87 obserwujących
541 notek
594k odsłony
  1045   0

Janusz Rak: Obniżanie wyższego

Przepisy nowelizacji są w wielu miejscach niejasne. Istnieje np. zapis, który stanowi, że można zostać zatrudnionym na stanowisku profesora nie mając habilitacji, jeśli kierowało się zespołami badawczymi za granicą przez minimum 5 lat. Upokarza to rodzimych naukowców, którzy koncentrują się na pracy we własnej uczelni. Z drugiej strony, obciążenie dydaktyczne związane z liczbą studentów wzrosło od lat 90. pięciokrotnie. Kadra, która zaczynała wtedy pracę naukową, musiała przyjąć ciężar tego boomu edukacyjnego na siebie, kosztem np. wyjazdów zagranicznych na staże czy pracy badawczej. A dziś to właśnie im grożą zwolnienia, bo nie zdążyli wypracować stopnia gwarantującego bezpieczny etat. Nauczanie w szkolnictwie wyższym nie daje możliwości zdobywania kolejnych tytułów, co skutkuje z jednej strony taką właśnie niesprawiedliwością wobec tych, którzy spełniają się w przekazywaniu wiedzy i doświadczeń innym, a z drugiej sukcesywnym obniżaniem poziomu dydaktyki. W naukowej karierze liczą się bowiem jedynie publikacje, wydawnictwa i monografie.

To nie pierwsze negatywne zmiany w systemie akademickim, jednak do tej pory akademicy nie wychodzili na ulice.

J. R.: Społeczność akademicka jest przyzwyczajona do debaty, do rzeczowej rozmowy i do tego, że w trakcie wymiany zdań druga strona powinna wysłuchiwać argumentów strony przeciwnej. Stan niezadowolenia i frustracji środowiska, który przełożył się na publiczną formę protestu, wywołała sukcesywnie spadająca od 2006 r. wysokość nakładów na szkolnictwo wyższe i naukę, liczona udziałem w PKB. Płace nauczycieli akademickich w relacji do średniego wynagrodzenia w gospodarce zaczęły maleć, co poskutkowało poszukiwaniami zarobku poza uczelnią, a to z kolej spowodowało opóźnienia w rozwoju naukowym oraz obniżenie poziomu dydaktyki. Uważam, że nauczyciel akademicki, który chce skutecznie działać i być profesjonalistą w swoim zawodzie, powinien mieć środki na badania, powinien prowadzić dydaktykę oraz funkcjonować w swoim podstawowym miejscu pracy. Mobilność naukowców, rozumiana jako zmiana miejsca zatrudnienia, nie może być obligatoryjna.

Szkolnictwo wyższe powinno przede wszystkim kształcić oraz stwarzać warunki do aplikowania wyników badań nie tylko środowisku naukowemu, ale także studentom i gospodarce. Obecnie zajęć dydaktycznych oraz badań naukowych nie da się – ze względu na niedostatek środków finansowych – prowadzić tak, jak byśmy chcieli, co wpływa drastycznie na jakość kształcenia. Gdy zgłaszaliśmy wnioski o zwiększenie finansowania, spotykały się one z odmową.

Chciałbym podkreślić, że pani minister Barbara Kudrycka najpierw przygotowała projekt reformy szkolnictwa wyższego, a dopiero później, 17 września, powołała forum ekspertów, które ma za zadanie opracować strategię rozwoju tego szkolnictwa. W moim odczuciu, konsultacje prowadzone przez resort na etapie przygotowania nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, były w dużym stopniu pozorowane. Na wysłuchaniu publicznym 9 listopada 2010 r. pojawiło się ponad 100 osób, z czego większość miała zastrzeżenia. Również studenci zgłaszali wątpliwości wobec ministerialnych rozwiązań.

Czy są jakieś zalety planowanej reformy?

J. R.: Niektóre proponowane rozwiązania są rzeczywiście potrzebne, np. Krajowe Ramy Kwalifikacyjne czy nakierowanie na innowacyjność oraz promowanie i wdrażanie nowych technologii w gospodarce. Jednak nasuwa się w tym momencie pytanie, skąd wziąć te technologie, skoro na badania wciąż nie wygospodarowano odpowiedniej ilości środków, a wręcz tnie się nakłady. Studentom zabiera się np. dostęp do studiowania drugiego, nieodpłatnego kierunku studiów, co obniża ich konkurencyjność na rynku pracy.

A co ze studiami odpłatnymi? Badania socjologiczne pokazują, że na studiach dziennych większość studiujących pochodzi z rodzin dość dobrze sytuowanych, natomiast niestacjonarne wybierają mniej zamożni.

J. R.: Osoby z biedniejszych rodzin zmuszone są rozpoczynać pracę zawodową, żeby nie być na utrzymaniu rodziców, gdyż stypendia są bardzo skromne. Nie znam dokładnych rozwiązań co do zmian w ich przyznawaniu, ale wiem, że więcej środków ma być przeznaczanych według kryterium dochodowego na pomoc o charakterze socjalnym, a mniej w charakterze nagrody za wyniki w nauce. Tak czy inaczej, dane statystyczne wskazują, że maleje dostępność stypendiów.

Czy sensowna nie byłaby zatem taka zmiana, która zamiast bezpłatnych dziennych i płatnych niestacjonarnych wprowadzałaby odpłatność zależną od stopnia zamożności?

J. R.: W przypadku kierunków technicznych student nie jest w stanie pokryć pełnych kosztów kształcenia, które wynoszą kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. Mówi się, że uczelnie niepubliczne utrzymują się z kształcenia odpłatnego, ale dotyczy to zwykle uczelni wyspecjalizowanych w kierunkach społecznych, ekonomicznych czy humanistycznych, które nie wymagają dużych środków na sprzęt, wyposażenie i aparaturę.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie