Celem prezydenta Lecha Kaczyńskiego na szczycie UE w Lisabonie było ukończenie rozmów przed rozpoczęciem ciszy wyborczej i przedstawić Joanine jako swój sukces.
'Der Spiegel' teraz donosi, ze związku z tym szefowie państw UE padli na niezłą sztuczkę. Do późnej nocy z czwartku na piątek walczyli przedstawiciele państw unijnych pozornie o traktat. A jednak najważniejsi uczestnicy już mieli rozwiązanie. Chodziło przede wszystkim o włoskie żądania dodatkowego deputowanego w parlamencie. Na to groził (Spiegel: 'Dauerstöhrenfried') Lech Kaczyński z odpowiednimi kontr-żądaniami.Traktat wydawałoby się w niebezpieczeństwie.
Ale bezpośrednio przed szczytem spotkali się szefowie z chrześcijańsko-konserwatywnych i socjaldemokratycznych partii w oddzielnych naradach. Obie porozumiewali się postawić jedno krzesło więcej w parlamencie - rezerwowane dla jednego Włocha. Polakowi Kaczyńskiemu nie zdradzili tego rozwiązania. Zamiast tego podczas szczytu sztucznie przedłużyli dyskusje nad włoskim problemem. Przez to Polacy już nie zdążyli przedstawić swoja kartkę z życzeniami. Kiedy dobrze wykalkulowane włoskie rozwiązanie było juz na stole, już nikt nie chciał rozmawiać o nowych ideach z Warszawy.Wtedy również Kaczyński zrezygnował z oporu.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)