Grochowiak jak szpak w atrium naucza łaciny
Dzieląc podrzędne myśli na okresy i mieszając
ten cały wszechsłowiański bigos z jugolską śliwowicą
Łysiny
mu nie starcza
O Tu jeszcze przyboś Zabłąkany i mitologiczny
wychynął się z wiarą w lud odwieczno słowiarski
Mały ale dzielny Zaliczył obie wojny
a przysnął przed trzecią Która się nie odbyła
Choć Jak zawsze Mogła
Jest również ważyk
W śnie moim wyrasta z kieliszka
do rozmiarów olbrzyma Zagarnął trzy stoliki prawie
i rozważa Gdzie umieścić średniówkę Oblicza
korelacje rymów Z oddalenia mu dźwięczą
I aktorka stara Koniecznie wielka Więc anonimowa
Po prostu Pani z góry
Wtedy chyba Nie było jeszcze Skolimowa
Zuchwały przeczytałem jej świeży rękopis
warszawy ozyrysa
To piękne i ostre Aż przysiadł się minio
Lepiej nie pisz Chłopaczku Gawrony cię zniszczą
Gdzie Jakie gawrony w sześćdziesiątym szóstym
Czytasz jednak fatalnie Materiał na spektakl
Zrób z niego monodram Zagram chętnie
Można srać na gomułkę ale nie na naród
Którym się karmimy Nabierz dystansu Więcej
dystynkcji Dy-s-tansu
Nie ma iredyńskiego Pewno hula
z himilsbachem Tam na przedmieściach z żalu
Jest poeta luterek i poeta herbert
Ten pierwszy z częstochowy jednak nie
splamił się rymem nawet wewnętrznym
Awangarda prawdziwa z lekkim nalotem eliota
Drugi już miesza dowcip z melancholią
Wzdryga się przed prawdą ostatniego kieliszka
Na wódkę dla biednych artystów Krzyczy
przyszły marszałek izby
Ktoś w wieszczym przeczuciu śpiewa
Zwietrzałym barytonem Zamiatała kaśka izbę
aż jej mucha wpadła w pizdę
Arystokracji wszystko przystoi Aktorka wielka
mówi Sama jestem z plebsu Odchodzę
Jednak niepotrzebnie drze mordę
W szatni Jak zazwyczaj Wyróżnia się napis
Jedzmy NIK nie woła
Wchodzi trójka mądrali Na rozchwianych nogach
W jednakowych półbutach Znów esbecja
Szepcze gucio kreator Chorą nerką
sącząc radziecki koniaczek
A w myślach mu kołacze kwestia na proscenium
Zapewne Z moskwy w polskę nasyłają
samych łajdaków stek
To może dwa steki
Na szczęście wyszły
Ludziom doskwiera często brak gotówki
a karty kredytowe Oparte o ścianę
trzyma towarzysz kierownik
Po latach
jego śladu
trzeba szukać w kurzu
podając sygnaturę akt
KOMENTARZ
Wiersz ten powstał na początlu lat 90-tych i przez pewien czas krążył po Necie. Proponowano mi nawet napisanie jakiegoś scenariusza do amatorskiego filmu. Nie był to - moim zdaniem - dobry pomysł. Wiersz powinien się tłumaczyć sam - bez protez.Ta ewokacja nieistniejącego od lat warszawskiego Klubu Aktora i jego dawnych bywalców obecnie jest przypomniana z okazji 40 tej rocznicy śmierci Stanisława Grochowiaka ("Groszka " ) jednego z najznakomitszych polskich poetów i dramatopisarzy drugiej połowy minionego stulecia. Dowiedziałem się niedawno, że po 20 - tym września w małej ojczyznie Grochowiaka - w Lesznie Wielkopolskim stanie pomnik Poety. Zdziwiłem się dlaczego nie w rocznicę śmierci - drugiego września. Jeszcze większe moje zdziwienie wywołał fakt, że na otwarcie , a właściwie wskrzeszenie zawodowej (?) sceny teatralnej wybrano "Moralność pani Dulskiej ", a nie którąś ze świetnych sztuk Grochowiaka. Takich jak "Chłopcy" , "Lęki poranne " czy " Kaprysy Łazarza ". Cóż, jak widać "dobra zmiana " w kulturze polega na niezmiennym chałturzeniu i traktowaniu tzw. prowincji jako miejsca upychania pomysłów spod dużego palca.
Zdjęcia z odsłonięcia pomnika w Lesznie:
http://otopanorama.pl/grochowiak-placu-metziga/
Autorem pomnika jest rzeźbiarz Norbert Sarnecki.


Komentarze
Pokaż komentarze