Sala konferencyjna, 154 piętro. Owalny stół mahoniowy, jakieś paprotki po bokach, widok z okien na Wisłę, że gacie spadają. Trzy miesiące temu...:
- Jest target.
- Nasz?
- Nasz!
- Jedziemy z koksem, szefie? Dali zielone?
- Dali.
- Z netem czy bez?
- Bez! Robimy nową jakość. Nowy tygodnik!
- Bez internetu szefie? A kto to wszystko będzie pisał?
- Wy!
- My?
- A kto? Ja? Co innego do roboty macie?!
- Nie no, my. Dobra. Coś się wymyśli.
Sprzątaczka paprotki podlewająca (w niebieskim fartuchu) krztusi się ze śmiechu i pada. Zaczyna rzęzić...
- Rósz się tam ktury..., co ona muwi...?
Sprzątaczka: Uważam, hhhhhrrrrr...
- Żęzi jak nic, zabieżcie ją!
- Sprzątaczka: - Uważam, Rze..., rze bez netu w roku 2011-tym, zresztą, co ja mogę wiedzieć... - rzęzi i pada trupem.
- Zabieżcie ciało!
***
(Text ukazał się w komentarzach dla wpisu: marcinkk, którego zdrawiam niniejszym.)



Komentarze
Pokaż komentarze (5)