Blog
Umiarkowana konserwarwatystka
Aleksandra
Aleksandra nauczyciel akademicki
6 obserwujących 42 notki 19808 odsłon
Aleksandra, 30 maja 2017 r.

Sprawa Janusza Walusia i moja polemika z Radosławem Korzyckim

780 3 1 A A A


Jednakże od nieprawdy (którą łatwiej zidentyfikować) gorsze są półprawdy. Np. Autor przedstawia  Haniego jako człowieka umiarkowanego. Nazywa go „Wałęsą z wrażliwością Kuronia”. Nie wiem czy wszyscy to odbierają jako komplement, ale przyznać należy, że ani jeden ani drugi nie mają krwi na rękach. A Chris Hani miał. Informacji o tym rzecz jasna próżno szukać w artykule. Był on odpowiedzialny np. za istnienie "obozów reedukacyjnych", które ANC prowadził w krajach stanowiących jego zaplecze (Angola, Tanzania, Uganda). W obozach tych stosowano tortury fizyczne i psychiczne (nie wyklucza się też przypadków śmiertelnych) wobec tych członków ANC, którzy w jakichś sposób „podpadli” [http://www.wnd.com/2000/07/5704/]. Jak już wspomniałam w poprzednim wpisie, Nelson Mandela z początku chciał dochodzenia w sprawie tych obozów, ale trójka działaczy między innymi właśnie Chris Hani oraz Jacob Zuma – obecny prezydent – przekonali go by tego nie robił. Autor krytykuje obecnego prezydenta (całkiem słusznie) i twierdzi, że Hani mógłby „uchronić kraj przed osunięciem się w przepaść”. Trudno zajmować się historią alternatywną, ale spróbuję: po pierwsze – nie jest pewne czy Hani tym prezydentem by został, bowiem (słyszałam to od osób prywatnych, więc linku nie podam), że Mandela obiecał Zumie, iż ten kiedyś zostanie prezydentem. Można się domyślać dlaczego: Mandela był Xhosa, jego następca (Thabo Mbeki) również Xhosa, a Zuma pochodzi z plemienia Zulu. Chodziło o to by prezydenci byli z „plemiennego klucza”. Po drugie: wykształcenie nie chroni przed rządami dyktatorskimi, a wręcz zbrodniczymi i wyniszczającymi gospodarkę kraju. Przykładów nie trzeba szukać daleko od RPA. Prezydent sąsiedniego Zimbawe Robert Mugabe odebrał staranne wykształcenie, a poprzez nieprzemyślaną reformę rolną (odebrał ziemię białym farmerom i rozdał „weteranom”) doprowadził kraj do klęski głodu. Nie ma gwarancji, że Hani, jako komunista, nie zrobiłby tego samego albo czegoś podobnego. Pomysły odebrania ziemi (bez odszkodowania) raz po raz pojawiają się w RPA również teraz, padają również z ust prezydenta. Na przeszkodzie stoi konstytucja, ale to już inna historia.


Inną, tym razem ćwierć-prawdą jest stwierdzenie: „Zgoda, inni wyszli. Ale zwykle po wyrażeniu skruchy przed Komisją Prawdy i Pojednania. […] Ale Janusz Waluś zawsze podtrzymywał, że dokonał czynu heroicznego. W 1997 r. zeznał przed KPiP m. in.: W świetle moich przekonań Chris Hani był komunistą i radykałem, a także wyszkolonym terrorystą”. Półprawdą jest słowo „zwykle” – prawdziwe w odniesieniu do dokonujących zbrodni w imieniu białych władz RPA, praktykujących system apartheidu. Ci faktycznie musieli okazać skruchę. Sprawców dokonujących zbrodni w imieniu walki z apartheidem, ale również walki z konkurencją (np. pomiędzy ANC a Partią Wolności Inkatha) zasada ta w praktyce nie obowiązywała. Nie obowiązywała na pewno przywódców, którzy w pewnym momencie stwierdzili, że nie będą robić różnicy między celami „twardymi” (policja, wojsko, działacze polityczni) a „miękkimi” (ludność cywilna). Niektórzy z nich nawet przed Komisją nie stanęli. Nie jest też prawdą, że Waluś nie okazał skruchy. Wyraził żal z powodu cierpienia, którego przysporzył rodzinie zabitego. Córka Haniego Lindiwe częściowo to potwierdza, (przytaczam w oryginale): „I looked him directly in the eye so he could see what he did. I found him to be genuine. He didn't realise what he had done until he lost his own father. I believed his remorse. I don't know how remorseful he is at killing the SACP leader.” [Spojrzałam mu prosto w oczy, aby mógł zobaczyć, co zrobił. Dla mnie był autentyczny. Nie zdawał sobie sprawy z tego, co zrobił, dopóki nie stracił własnego ojca. Uwierzyłam, że żałuje. Nie wiem, w jakim stopniu żałuje, że zabił czołowego działacza Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej]. Na końcu co  prawda stwierdza, że nie wie czy mu przebaczy, niemniej jednak opis jej nie pasuje do wizerunku zimnego, wyrachowanego  mordercy, który ukazują środowiska liberalno-lewicowe [http://www.702.co.za/articles/251839/listen-lindiwe-hani-describes-the-apology-from-her-father-s-killer-janusz-walus].


Janusz Waluś ma obecnie 64 lata. W więzieniu narażony jest na niebezpieczeństwo. W lutym 2014 roku został wielokrotnie dźgnięty zaostrzoną łyżką. Wtedy też ranny został Derby-Lewis. Atak taki może się powtórzyć. Zwolnienie Walusia powinno mieć miejsce z przyczyn humanitarnych. Władze naszego państwa winny troszczyć się o każdego polskiego obywatela niezależnie od przewinienia, jakiego dopuścił się zagranicą.


Na koniec kilka apeli:


1) Do wszystkich, którzy nie lubią prawicy (lub tych, których za prawicę uważają) oraz chcieliby obecnemu polskiemu rządowi „dokopać”:


Proszę, nie wykorzystywać sprawy niemłodego już człowieka do rozgrywek politycznych.


2) Do Pana Prezydenta, Pani Premier, Pana Ministra Spraw Zagranicznych, Pana Ministra Sprawiedliwości oraz innych osób podejmujących decyzje:


Niech Państwo robią wszystko by Janusz Waluś opuścił więzienie. Wiem, że niektóre Państwa  działania nie mogą być ogłaszane publicznie (przynajmniej przez jakiś czas), ale (na wszelki wypadek) proszę by Państwo kierowali się współczuciem dla drugiego człowieka, a nie koniunkturą polityczną.


3) Do wszystkich, którzy uważają Walusia za bohatera:


Uważajcie by Wasze działania nie przyniosły skutków odwrotnych do zamierzonych. Względy humanitarne – jak najbardziej, wskazywanie na nierówność traktowania – też, ale wychwalanie zabójstwa, jako metody załatwiania sporów politycznych, to już inna sprawa.


4) Do Janusza Walusia:


Proszę nie tracić nadziei. Pamiętamy o Panu.


Opublikowano: 30.05.2017 00:11.
Autor: Aleksandra
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Swoją "działalność polityczną" rozpoczęłam w roku 1968 w wieku lat... sześciu ;). Postanowiłam wtedy wyrzucić przez okno kilkanaście napisanych własnoręcznie "ulotek" o treści "W POLSCE JEST RZĄD GŁUPI". Zamiar nie udał się, bo gdy wyjawiłam go Tacie, ten przestraszył się nie na żarty (pracował na uczelni) i rzecz jasna zniszczył kartki. Motywacja mojej "działalności" była jednak specyficzna: chodziło o to, ze milicja przez parę dni obstawiała Rynek, a je lubiłam chodzić karmić gołębie.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Tu daję stanowisko M. Masuthy na piśmie:...
  • Komuniści są specjalistami od przedstawiania historii w fałszywym świetle.
  • @Stefan76 Pomylił Pan 2 rzeczy - mój wpis nie dotyczy przyznania Walusiowi jakiejś nagrody czy...

Tematy w dziale Polityka