Przy zejściu pod Kaponierę spotkałem kiedyś znajomka, dziennikarza, z ogólnopolskiej redakcji. Ho ho jak ważnej. Jeszcze ważniejszej, jeśliby kto pomyślał o jakiejś tak tylko sobie ważnej. Niedziela była, mocny poranek, cześć, cześć, gdzie idziesz? A on, że gdzieś tam w Domu Rzemiosła jest „święto chleba”.
– Służbowo? – pytam. - Nie, prywatnie, chleb będą różnych rodzajów dawali... – zachwala on z uśmiechem. – Na chleb kurwa nie masz? – rzekłem, ale, że kac mnie męczył, to i się rozeszliśmy bez rozwinięcia tematu.
Dziś widzę takie coś...
"...Wszelkie info od dziś tutaj i tylko tutaj. Po udanej imprezie w lutym i mniej liczebnie ale również ognistej w grudniu postanawiamy co następuje... następna imprezę w lutym i proponujcie termin żeby później nie płakać że ferie i dzieci ;) Impreza będzie w samym centrum przy Zamku :) Są brane dwa lokale pod rozwagę. Szukamy sponsorów. Zdało by się jadło i napitek. Sponsorom z zarzutami prokuratorskimi dziękujemy ;)"
...i zauważam, że proceder chlebowy w Poznaniu przybrał w pełni zorganizowaną formę. Jeśli miałby ktoś z Was parę zeta na jadło i napitek (ale bez zarzutów prokuratorskich), to wyjmie sobie tego czy owego. Może się przydać, w końcu chleba naszego powszedniego daj wszystkim sponsorze.




Komentarze
Pokaż komentarze (11)