S24 z dnia na dzień czacieje. Pomyślany jako miejsce wymiany poglądów staje się obecnie dla wpisów wielu „czerwonych” wyłącznie mikrofalówką, a dla wpisu wielu „niebieskich” – ujściem pogwizdującej pod pokrywką pary.
- Dyskusje są prowokowane i profilowane. Prowokowane codziennymi doniesieniami mediów, a profilowane mechanizmem umieszczania wpisów. A ów mechanizm wydaje się palikotyzować SG. Cip cip kureczko, pisz se komenty…
- Coraz częściej dyskusje te - w swej istocie - sprowadzają się do: „ty komuchu, ty pisiorze, ty popaprańcu”. Toż to czat! To tylko nabijanie licznika!
- „niebiescy” wciąż wydają się wierzyć, że ta droga aktywności, jaką jest publikacja na s24 nobilituje, „czerwoni” w swej większości też tak mówią…
- admini posuwają się już zupełnie otwarcie do stwierdzeń: „jeśli pan/i zmieni w swoim wpisie ostatnie zdanie i tytuł to wtedy umieszczę na SG”. Nie argumentują dlaczego ktoś ma coś zmieniać, ale po prostu: „tak ma być, a jak nie, to do kruchty!”.
- debaty „anonimowość, kataryna, Semka” są sztucznie wzniecane raz po raz. I będą.
Sam ulegałem wszystkim stawianym tu, hm… zarzutom, ale przy Jareckim rzeczywiście sobie o sprawie pomyślałem. Wyjścia z impasu nie znam. I wiem, że nikt pod pistoletem tu nikogo nie trzyma...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)