Bloger, którego widzicie na zdjęciu pojawił się w Dublinie niedawno, a przynajmniej ja go wcześniej nie widziałem. Nie stoi przebrany za Jamesa Joyca czy innego dyabła tylko kredą na ulicy wypisuje rymowaną historię swej bezdomności. „Nie każdy bezdomny jest lumpem i nierobem, nie każdy bezrobotny jest winny takiemu statusowi” – takie mniej więcej prawdy zawiera wprost na chodniku.
Nie ma tu miejsca na żadne komentarze czy banowanie, odsłony tego wpisu liczyć trzeba w tysiącach, najwyżej ludziska się zadumają, spojrzą na niego, on westchnie, spojrzy na kubełek po farbie, o którego dno gęsto stukają jedno i dwueurówki. Nie zaglądam ludziom do portfela ani do kubła po farbie, ale podczas lektury tego wpisu stuknęło z 15 razy, co oznacza, że lud Dublina zginąć nie da takim, którzy wymyślili bloga bez komputera.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)