1 obserwujący
23 notki
7991 odsłon
78 odsłon

Cóż tam, panie, w polityce? Chińcyki trzymają się mocno!?

Wykop Skomentuj

Pan Szczerski ogłosił, zaraz po tym jak olał nas trampek, iż Polska nie jest sama jak osiemdziesiąt lat temu, przypomina wam to coś drodzy czytelnicy? Bo mnie tak, mianowicie buńczuczną mowę Becka z maja 1939. Ładnie mówił, czując jeszcze zapewne na swych plecach przyjazne poklepywanie "sojuszników". Wtedy przynajmniej mieliśmy armię w lepszym stanie, co i tak wiele nam nie pomogło, poza tym nic się nie zmieniło. Jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi, jedynym naszym realnym "sojusznikiem" w ostatnim czasie był Związek Radziecki gwarantujący nam naszą nie suwerenność w granicach wytyczonych przez tow. Stalina. Teraz jest nawet dużo gorzej niż u schyłku tamtego lata, wtedy w Europie istniały mocarstwa demokratyczne, teraz to już tylko demokratyczne a i to nie wiadomo jak długo bo od środka toczy je neomarksizm. Gdyby dziś Putin nakrył nas czapką, co zajęło by mu mniej więcej dobę, coś by tam najwyżej pobuczeli, jakieś sankcje może....  Ewentualnie Niemcy za cichym przyzwoleniem zabezpieczyliby sobie swoje byłe ziemie zachodnie,  i tam też ewakuowała by się ta garstka żołnierzy amerykańskich którzy u nas stacjonują. Taka Drôle de Guerre. Powtórka z Ukrainy, oddajcie Rosjanom Nuki a my wam gwarantujemy integralność terytorialną, uwierzyli hehe. Biedni Czirokezi ze wschodu wierzą "bladym twarzą" i dotrzymują warunków umowy. Słabszy nie za bardzo ma wybór, a silny ma w d....e bo jak nie dotrzyma to co mu zrobisz? Takie umowy i sojusze to pieniądz bez pokrycia. Pokrycie zapewniają wspólne cele, interesy strategiczne, zagrożenia, a nie wzniosłe słowa liderów "starych demokracji" . O, ładnie mówić to oni potrafią. Co więcej, nawet jeżeli powyższe warunki zostaną spełnione, nie gwarantuje to o czym się przekonaliśmy wypełnienia zobowiązań przez naszych "sojuszników". Niemieccy generałowie po wojnie wspominali że byli przerażeni perspektywą ofensywy na zachodzie, która zmiotła by nieliczne niemieckie wojska z mapy, ale oni myśleli tylko jak niemieccy generałowie. Natomiast Hitler potrafił myśleć również jak liderzy ówczesnych zachodnich demokracji, z ich cynizmem i kunktatorstwem, był wykwitem tamtej cywilizacji. Trafnie przewidział że nikt nie kiwnie palcem w obronie Czirokezów, że rzuci się ich na pożarcie aby kupić sobie trochę czasu, a może nawet spokój. Potrafił myśleć jak oni, tyle że bardziej dalekosiężnie, dlatego na początku ich tak koncertowo ograł.

Teraz jest gorzej, zaprawdę powiadam wam rodacy. O ile Adolf w końcu popełnił błąd a potem stracił kontakt z rzeczywistością to w przypadku Putina (bo póki co Rosja jest jedynym krajem który nam militarnie zagraża) nie liczyłbym na to. Putin i jego koledzy to starzy "kagiebowszczycy" , doskonale orientują się w słabości Zachodu. Zachód teraz jest w fazie Imperium Romanum po roku trzechsetnym naszej ery, wystarczy poczekać, barbarzyńcy już tam są. Rosja wykorzystuje póki co inne narzędzia do osłabiania UE. Na Kremlu wiedzą że NATO-srato, a prawdziwa czerwona linia przebiega gdzieś na zachód od Wisły, przynajmniej dopóki USA trzymają się na nogach. Z naszego punktu widzenia, jak to w chwili szczerości przyznał minister Sikorski, sojusz z USA jest iluzoryczny a nawet szkodliwy gdyż daje nam fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Amerykanie chętnie podtrzymują te pozory bo ich to nic nie kosztuje, a wręcz przeciwnie. Mają tu rynki zbytu, oraz wpływy polityczne którymi dzielą się ze swoimi Izraelskimi przyjaciółmi. Ameryka przypomina mi takiego wypasionego golden boya, bejsbolistę z kampusu za którym latają wszystkie dziewczyny,  do którego podpiął się nikczemnej postury ale cwany Żyd. Żyd góruje nad nim intelektualnie i owinął go sobie wokół palca, w rezultacie ten osiłek wygraża pięścią albo leje w mordę każdego kogo Żyd mu wskaże, nawet własnych kolegów. A my nie jesteśmy bliskim kolegą osiłka, na dodatek Żyd nas nie lubi i twierdzi że wisimy mu kasę. Tak to kolokwialnie można opisać nasz "sojusz". Nad Polską kładzie się cień Kremla, Ameryka ma inny problem, są nim Chiny. Amerykańskie interesy w Europie Środkowo Wschodniej to element rozgrywki między słabnącym imperium euroatlantyckim a powracającym do dawnej świetności Państwem Środka. Co więcej jest to punkt styczny w interesach Waszyngtonu i Moskwy, a to dla nas jak uczy historia zła konfiguracja. Amerykanom w pierwszym rzędzie zależy na szachowaniu Chińczyków, vide los projektu "Jedwabny Szlak". Sądzę że w naszym interesie leży coś zgoła przeciwnego, czyli zbliżenie z Chinami. Widzę w tym szereg korzyści, zarówno gospodarczych jak i politycznych. Byłem i jestem zwolennikiem wypracowania jakiegoś modus vivendi z naszym potężnym sąsiadem ze wschodu, ale w obecnej sytuacji jesteśmy za słabi aby uzyskać satysfakcjonujący kompromis. Rosjanie będą próbowali "wziąć nas pod siebie" taka jest już ich bizantyjsko azjatycka mentalność. Co innego kiedy zasiądziemy do stołu z mocnymi kartami, a takie da nam realny a nie malowany sojusz z partnerem którego na Kremlu poważają. Sprawy gospodarcze, jeśli mądrze tym pokierować da się oprzeć na współpracy, Chińczycy potrzebują przyczółka w Europie, możemy zarabiać na tranzycie, niechaj sobie zalewają Europę Zachodnią swoją produkcją. Póki co Zachód zalewa nas drogim i drugorzędnej jakości towarem, więc gorzej już być nie może :) W Polsce mamy zdolnych inżynierów i ciekawe projekty, lecz nie są one rozwijane. Brak wsparcie ze strony rodzimych i europejskich czynników. O ile to pierwsze jest trudne do pojęcia, o tyle to drugie to wynik konsekwentnej polityki zapoczątkowanej przez tzw Plan Balcerowicza. Chiny nie poszły tą drogą, nie zaorały swojej gospodarki i w konsekwencji są liderem, a my zostaliśmy na etapie montowni i rezerwuaru siły roboczej dla światowych korporacji. W związku z tym Chińczycy posiadają technologie, zaplecze badawcze, i moce przerobowe które mogłyby posłużyć wspólnym przedsięwzięciom. Tak abyśmy w końcu zaczęli zarabiać na własnej technologi, a nie (w najlepszym wypadku) sprzedawać ją za grosze a potem odkupować za ciężkie pieniądze gotowy produkt. To dotyczy m.in. przemysłu zbrojeniowego, który w obecnej postaci koncentruje się na niekończącym modernizowaniu radzieckiej technologi z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Z kolei w ramach wazelinowania Amerykanom kupujemy od nich drogi, mniej lub bardziej nowoczesny sprzęt w śladowych ilościach, a potrzebujemy średniej klasy sprzętu byle w dużych ilościach. Myślę że taki we współpracy z Chinami mógłby powstawać w polskich zakładach. Geopolitycznie Polska zyskała by na znaczeniu, nie sądzę żeby Chińczycy dążyli do zwasalizowania nas, nie mamy z nimi sporów terytorialnych, nie mają wobec nas roszczeń finansowych, są daleko ale jednocześnie graniczą z Rosją. Mieliby tu interes, a oni potrafią dbać o swoje interesy. W 1956 r. Chińskie Non possumus, prawdopodobnie uratowało polski październik przed scenariuszem znanym z Węgier. Mao utarł nosa Chruszczowowi i Rosja musiała zacząć się liczyć z Chinami, nie trzeba chyba tłumaczyć że taka rywalizacja jest dla nas korzystna. Dodatkowo z naszego punktu widzenia Chińska polityka ma tą zaletę, że nie ulega radykalnym zmianom co kilka lat jak w USA. Dzisiaj rządzi tam nasz rzekomy przyjaciel Trump, ale za chwilę może zostać zastąpiony jakimś nowym Obamom   Również kulturowo pomimo oczywistych różnic to bardzo interesujący partner, starożytna wspaniała cywilizacja starsza od czegokolwiek co znamy z Europy, nie wspominając już o Ameryce. Dla Chin czas płynie inaczej, mierzony nie wiekami a tysiącleciami. Ich wzloty i okresy "smuty" na tle dziejów ludzkości są bardziej jak ery geologiczne w historii Ziemi. Okresy bujnego życia przedzielone epokami lodowcowymi. Dla ludzi patrzących z krótkiej perspektywy historycznej, obecny rozwój Chin to jakaś sensacja i ewenement. Dla Chińczyków normalna kolej rzeczy, i powrót ich kraju na pozycję Państwa Środka.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że powyższe rozważania są czystą teorią i "fikcją literacką" jeno, takie ćwiczenie intelektualne. Nawet jeśliby znalazł się jakiś mąż stanu odpowiednio charyzmatyczny i odważny, musiałby rzecz całą przeprowadzić sprawnie i zdecydowanie zanim nasi przyjaciele i nieprzyjaciele by mu to uniemożliwili. Obserwując dzisiejsze elity i potencjalnych następców, no cóż....Co tu więcej dodać, chyba tylko to: cieszmy się wolnością, bo jak nas uczy najnowsza historia szybko przemija.

PS: Wczoraj przeczytałem że Pentagon skreślił pięć inwestycji w Polsce, pieniądze pójdą na budowę muru na granicy z Meksykiem....

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale