Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
9 obserwujących
21 notek
57k odsłon
  1695   0

Podsumowanie dyskusji o "ambasadorach szczepień" (na wesoło i na poważnie)

Łamiąc noworoczne postanowienie, aby przstać pisać o polityce odniosę się do dyskusji na temat "ambasadorów szczepień". 

Podsumowanie na wesoło - dowcip o bacy i "elitarnych" turystach 

Góry. Górna stacja wyciągu krzesełkowego. Stary baca dogląda mechanizmu wyciągu. Obok w budce młodziutka dziewczyna sprzedaje bilety. Zjawia się grupa młodzieży z wielkomiejskiej "elity". Drogie ciuchy, hałaśliwe zachowanie, ogólnie paskudny język, ale za to kilka osób z innego kraju gadających po angielsku.

- Baco, czynna dziś ta kolejka? 

- Czynna. 

- A chmurzy się. Nie będzie burzy? 

- Będzie, ino za godzinę. A na dół jedzie się 10 minut. Jak się pospieszycie z biletami, to zdążycie. 

Pewna siebie ekipa kieruje się do kasy rzucając młodziutkiej kasjereczce kilka niewybrednych tekstów. Baca włącza silnik. Młodzi ludzie wskakują  po kolei na krzesełka. ledwie zdążyli odjechać za pierwszą podporę, a tu słychać grzmot pioruna. Turyści odwracają się i posyłają wiązankę bluzgów pod adresem bacy. Baca na to ze stoickim spokojem wyłącza slinik wyciągu. Z krzesełek krzykać lękliwe piski. Przestraszona sytuacją kasjerka biegnie do bacy krzycząc:

- Baco, co robicie! Przecież tam są ludzie, a zbliża się burza! Piorun ich porazi! 

- Nie porazi, nie porazi. Dopiero raz zagrzmiało. Burza będzie za godzinę. A jak oni byli tacy odważni, żeby do mnie krzyczeć z wyciągu "ty ch**u!" to ich potrzymam z 10 minut, żeby narobili w gacie ze strachu. 

Przerażona kasjerka myśli jakim by tu fortelem wyciągnąć turystów z opresji. Wreszcie wpadła na pomysł. 

- Baco, ale tam niektórzy po angielsku gadali. Oni nie krzyczeli to, co ty myślałeś, tylko zdenerwowani pytali po angielsku "who you are?" czyli "kim ty jesteś?". Baco, puśćcie ich na dół, bo będą kłopoty. 

- No jak się tak boich kłopotów, to ich puszczę. 

Baca włącza silnik. Znów słychać jakieś okrzyki, ale tym razem cichsze. Turyści dojechali do połowy trasy, a tu baca znowu wyłącza silnik. 

- Baco, co robicie! Przecież ci wszystko wytłumaczyłam. 

- No powiedzmy, że uwierzyłem w to twoje "who you are". Ale jak mi wytłumaczysz dlaczego krzyczeli "w d**ę j****y!"? 

Wiem, słownictwo tego dowcipu jest paskudne, ale morał oczywisty. Jak człowiek posunie się za daleko, to najlepszy bajer go nie uratuje. Powiedzmy, że ludzie uwierzą w tych "ambasadorów szczepień" jak Krystyna Janda, jej rodzina i kilku innych aktorów. Ale jak wytłumaczyć zaszczepienie przed grupą "zero" związanych ze stacją TVN Mariusza Waltera, Edwarda Miszczaka i jego partnerki Anny Cieślak... a jak wytłumaczyć Leszka Millera? 

Podsumowanie na poważnie (a nawet smutno) 

Nikt nie zastanawia się nad oczywistym faktem: że całej tej afery można było uniknąć, gdyby tylko w kwietniu nie robiono "gównoburzy" pod pretekstem przebadania pod kątem koronawirusa ministra Rafała Wosia i nie krzyczano, że "testy są tylko dla rządu, a nie dla zwykłych ludzi". No to wyszło na jaw gdzie te krzyczące "elity" mają "zwykłych ludzi". W dodatku centralną postacią jest Krystyna Janda - aktorka równie ochoczo porównująca obecny rząd, jego elektorat i sytuację w Polsce z najgorszymi totalitaryzmami, co wyciągająca rękę po dotację od tego rządu. Więc dziś minister Woś zgłaszając tę sprawę szczepień do prokuratury może czuć satysfakcję. 

Podkręcane miesiącami negatywne emocje zwróciły się przeciw niektórym ich autorom. Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. 

Oczywiście SKRAJNĄ NAIWNOŚCIĄ z mojej strony było wczorajsze pisanie o tym, że przez te centralnie sterowane negatywne emocje kłócimy się między sobą, psujemy sobie relacje z bliskimi. Podobną naiwnością było namawianie do tego, aby wykorzystać ten moment kompromitacji osób sterujących tymi emocjami na wyciągnięcie ręki do kogoś z kimś wcześniej popsuliśmy sobie relacje. Na około 200 komentarzy pod moją wczorajszą notką tematu negatywnych emocji niszczących relacje międzyludzkie nie podjął nikt! Grubo ponad 90% komentarzy to na zmianę: partyjniacka nawalanka, próby "zagięcia rzeczywistości" na niekorzyść przeciwnika oraz kolejne teorie spiskowe antyszczepionkowców. 

A ja mam to gdzieś (dokładnie tam, gdzie "elity" mają "zwyczajnych ludzi") i kiedyś w wolnej chwili napiszę notkę opowiadającą WYŁĄCZNIE O RELACJACH - o tym JAK PRZETRWAĆ w czasach MEDIÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH, HEJTU, MANIPULACJI i GRANIA NA NEGATYWNYCH UCZUCIACH (wszystko na przykładzie własnych błędów mnie grzesznego). Jak już być nałogowym blogerem, to przynajmniej pisać tak, aby samemu z własnych przemyśleń mieć jakiś pożytek (bo jeśli chodzi dawanie do myślenia innym, to... patrz to co napisałem o komentarzach). 

Lubię to! Skomentuj58 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości