odys odys
41
BLOG

Mężczyzna, kobieta, kryzys

odys odys Polityka Obserwuj notkę 7
Wprowadzenie (za długie, ale może potrzebne) 

Ostatnimi czasy to tu to tam słychać peany na cześć Polskiej Tradycyjnej Katolickiej Rodziny. Temu doskonałemu bastionowi całego dobra, który odparł wściekłe ataki komunistów dziś zagraża jedynie złowroga Europa, przed której zakusami PTKR trzeba bronić. Według głosicieli tych opowieści PTKR występuje powszechnie po wsiach, miasta bowiem uległy już nieco Europie.

Z drugiej strony barykady dobiega skandowanie o Szowinistycnych Świniach, którzy tylko myślą jak tu zbrzuchacić i posłac do garów pragnące budować lepszy świat wrażliwe kobiety. SŚ robią to ponoć przy poparciu klechów, którzy (także mężczyźni) wymyślili PTKR by mieć kim władać. Słychać też westchnienia nadziei, że Europa zrobi z nami jednak porządek i PTKR odejdzie tam, gdzie rozgrywał się ostatni epizod Zbyszka Cybulskiego w Popiele i Diamencie. Zastąpią ją Związki Partnerskie płci wszelakiej, które od PTKR różnią się ponoć tym, że tam nikt nikogo nie niewoli, jeno wszyscy się naprawdę szczerze kochają. Według najnowszych doniesień walkę z Szowinistycznymi Świniami wspomóc mogą Wrażliwi Prawdziwi Mężczyźni.

Tymczasem rodzina w Polsce jest naprawdę w złej kondycji. Z Europą i Zachodem ten kryzys ma tyle spólnego, że szereg jego aspektów jest wspólny dla całej cywilizacji. Ale to nie UE jest winna. Przez pokolenia narastały problemy, które dziś sięgają masy krytycznej.

Temat jest poważny i wymaga poważnej dyskusji. Tymczasem u nas pozostawiono go feministkom i różnej maści lewakom, udając na prawicy, że problemu nie ma. A naprawianie rodziny ich metodami, to leczenie dżumy cholerą.

Oto spisana na kolanie lista dziedzicznych problemów. Nie twierdzę, że te szybkie notatki są pełne, ani nawet, że są uporządkowane. Ale moze są dobrym zalążkiem dyskusji?

  • Brak ojca
    Ojciec wiecznie milczący, wiecznie nieobecny, sporwadzony do roli bankomatu i ewentualnie podnośnika cięższych sprzętów. To znamy już od dawna: pisała o tym już Zapolska.

  • Matryarchat
    Gdy mężczyźni na przemian walczyli, konspirowali, siedzieli w więzieniu i na sybirze, lub pili na umór, kobiety przejmowały ich role. Z konieczności. Ale z czasem i dlatego, że i oni i one wychowali się w rodzinach bez ojca, matryarchalnych: innych wzorców nie mieli.

  • Kobiety na traktory
    Kobiety zawsze ciężko pracowały. PRL wylansował jednak zawodową pracę jako awans społeczny kobiet. W efekcie następne pokolenie chowało się już i bez ojca (jak dotąd) i bez matki. Była babcia, szkoła, świetlica, podwórko z kluczem u szyi.

  • Niedojrzali rodzice
    To już pokolenie moich rodziców. Wychowani w chorych rodzinach, zindoktrynowani przez państwowe instytucje, doświadczeni przez "ulicę". Wychowani w fałszu i hipokryzji.
    Jednocześnie wchodzący w dorosłość w miękkim acz ciasnym kokonie państwa, które wskazywało pracę, dawało (lub nie) mieszkanie, telefon, paszport. Uczyli się albo cwaniactwa, albo uległości i bezradności.

    Nie mieli szans na ukształtowanie dorosłych postaw i relacji z najbliższymi.

My, dzieci IIIRP

Moje pokolenie jest już obarczone chorobami ojców, dziadków i pradziadków. Dodajmy zerwane dwoma wojnami i migracjami więzi społeczne i mamy próżnię, w której młodzi ludzie dorastali. W tej próżni pojawił się kapitalizm z dwoma zasadami:

  1. można wszystko
  2. zap...laj, potrzeba więcej kasy.

Pozytywem jest, żeśmy przynajmniej trochę nauczyli się odpowiedzialności. To troszkę czyni nas dojrzałymi.

Ale brak nam wzorców osobowych. Nie wiemy w sumie jak wygląda ojciec. Jak mogłaby wyglądać matka, gdyby ojciec był, a babcia była babcią, nie zapasową matką. Kim mógłby być dziadek, gdyby nie wykończyły go wojna i choroby zawodowe.

Z nimi wszystkimi mamy nieuporządkowane relacje. Albo skłóceni, albo przesadnie powiązani emocjonalnie. Na pewno nie wolni.

Zakładamy rodziny i mówimy, że nie będziemy powtarzać błędów, ale jakoś rozwodów coraz więcej.

Mężczyzna a rodzina

Jako mężczyzna oceniam, że istotnie wiele problemów rodziny obciąża męską część populacji. Uważam, że w to dużej mierze kwestia pewnej niedojrzałości: spłycenia własnej roli.

Mężczyzna dziś jest często chłopcem (Piotruś Pan). Egoista. Marzyciel. Innych postrzega jak i resztę świata przede wszystkim w kategoriach zabawy, gry. Jednocześnie niewolny od niedojrzałych relacji z rodzicami.

Taki człowiek nie jest zdolny do misji mężczyzny: odpowiedzialnego przywództwa.

Ale jest natura i kultura. On chce być mężczyzną. Czuje że powinien - oczekuje się tego od niego. Więc w mężczyznę się bawi. Te wszystkie pozy, miny, cały styl macho... Twardy jest, nie? A już najtwardszy, gdy zostawia żonie wszystie kobiece dziedziny. Które są kobiece? Proste. Te, którymi zajmowała się jego matka.

Taki mężczyzna szybko stanie się zbędny. Wystarczą jego alimenty.

Lecz alternatywą nie jest mężczyzna wąchający w zachwycie kwiatki i mówiący miękkim głosem. Tak jak nie idzie o zmywanie naczyń, czy przewijanie dziecka. Cóż -- to nie zaszkodzi, ale nie o to chodzi.

Mąż, ojciec to przewodnik: ten, kto odpowiada za swą rodzinę.


Temat jest monumentalny, jestem pewien, że będą potrzebne moje sprostowania i rozwinięcia, ale ten wpis jest już zbyt długi...

Ciekaw jestem jednak co Wy na to? Jakie problemy ma rodzina? Skąd kryzys? Ale proszę o więcej niż "porzucenie tradycyjnych wartości".

Jaka rola mężczyzny w tym wszystkim?

A kobiety?

odys
O mnie odys

Wybaczcie, odpowiadam na komentarze niewiele częściej niż piszę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka