Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
8 obserwujących
15 notek
46k odsłon
  2046   4

Niektórych nawet otarcie się o śmierć rozumu nie nauczy i człowiekiem nie uczyni.

Notka ta jest polemiką w stosunku do tego, co napisał bloger Siff bis i rozwinięciem artykułu Roberta Kozaka

Pierwsza rzecz, która w tym, co @Siff bis spłodził (a dokładniej wydalił z siebie) natychmast rzuca się w oczy, to życzenia ciężkiej choroby, a może i śmierci pod adresem Jarosława Kaczyńskiego

"Nikomu nie życzę tej choroby - oprócz jednego z Żoliborza"

O ile wyznanie to nie jest skutkiem ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia mózgu wskutek długotrwałego niedotleniena (niestety nie jest - biorąc pod uwagę główne hasło tamtego bloga: "za Śląskiem, anty PIS" mózg tego blogera po chorobie jest w podobnym stanie jak przed nią), to potwierdza ono diagnozę zawartą w pracy naukowej Pauliny Górskiej Polaryzacja polityczna w Polsce. Jak bardzo jesteśmy podzieleni? a mianowicie, że:

  • "Postawy zwolenników partii opozycyjnych wobec zwolenników PiS są bardziej negatywne niż postawy zwolenników PiS wobec zwolenników opozycji –wyborcy partii opozycyjnych żywią bardziej negatywne uczucia, w większym stopniu dehumanizują i mają mniejsze zaufanie do swoich oponentów politycznych niż zwolennicy partii rządzącej;"
  • "Zwolennicy partii opozycyjnych mają bardziej negatywne postawy wobec zwolenników PiS niż wobec grup, które są najmniej lubiane w społeczeństwie polskim (tj. Żydów, muzułmanów, uchodźców, osób homoseksualnych i osób transpłciowych);"

Druga rzecz, która bije po oczach, to liczne manipulacje np.: 

"W końcu jestem podwójnie zaszczepiony." - tylko nie napisał kiedy - jeśli przyjął dawkę na dzień przed zarażeniem, to miał pecha. 

"saturacja 84-86%" - tylko nie napisał skąd wziął pulsoksymetr - pewnie od znienawidzonego państwa pisowskiego, 

"wczesnym rankiem poprosiłem syna by zlikwidował wszystkie me aktywności w internecie" - dlaczego? Wyrzuty sumienia przed spodziewaną śmiercią czy lęk, że nie zdąży zatrzeć śladów przed procesem? 

Trzecia rzecz, która woła o pomstę do nieba, to namawianie osób w ciężkim stanie i ich rodzin, aby unikali szpitala i tlenoterapii

"Pogotowie z urzędu przyjechało mnie zabrać lecz rodzina się nie zgodziła. I dzięki im za to!" 

"I teraz najważniejsze , zero tlenu a non stop inhalacje na rozszerzanie płuc i oskrzeli Atroventem i jeszcze inną substancją w połączeniu z solą fizjologiczną." 

Generalnie pozostawanie w domu przy spadku saturacji ma dwie "zalety". Pierwsza, że umrze się wśród rodziny a nie w towarzystwie personelu medycznego w skafandrach ochronnych (chać dla osoby, która nie kontaktuje, a tak to opisał @Siff bis, to żadna różnica). Druga, że umrze się nie dlatego, że gdy zawył alarm saturacyjny wszyscy lekarze byli i pielęgniarki byli zajęci innymi pacjentami u których również wyły alarmy, tylko z tego powodu, że po gwałtownym spadku saturacji pogotowie nie zdąży dojechać (przy odrobinie szczęścia umierając w domu zabierzesz na tamten świat ze sobą jeszcze drugą osobę, do której ta sama karetka nie zdąży dojechać ze względu na twoje wezwanie). Generalnie w artykule dwie informacje są prawdziwe: że koronawirus jest (i nie jest to taka sobie "grypka") oraz że płuca leczy się w pozycji półsiedzącej (w szpitalach też to się stosuje). Reszta? Szkoda gadać!

Manipulacje i medyczne niedorzeczności zawarte w wypocinach tego ciężko chorego (głównie na NIENAWIŚĆ, ale przy tym do lekko na COVID-19) starca świetnie wypunktował Robert Kozak w artykule Bloger "Siff bis" żyje bo ma szczęście. Podpisuję się pod każdym zdaniem Pana Roberta (choć sam nie przeszedłem ciężko COVIDA... ale przez miesiąc moje Bliźniaki musiały być wspomagane tlenem wskutek wrodzonego zapalenia płuc, więc wiem do czego służy CPAP, czym się on różni od inhalatora, jak działa pulsoksymeetr, kiedy stosuje się respirator a kiedy absolutnie nie należy go stosować). Nie będę dublował tego, co zawarł On w swoim artykule ale dodam dwie wasne refleksje. 

Pierwsza jest optymistyczna. Może jednak z mózgiem Siff bisa nie jest tak źle? Może kazał synowi usunąć z Internetu całe swoje wcześniejsze wypociny dlatego, że w obliczu śmierci wiedział, że choruje niejako na własne życzenie - w końcu należy do tego podzbioru wyborców, który popierał plucie na ministra Szumowskiego. Gdyby nie oni, wówczas skutecznie powstrzymujący pierwszą falę pandemii "Szumi" miałby tak mocną pozycję w rządzie, że byłby nie do ruszenia (bez względu na koszty finansowe jego decyzji), a tak to mają to, czego sami chcieli: HEKATOMBĘ - zamiast 2 tysięcy zgonów w kolejnych falach (stan w momencie dymisji Szumowskiego) ponad 63 tysiące zgonów (oficjalny bilans od początków ministrowania Niedzielskiego do dnia dzisiejszego... nieoficjalnie jest dwa razy tyle). Tej TRZYDZIESTOKROTNEJ RÓŻNICY nie da się nie zauważyć - nawet standardowy "platformers" chyba nie jest aż tak głupi. Więc może, gdy śmierć zajrzała w oczy to się na moment zreflektował i żałował za grzechy. 

Druga jest pesymistyczna. Nawet zakładając, że prawdą jest to, co napisałem w poprzednim akapicie (oczywiście żartowałem - jasne, że gdyby "platormers" miał rozum i serce, to by nie był "platformersem" i nie pisał tego, co napisał Siff bis), to widać wyraźnie, że ledwie ten gad uciekł śmierci spod kosy, a już pluje życząc choroby, a może nawet śmierci innym. Zdarzyło mi się kilka razy wspominać na blogu, że owszem, jest kilku typów (np.: Giertych, Palikot, Tusk, Urban) których odejście z tego świata przyjąłbym z większą ulgą niż śmierć psychopatycznego mordercy z sąsiedztwa. Ale za każdym razem, gdy o tym piszę, zawsze w tym samym akapicie nadmieniam, że niestety przy braku perspektywy osądzenia i skazania ich za to samo, za co Julius Streicher dostał w Norymberdze wyrok śmierci, świadomie odrzucam życzenie im czegokolwiek złego, bo bez względu na to czy ich dopadnie pandemiczna hekatomba (na którą sami zapracowali) czy gniew ludu (na który pracowali bardzo ciężko) to w jednym jak i drugim przypadku może to dosięgnąć także osób postronnych (na co się nie godzę) lub nawet osób mi bliskich (na co tym baedziej się nie godzę).

Tak już jest, że wyborca PiS bez względu na to jakich haseł by nie używał, zawsze w swoich wyborach kieruje się dobrem swoich bliskich (zapewnieniu dzieciom, wnukom, współmałżonkowi, sobie dobrego wykształcenia, pracy, bezpieczeństwa, godziwych warunków), a wyborca "totalsów" bez względu na hasła zawsze kieruje się zemstą na "pisiorach".

Jak widać na powyższym przykładzie niektórych nawet otarcie się o śmierć rozumu nie nauczy i człowiekiem nie uczyni. Ale najgorsze jest to, że oni są z tego dumni. Gdyby nie byli, to nie chwaliliby się tym na swoich blogach.

Lubię to! Skomentuj89 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości