Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
9 obserwujących
21 notek
57k odsłon
  916   4

Przedwczoraj spotkałem ZIMORODKA - o prawdziwej i fałszywej ekologii

image

Od poniedziałku do środy wieczorem wybrałem się z Synami na nasz pierwszy wyjazd pod namioty. Byłem trochę zestresowany, bo o ile na rozsądek siedmioletniego Miłosza można liczyć, to pięcioletnie bliźniaki Seweryn i Konrad mogłyby służyć za wzór niesubordynacji i braku instynktu samozachowawczego - uciekają, nie wykonują poleceń, nie przestrzegają zakazów, żyją we własnym świecie i reagują dopiero wtedy, gdy się głośno krzyknie. Ale ponieważ postanowiłem nie trzymać swoich dzieci pod kloszem i dać im poznać smak przygody, więc mimo obaw ruszyliśmy z namiotem na ogrodzoną, leśną działkę.

Opłacało się. Przyroda, która w warunkach weekendowej wrzawy nie zdradzała swych tajemnic, teraz w ciche, wtorkowe przedpołudnie pokazała nam swoje prześliczne oblicze. We wtorek i w środę widziałem zimorodka. Okazało się, że ma gniazda (a w zasadzie norki) w skarpie zlokalizowanej na zakolu rzeki Grabi (nazwa niczym z telenoweli) w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca w którym co weekend kąpią się turyści. Ten ptaszek jest przepiękny. Lśniące błękitno-turkusowe piórka pokrywają większość jego ciała, na brzuszku ma piórka pomarańczowe, a po bokach główki białe akcenty. Krótki ogonek, dość długi, prosty dziób.

image

Zaskoczyło mnie, że spotkałem tego rzadkiego, chronionego ptaka. Zaskoczyło mnie także to, że od razu wiedziałem, że to zimorodek. Skąd? Przecież jestem umysłem ścisłym (programista) z dodatkiem artystycznej szajby (muzyk) i nigdy gatunki zwierząt nie były moim "konikiem". Ale przecież pracowałem przez siedem lat (jako programista, ale pracowałem) w Lasach Państwowych, więc pewnie gdzieś widziałem tablicę z tym niezwykłym, prześlicznym, chronionym ptakiem. Próbowałem go sfotografować... ale nic z tego - w dwóch momentach, gdy pokazał się moim oczom akurat nie miałem w ręku aparatu z teleobiektywem 250 (do tego matryca CMOS x1,6 = 400), a gdy chwyciłem aparat w dłoń, to zdążyli się pojawić inni ludzie i ptaszek przestał się pokazywać. Ale nawet gdybym go zobaczył z lustrzanką w ręku, to nie wiem czy mój obiektyw z szybkim autofocusem STM zdążyłby ustawić ostrość, bo zimorodek jest bardzo zwinny - błyskawicznie startuje, szybko leci dość nisko nad wodą, wlatuje prosto do swej norki i co charakterystyczne potrafi jak koliber zawisnąć w powietrzu.

Można powiedzieć, że się zakochałem. Teraz z najstarszym Synem oglądamy filmy przyrodnicze o turkusowym "kolibrze północy".

Jednocześnie odkrywam jaką szkodę wyrządzają przyrodzie ci, co traktują ją jako pretekst do zamykania kopalń, fabryk motoryzacyjnych i innych zakładów pracy oraz narzucania durnych rozporządzeń w korporacjach. Przecież prawdziwa ekologia to coś zupełnie innego. Prawdziwa ekologia to permanentna nauka tego jak żyć w harmonii z przyrodą czerpiąc z niej to co najlepsze i najpiękniejsze, a jednocześnie nie wyrządzając jej szkody. To elementarz: nie śmieć, nie łam, nie zadeptuj, nie zabijaj... To upominanie dzieci (na szczęście nie swoich - moje nie miały takich pomysłów) aby nie rozgrzebywały tajemniczych norek w skarpie, bo zniszczą gniazda zimorodka - przepięknego chronionego ptaka, którego może nie zobaczą nigdy więcej w życiu. Rozpolitykowani szczekacze traktują pracowników Lasów Państwowych jak wrogów wycinających drzewa i mordujących zwierzynę, a sami zostawiają w lesie "pamiątki" w postaci kory zdartej z brzozy (bezmyślne niszczenie - to nie było otarcie od hamaka, tylko efekt działania scyzoryka), drutu obwiązanego wokół pnia sosny, połamanych gałęzi, potłuczonych butelek, petów i paczek po papierosach. Takiemu facetowi jak ja, co ani z niego prawdziwy leśnik, ani ekolog, ale w dzieciństwie z Tatą często chodził na spacery do lasu na widok takich "pamiątek" chce się płakać i kląć. 

Przyroda (a zwłaszcza klimat) są traktowane w mediach jak wymagający kontrahent, który wymaga od nas zamykania kopalń, elektrowni, w przyszłości całej branży motoryzacyjnej, posyłania tysięcy ludzi na bruk, bo jeśli nie to podniesie temperaturę o 2 stopnie Celsjusza i nas tu usmaży. Jednocześnie produkcja jest przenoszona do Chin, gdzie nie obowiązują ani żadne normy emisji CO2 i innych dużo bardziej szkodliwych związków, ani nawet elementarne prawa człowieka. W wielkich miastach jak Łódź czy Warszawa wydzielane z ruchu są "bus-pasy" i pasy rowerowe których główny efekt działania przekłada się na więcej korków, większy smog i więcej wypadków z udziałem rowerzystów (ścieżkę rowerową też trzeba zrobić z głową - puszczenie jej w skraju wąskiej i ruchliwej ulicy lub za ekranem dźwiękoszczelnym, aby rowerzysta wjeżdżając na ulicę nie widział samochodów, a kierowca rowerzysty, to proszenie się o wypadki). Cała ta global-ekologia wydaje się jedną wielką walką koncernów o wykoszenie konkurencji. W sferze polityki wygląda to jeszcze gorzej - "ekologia" podobnie jak "antysemityzm" są kijami baseballowymi do okładania instytucji (patrz Lasy Państwowe), polityków, partii, a nawet całych państw i narodów, którym ze względu na własny, egoistyczny interes chce się właśnie przywalić. W ten sposób deprecjonuje się i rozmienia na drobne jedną z najważniejszych dla naszego przetrwania wartości: szacunek do przyrody. 

Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości