kemir kemir
747
BLOG

Nie ma Erka? O jakże mi przykro... :-)

kemir kemir Rozmaitości Obserwuj notkę 27
"Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.  Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.  Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą.  Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.  Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było." / Martin Niemöller, 1892-1984/

Zniknął blog niejakiego Erka (@rk1). "Drużynka" tego dziwnego osobnika wylewa na Salonie krokodyle łzy: "jak tak można?" Ano można, czyli nosił wilk razy kilka, ponieśli teraz wilka. Kiedy wielokrotnie pisałem o coraz większej cenzurze słowa w Polsce ( nie tylko na Salonie), o kneblowaniu ust, piór i klawiatur ludziom niezależnym i mającym inne zdanie niż oficjalny przekaz, o tym, jak znikają salonowe blogi, ten sam Erek kpił sobie z moich wpisów na swoim blogu. Wtórował mu chór jego apologetów, chętnie używający niewybrednych epitetów, odwołujący się do hunwejbińskich "wartości", mający za nic elementarne cechy publicznej dyskusji na poziomie godnym cywilizowanych ludzi -  a nie hordy dzikusów.

Dziś te same osobniki płaczą na losem Erka. Hipokryci. Hipokryci po stokroć!!! Właśnie szykowałem notkę o tym, jak to ( bo tak wynika z historii) rewolucje ("mordowanie" wolnego słowa i debaty w Polsce jest rewolucją) pożerają finalnie własne dzieci, a tu proszę: życie wyprzedziło moją notkę. I szczerze pisząc, teraz ja chętnie bym sobie pokpił, poużywał, pożartował. Tylko po co? Mam być tacy, jak Erek i ta żenująca, bezmyślna banda hipokrytów? Niedoczekanie.

Ale płakać na losem tego osobnika też nie będę. Nie mam sentymentów do ludzi, którzy nie szanują innych. Obowiązuje zasada wzajemności - szanujesz mnie, szanujesz moje poglądy, mimo, że się z nimi nie zgadzasz, to ja też będę szanował ciebie i twoje zdanie. Inaczej być nie może. A kogo szanował Erek? Ten niestrudzony satyryk na poziomie wiejskiego, podrzędnego brukowca, pisowski leming i zawzięty wróg Konfederacji, swoich adwersarzy nie szanował. Gdyby ktoś z jego bliskich sprzyjał Konfie -  on popełniłby chyba seppuku, wygonił delikwenta z domu, lub zakapował gdzie trzeba (niepotrzebne skreślić). Jeden z licznych samozwańczych "biegłych" w sztuce medycznej ( wirusy zakaźne), znawca szczepionkowy i łowca płaskoziemców - obecnie "ruskich onuc". Tropiciel fejków i propagandysta "jedynie słusznej prawdy". Mentalny kapuś - ot co.

Wygląda zatem na to, że "wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły". Bardzo, ale to bardzo dobrze. Oby tak dalej. Może niektórzy wybudzą się ze snu idioty i przemyją zaropiałe oczy. Zobaczą w jakim kierunku wszystko to, co nas otacza, ta nasza orwellowska i -  niestety - polska rzeczywistość podąża i jak to się może zakończyć. Kiedyś napisałem, że przyjdzie czas, kiedy wszyscy moi salonowi wrogowie przyniosą mi przeprosiny w zębach. Coś mi się wydaje, że ten czas jest coraz bliżej :-). Pytanie tylko, czy zdążą...



kemir
O mnie kemir

Z mojego subiektywnego punktu widzenia jestem całkowicie obiektywny.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości