oranje oranje
30
BLOG

chat-pat24

oranje oranje Rozmaitości Obserwuj notkę 2

S24 z dnia na dzień czacieje. Pomyślany jako miejsce wymiany poglądów staje się obecnie dla wpisów wielu „czerwonych” wyłącznie mikrofalówką, a dla wpisu wielu „niebieskich” – ujściem pogwizdującej pod pokrywką pary.

- Dyskusje są prowokowane i profilowane. Prowokowane codziennymi doniesieniami mediów, a profilowane mechanizmem umieszczania wpisów. A ów mechanizm wydaje się palikotyzować SG. Cip cip kureczko, pisz se komenty…

- Coraz częściej dyskusje te - w swej istocie - sprowadzają się do: „ty komuchu, ty pisiorze, ty popaprańcu”. Toż to czat! To tylko nabijanie licznika!

- „niebiescy” wciąż wydają się wierzyć, że ta droga aktywności, jaką jest publikacja na s24 nobilituje, „czerwoni” w swej większości też tak mówią…

- admini posuwają się już zupełnie otwarcie do stwierdzeń: „jeśli pan/i zmieni w swoim wpisie ostatnie zdanie i tytuł to wtedy umieszczę na SG”. Nie argumentują dlaczego ktoś ma coś zmieniać, ale po prostu: „tak ma być, a jak nie, to do kruchty!”.

- debaty „anonimowość, kataryna, Semka” są sztucznie wzniecane raz po raz. I będą.

Sam ulegałem wszystkim stawianym tu, hm… zarzutom, ale przy Jareckim rzeczywiście sobie o sprawie pomyślałem. Wyjścia z impasu nie znam. I wiem, że nikt pod pistoletem tu nikogo  nie trzyma... 

 

  

 

 

oranje
O mnie oranje

Mieszkańcy Bulandy, jednakowoż, wciąż z niej uciekają. Tak się tam przyzwyczajono do bycia wiecznie dymanym, że zaczęli dymać siebie nawzajem. Opresja przeszła w self-service, jesteśmy pierwszym samouciskowym narodem świata. P. Czerwiński, Przebiegum życiae A chłopaki jak chłopaki. Generalnie nie różnimy się. Ja, emigrant ze swoim odrzuceniem roli emigranta (odrzucam ją od pierwszego dnia tutaj), poruszam się po świecie jak piłkarz, któremu pękła gumka w spodenkach, ale jest dobre podanie, więc zapierdziela się w jej stronę trzymając gacie jedną ręką. Może gola się strzeli jakiego, a gacie się przecież wymieni. Oni w Polsce, w swoich rolach i zawodach, bez obciążenia emigranckiego, w kraju swoim, z językiem swoim i przyjaznym państwem – podobnie. Wolność, pomysły, projekty, działania... - ale też z jedną cały czas, od 20 lat, ręką trzymający galoty projektów, spłacanych kredytów, bezpiecznych i niebezpiecznych związków. Nie ma radości w tej grze, nie ma fascynacji tym sportem jakim jest życie. Nie jesteśmy chyba dziś narodem czerpiącym radość. Nie ma jej na ulicy, w rozmowie, przy grillu czy na zakupach. Żeby radość zresztą czerpać trzeba mieć źródło jakieś. Sign by Danasoft - For Backgrounds and Layouts

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości