chciałbym zapytać, nie jestem pewien, czy podawana z dnia 10.04 godzina odsłuchiwania skrzynki z wiadomościami telefonu prezydenta jest to czas polski, czy lokalny?
Jeśli lokalny, to mamy wtedy 5 minut odstępu od zaistnienia katastrofy (10.41-10.46). Wychodzi na to, że ktoś już tam był, zaczął penetrować miejsce katastrofy, prawie natychmiast znalazł aparat, i zaczął odsłuchiwać skrzynkę (przy założeniu , że telefon był włączony). Wystąpienie takiego zdarzenia w warunkach kilku minut po katastrofie dużego samolotu jest praktycznie nieprawdopodobne.
Druga możliwość może być tylko taka, że telefon obsługiwał jego właściciel, lecz w zaistniałej sytuacji nie sposób wyobrazić sobie pierwszej czynności jako przesłuchania skrzynki. Być może w w/w godzinie nastąpiło włączenie aparatu i jego logowanie do sieci?
Reasumując- jeśli ktoś już w 5 minut po katastrofie miał w rękach telefon jednej z ofiar (jeśli jest to pawdą) to nie ma lepszego dowodu na to, że nasze państwo nie wie, i nie chce wiedzieć co tam się stało...



Komentarze
Pokaż komentarze (6)