floryda floryda
235
BLOG

Bóg nie poprawia historii

floryda floryda Polityka Obserwuj notkę 0

Jeden z najlepszych polskich historyków prof. Janusz Tazbir lubi rozpowszechniać  następującą zagadkę;-Jaką przewage mają historycy nad Panem Bogiem.?  Otóz Pan  Bog  nie poprawia historii,bo nie może cofnąć przeszłości, natomiast  historycy często historię poprawiają .. .."    Niekiedy na wyrazne żądanie polityków.                                                                                                                                                                           Przed   dwoma  miesiącami  PiS ogłosił swój program pożądanych " REFORM  ",w . którym ważnymi punktami były  Reforma OŚWIATY i POLITYKA HISTORYCZNA..O pierwszej sprawie moze kiedyś napiszę ,bo niepokojącym wydaje się fakt,że układaniem  przekazywanych treści     edukacyjnych  mają się zajmować  partyjne think-tanki,a nie  bezpartyjni eksperci .. O drugiej będzie w tym artykule (felietonie?)       POLITYKA   HISTORYCZNA  dość  jednoznacznie kojarzy mi się z  KOMPROMISEM HISTORYCZNYM,chociaż  pierwszy zwrot funkcjonuje w środowisku pisowskim,a dokładnie w "drużynie Jarosława " , a drugi zafunkcjonowal na pocżatku lat siedemdziesiątych w polityce  wloskiej,ścislej  w polityce  Włoskiej Partii Komunistycznej (PCI-Partida  Comunista  Italiana ) . Niewątpliwie syntagma  kOMPROMIS  HISTORYCZNY była pierwsza  .O " kompromisie historycznym" dość obszernie pisano równiez  u nas.Zwłaszcza w popularnej swego czasu "Polityce"  . Jest to okres,kiedy pózniejsi przywódcy PIS-u studiują czyli swiadomie ksztaltują swoje poglądy   ,a  podświadomie  swój "język." .

 

                                                                                                                                                                                                                             .Jednak                        KOMPROMIS HISTORYCZNY  miał  polegać na sojuszu PCI z dotychczas rządzącą, i ustawicznie "dołującą " Chrzescijańską Demokracją (DC). Obie partie miałyby w parlamencie  w sumie ok 65-70% głosów, niekiedy dysponując nawet większością pozwalającą na zmianę Konstytucji. Nota bene  analogie z PO-PiSem są wyrazne.  Powody rozejścia się  odmienne ,bo w grę wchodziły spory o obsadzenie 2 różnych bardzo ważnych  resortów. W Italii ,ze względu na korupcję w sferach rządowych i samorządowych chodziło o utajnienie

 planów zagospodarowania przestrzennego wykorzystywanych,głównie przez " mafie " (Cosa Nostra, camorra, nghanetta) i skorumpowanych urzędnikow  do "przebiciowego" handlowania nieruchomościami  przeznaczonymi na wykup, pod  drogi i  różne projekty  urbanistyczne, ( speculazione d'edilizia ).To właśnie na takich przekrętach,a nie na handlu narkotykami ,  robiono największe  pieniadze .                                                     A w Polsce spór  dotyczył obsady  tajnych służb ( CBŚ, wywiadu i,kontrwywiadu  i  projektowanej policji skarbowej.) I na tym  podobieństwo się urywa.                                                                                                                 PCI widząc gigantyczne  rozmiary korupcji zabrała się za oczyszczanie przedpola czyli obsadzanie stanowisk  burmistrzów i liderów lokalnych zgromadzeń,a u nas  po wygraniu wyborów przez PiS ,wbrew racjonalnym zasadom (brzytwa Okhama! ) , stworzono nowy rodzaj tajnej policji -CBA i zaczęto pracować nad zmianami osobowymi  w wywiadzie i kontrwywiadzie,niewątpliwie  w celu obsadzenia tych słuzb pisowcami lub akolitami PiS-u.Powstała komisja do spraw WSI. Pretekstem była nieprzeprowadzona dekomunizacja tych służb. Mniejsza  z tym,że "czystek" nie przeprowadzono również w innych dziedzinach.Nieważne,że dobry wywiad to taki ,o ktorym ,niewiele  wiadomo,o którym się nie pisze i nie dyskutuje w mediach,Bez przesady z demokracją ! Okazało się,że ze względu na niedojrzałość polskich polityków,problemy z natury  rzeczy dyskrecjonalne zaczęto rozstrząsać publicznie. Łącznie z podawaniem prawdziwych nazwisk pracowników wywiadu, To mogło się nie podobać, nie tylko bezposrednio zainteresowanym,a były ich setki,lecz także  naszym sojusznikom w NATO. Z oczywistych względów. W demokratycznym kraju "służby" są pod kontrolą Parlamentu lub  Prezydenta,w zależności od systemu politycznego,a zmiana rządu przynosi co najwyzej zmiany  w kierownictwie tych służb.  Zawsze podkreślałem,ze analogia  to dość zwodniczy sposób rozumowania ,ale przy niskim poziomie intelektualnym polskiej "klasy politycznej"  nie można wykluczyć małpowania  czegoś już powszechnie znanego..KOMPROMIS HISTORYCZNY, POLITYKA  HISTORYCZNA...                                                                                                                                                                     Co to miało znaczyć w Italii , sami Włosi dokładnie nie wiedzieli .Wysuwano dwie koncepcje; a) zdarzenie tak ważne,że wpłynie na przyszłą historię Italiii b)  zdarzenie bez precedensu w historii tego Kraju                          . Co to ma znaczyć  w Polsce też nie bardzo wiadomo .Podobnie jak u Wlochów  są dwie możliwosci; POLITYKA  KIERUJĄCA  SIĘ "NAUKAMI  HISTORII"  i STEROWANIE NAUCZANIEM HISTORII  .Na pierwszą mozliwosć wskazywały może nie tyle oficjalne wystąpienia prominentnych działaczy PiS-u,co "eurosceptycyzm" ,niechęć do Rosji i Niemiec-tendencje dominujące w pisowskich masach i mediach  sprzyjających tej partii. A także pojawiający się od czasu do czasu zwrot,że dzięki polityce PO ,Polska staje się kondominium niemiecko-rosyjskim.  Po  programowym wystąpieniu Jarkacza ta sprawa   chwilowo się wyjaśniła;" chodzi o upartyjnienie nauczania historii.,bo czym innym  ma być osobna ustawa dotycząca nauczania historii ?  Jednak język polityki zawsze pozostaje językiem wężowym,dwoistym.Powrót do koncepcji POLITYKI KIERUJĄCEJ SIĘ NAUKAMI HISTORII  jest zawsze możliwy.    Obecnie, jesli chodzi o nauczanie historii,czy też szerzej ;edukację historyczną, nie bardzo   wiadomo w jakim zakresie (podstawówki ,szkoly średniej, szkolnictwa wyższego) ma to się dokonać. Można  się zapytać dlaczego nie ustawa o nauczaniu biologii, matematyki czy fizyki? Ale to byłoby  pospolite czepialstwo.Jednak ustalanie  i wprowadzanie jakikolwiek programow nauczania na  drodze  USTAWY to po prostu CYRK..Nieodłączną cechą  tego pomysłu jest kawałkowanie  historii,dzielenie jej  na okresy godne pochwały i potępienia. Było to już za czasów komunistycznych.Historię (wydarzenia i ludzi) dzielona na dwa nurty ;postępowy i wsteczny. Jeśli wezmiemy np okres półwiecza 1750-1800 postępowa  była Konstytucja 3 Maja,. Insurekcja Kościuszkowska (zwlaszcza jej nurt ludowy ),kto wie czy nie wybór króla Stasia (tu  wprowadzano szereg dowolnosci  w ocenach ). Napewno wsteczna była Konfederacja Barska,no bo klerykalizm i walka z "postępową  " carycą.Mniejsza z tym,że Konfederacja byłaby dobrym przykładem przewidującego Polaka,mądrego jeszcze  przed szkodą i usiłującego jej zapobiec. Wsteczna i tyle.

Jestem zdecydowqanym przeciwnikiem  komunistycznego kawałkowania historii, faworyzowania jakiś okresów, potępiania  innych.Za prawidłowy uważam amerykański stosunek do historii. Historia,dzieje, przeszłość powinny być przedmiotem studiów fachowców tzn historyków,a nie dyletantów-polityków.I,żeby nie było nieporozumień; nie jestem wcale za zmniejszeniem ilosci godzin przeznaczonych na historię.Pewne  propozycje programowe,naturalnie miałbym ale do przedyskutowania  raczej w gronie fachowców.Jednak nie chciałbym,aby na apel pisowskiego ustawodawcy historycy zaczęli "odkręcac" to ,co dotychczas "nakręcono".

Wróćmy jednak do POLITYKI uznającej  HISTORIĘ za MAGISTRA VITAE                      Pogląd ten wcale nie cieszy się uznaniem historyków.Jest częścią potocznego oglądu,zdrowego rozsądku,  common sensu.W tej kwestii nie brak efektownych  paradoksów. Istnieje jednak "kartezjański"  powód dla którego warto przywołać pewną "naukę" (w sensie moralizatorskim lub religijnym ). Nazywa się  TEORIĄ 2  WROGÓW. Zawieśmy pytanie o genezę tej geopolitycznej teorii. Nie próbujmy, na innnym materiale, weryfikować / falsyfikować jej unikatowego charakteru.Ważne ,że opisuje  dobrze ostatnie dwustupięćdziesięciolecie dziejów  relacji naszego kraju  z sąsiadami.Jest  to najsensowniejsza  Polska Teoria Polityczna.                                                    W PRL-u próbowano ją przerobić na TEORIĘ 2  PRZYJACIOŁ.. Warunki były specyficzne,więc spuśćmy na takie próby zasłonę miłosierdzia. Jednak ta, ideologicznie uwarunkowana, z natury fałszywa wobec materii rzeczywistego życia, TEORIA 2 PRZYJACIÓŁ, nie minęła w naszych dziejach bezkarnie.                Na progu suwerennosci popełniliśmy dwa niewybaczalne błędy,godząc się ,a nawet prowokując  zjednoczenie Niemiec, oraz nie lobbując za przyznaniem Litwie Kaliningradu  i okolic.Za pierwszy "dobry  uczynek" mamy w podzięce rurę  na dnie Bałtyku czyli Rapallo w wersji soft. Za "zaniechanie"  królewieckie mamy fatalne  stosunki z Litwą i koszmarną sytuację naszych rodaków mieszkających nad Niemnem i Wilią. Wniosek jest  dość jednoznaczny;TEORII 2  WROGÓW nie da przerobic na TEORIĘ 2 PRZYJACIÓŁ ani na TEORIĘ JEDENEGO WROGA  i JEDNEGO PRZYJACIELA jak to okazjonalnie próbuje się u nas  robic. .Żyjemy w innych uwarunkowaniach  geopolitycznych i gospodarczych.TEORIA 2 WROGÓW musi byc zmodyfikowana,moderowana przez znaczną aktywnosć w UE  i NATO. Ale "pod kondycjami". Tzn szukaniem sojuszników w sprawach dla nas istotnych,a nie zadawalanie  się postawą klienta RFN i US. Rozwój stosunków z Chinami, Indiami i Japonią  oraz tymi krajami  "Trzeciego świata"  w których antykolonialny wizerunek Polski jest trwale obecny. Czy obecną ekipę stać na takie przemeblowanie naszej polityki zagranicznej? Na czujność i dbałość o  polskie interesy? Obawiam się,że nie.  PiS, zresztą, wcale nie jest lepszy..Po prostu ćwoki tak już mają,że sztuka dyplomacji jest im całkowicie obca, a slogany zastępują myślenie.  Ostatnie wypowiedzi KACZYNSKIEGO, wskazuja na to ,ze w zbitce pojeciowej  POLITYKA  HISTORYCZNA  chodzi  o  EDUKACJE   PATRIOTYCZNA  I  o to kto wywalczył  AKTUALNA NIEPODLEGLOSC i WALCZY O PELNA SUWERENNOSC  POLSKI ( a to wymaga  osobnej notki w stylu -gdzie stało ZOMO )

                                                                                                                      

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

floryda
O mnie floryda

Pisarz uprawiający prawie wszystkie dyscypliny literatury, od poezji do przekładów z paru języków. Z wykształcenia -filozof i socjolog.Od marca1961 do 30grudnia 2006 członek Warszawskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Biogram ( pod nazwiskiem,które na blogu widnieje przy publikacji materiałów literackich, nie pod nickiem "Floryda " ) - w "Wikipedii " oraz we wszystkich wydaniach słownika L.M. Bartelskiego i w słowniku iblowskim ,a także w angielsko-amerykańskim " Who is who in poetry " .(Profilowe zdjęcie zrobiono na działce 23 maja 2017 r. ,5 dni po jubileuszu 80- lecia . )

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka