Teolog Uniwersytetu w Jenie badał nastawienie uczniów do przedmiotu Religii. Jego pierwszy wynik: Ateiści bardziej entuzjastycznie biorą udział w tych zajęciach.
W Niemczech - choć mamy rozdział kościoła od państwa - w szkołach publicznych odbywają się zajęcia z religii. Ustawa zasadnicza (w Artykule 7) pisze na ten temat:
(2) Uprawnieni do wychowania mają prawo decydowania o uczestniczeniu ziecka w nauce religii.
(3) Nauka religii jest w szkołach publicznych, z wyjątkiem szkół
bezwyznaniowych, normalnym przedmiotem nauczania. Z zachowaniem aństwowego prawa nadzoru nauka religii będzie udzielana zgodnie z zasadami związków religijnych.
Powołując się na punkt (2) odmeldowałam u dyrektora szkoły moje dziecko z tego przedmiotu.
Kiedy mój syn przyniósł do domu zadanie domowe, gdzie miał opisać obowiązki i zalety aniołów, pierwszy raz rozmawiałam z nauczycielem. Ten mi powiedział, ze nie ma możliwości separacji mojego syna od zajęć. Ale w przyszłości bierze pod uwagę, ze syn jest bez konfesji. Oczywiście nie odbywało się to bez uwag, ze nauczanie wartosci religijnych jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Dla świętego pokoju zgodziłam się. Ale nie bez zastrzeżenia z mojej strony, aby podczas nauczanie tych wartości wyjaśniał niektórym uczniom,ze mój syn nie będzie palił w piekle jak mu powiedzieli.
Drugi raz byłam w szkole, kiedy mój syn miał rysować obraz do wierszyka. W tym wierszyku dzieci podziękują Boga za to, ze wszystko rośnie i się rozwija, i ze ludzie nie padają z ziemi mimo ze jest okrągła. Juz lekko oburzona poszłam do szkoły i zarzucałam nauczycielowi, ze uczy kreacjonizm. Nauczyciel trochę zdezorientowany się patrzył na mnie i pytał, co to jest 'kreacjonizm'. Byłam przygotowana na obszerny dysput o sensie i nonsensie religii w szkole. Na niewiedzę nie byłam przygotowana.
Wiec streściłam mój referat i prosiłam nauczyciela, żeby na przyszłość zrezygnował z zajęć światopoglądowych dla mojego syna. Po krótkim wyjaśnieniu nauczycielowi, co to 'światopoglądowe zajęcie' nauczyciel zgodził się i poszłam zadowolona do domu.
Zadowolona aż do ostatniego dnia szkolnego roku. Nauczyciel dzwoni do mnie i prosi o krotka rozmowę na temat świadectwa mojego syna. Trochę krepując się wyjaśnia, ze stawił mojemu synowi ocenę z religii, ponieważ mój syn podczas zajęć tak odżywił zajęcia, stawiał ciekawe pytania i pozwolił spojrzeć na zagadnienia religijne z innych stron. A skoro to było takie dobre uczestnictwo w przeciwieństwie do innych dzieci, dostał jako jedyny z klasy jedynkę (najlepsza ocena w Niemczech).


Komentarze
Pokaż komentarze (48)