błądząc po kanałach na Superstacji trafiłem na rozmowę Paradowskiej z Nałęczem, i akurat był fragment o marszu organizowanym na 11-tego listopada przez Komorowskiego.
Pośród pustosłowia Nałecza i powtarzanych w kółko słów "kombatanci, prezydent, wspólnie, razem" padło coś takiego: proszę sobie wyobrazić, że w tym marszu będą brać udział kombatanci z różnych środowisk, nieraz sobie obcych, ludzie którzy kiedyś do siebie strzelali, a teraz mimo różnic poglądów i życiorysów zostali przez wolną Polskę zjednoczeni, i to jest wrtość.
Czyli jeśli bierzemy pod uwagę powstańców warszawskich, członków AK, NSZ, żołnierzy podległych rządowi londyńskiemu, i jeżeli z listy ich wrogów wyłączymy Wehrmacht i inne ówczesne Niemieckie formacje, to zostaną nam "rodzime" organizacje takie jak: KBW, UB, GZI.
Nałęcz tym samym informuje, iż w prezydenckim marszu zobaczymy również "kombatantów" z KBW, UB i GZI, czyli członków organizacji, które zostały uznane przez wolną Polskę za zbrodnicze!
Chyba, że Nałęcz, dodatkowo miał na myśli, ekstra zaproszonych "kombatantów" z NKWD i SMIERSZ i ogólnie armii sowieckiej, co zasadniczo mieści się w "stylu" prezydenta Komorowskiego. Ale, tak do końca to nie wiadomo, bo Paradowska jakoś nie dopytała, co i kogo miał na myśli.



Komentarze
Pokaż komentarze