W Jaśle rządzą drwale. Maria Kurowska, burmistrz grodu już ostrzy piłę, by ściąć rosnący w centrum dąb zasadzony 67 lat temu. Dębczakiem podówczas uhonorowano urodziny Adolfa Hitlera. Drzewo sobie rosło, przetrwało Niemca, Sowieta, cały PRL, 20 lat tzw. niepodległości i teraz: ciach.
Na dodatek podobno pani burmistrz postanowiła ścięte drzewo publicznie spalić ku pokrzepieniu serc mieszkańców Jasła i całej ojczyzny. Targają mną liczne wątpliwości w tej kwestii, bo akt rytualnego (czy to jest jednak jakiś ryt?) całopalenia wpisuje się w szereg skojarzeń. Oto na przykład 10 maja 1933 roku Niemcy w takim Wrocławiu (Breslau) palili książki:
We Wrocławiu wydarzenie to określane przez prasę lokalną jako „wielka akcja czyszczenia” i „wytrzebienie nie-niemieckiego ducha” rozpoczęło się uroczystą ceremonią w Gmachu Uniwersytetu.

Pochód studentów i pracowników uniwersytetu przemaszerował na Plac Zamkowy (dzisiaj Plac Wolności), gdzie studenci „zrzucili 85 centnarów zakazanej literatury”. Przy udziale tysiąca mieszkańców miasta rozpalono stos książek. Na następny dzień lokalna prasa pisała o „symbolicznym odrzuceniu wszystkiego, co inne i obcego pochodzenia” oraz o „niszczeniu dzieł, które zatruwają duszę niemieckiego narodu”.
Ja tam nawet jestem w stanie zrozumieć spalenie przez jakichś fanatyków książek, bo niosły – w ich pojęciu – treści nie hallo z ich punktu widzenia. Ale ścinać dąb i go spalić za karę?! Za to tylko, jakie ludzie mają o nim wyobrażenie?
„Grzech wielki drzewo bez potrzeby ściąć albo je okaleczyć…!” – napominał syna Ziutka Kaziuk z Konopielki. Spalić ku uciesze gawiedzi? Jakoś to palenie niebezpiecznie mi koresponduje z Breslau.
Miałem okazję dwukrotnie uczestniczyć w „ogniach radości” czyli bonfire w Belfaście. Widzicie tę flagę Republiki na szczycie radosnego "bonfire"?

W wigilię 12 lipca cały protestancki Belfast wspomina tymi ogniskami zwycięstwo nad rzeką Boyne w roku 1690, a następnego ranka rusza przez Belfast marsz Oranżystów.

Klimat nocy i samego marszu jest niezapomniany, szczególnie jeśli jest się katolikiem. Taka sama to płomienna radość, jak przy paleniu książek czy niby to niewinnej Marzanny.
Że ogień oczyszcza? Wątpię, naprawdę wątpię.
Jeden z wpisów na forum Jasła:Czy na dębie rosną swastyki?!


Komentarze
Pokaż komentarze (28)