To bardzo niedoskonała notka; mam zamiar ją poprawić gdy znajdę chwilę, ale myśl zdaje mi się istotna, więc od razu piszę. Z góry przepraszam też za naiwność - z pewnością niejeden już przede mną to mówił, ale temat jest passe, więc usłyszeć nie łatwo.
Inspiracje:
- wywiad w niedawnej Rzepie z francuskimi historykami (od "Czarnej księgi komunizmu")
- tekst na S24 i zlinkowany wywiad znajomego (Filip Memches)
- hasła finału kampanii p.Royal
Myślałem, że "użyteczni idioci" na Zachodzie i ich niechęć do historycznej prawdy wynika z utopijnej wiary w szlechetny komunizm. Że w konfrontacji z ujawnianymi po półwieczu faktami - padnie.
I teraz moje odkrycie. Nie, ta wiara łatwo nie padnie. Jeśli fakty nie pasują do idei - tym gorzej dla faktów. Bo nie tylko nasze postkomusze elity są umoczone. Nie tylko na nich są haki w teczkach. Są na znakomitą część lewackich działaczy w Europie! Oni krzyczą o zagrożeniu dla demokracji, o kryptofaszyzmie i nowym antysemityzmie w dużej mierze w akcie rozpaczliwej samoobrony!
Mają krew na rękach. Tkwili w sowieckich strukturach agenturalnych i wiedzieli o tym. Wiedzą i dziś. Materiały są wprawdzie w moskiewskich archiwach, ale są. Pewnie że nie wszyscy - ale wystarczająco wielu. Dlatego każde nazwanie komunizmu zbrodniczą ideologią, każde przypomnienie o Katyniu, każda lustracja i deubekizacja w Polsce jest skrajnym zagrożeniem dla politycznej egzystencji lewaków (polityków, dziennikarzy, ludzi kultury) w Europie.
Oni pamiętają, że w Niemczech ludzie z epizodem nazistowskim znikli z życia publicznego. Pamiętają procesy.
Ten ich cały zgiełk przypomina niezwykle walkę z lustracją u nas. Chwytają się brzytwy - krzyczą o ratowaniu demokracji. Ale uwaga. To mogło przejść z Austriackim Haiderem. Mogło się udać z Le Penem. Ale Sarkozy to nie ta bajka. Wiecznie się nie da. A jeśli w kilku ważnych krajach do władzy dojdzie nawet taka prawica jaka jest na zachodzie, może powstać klimat w którym zniknie moratorium na zbrodnie lewaków. Może pierwsze kamyczki lawiny drgnęły...
Maurice Papon został skazany gdy miał niemal 90 lat.
Choć służba nazistom była w jego życiorysie krótkim epizodem, w którym prócz niej zapisał także działalnosc w ruchu oporu i wieloletnią pracę dla Francji.
Nieosądzeni zbrodniarze, ich koledzy i uczniowie w kręgach elit - oto zagrożenie dla demokracji.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)