Outsider Outsider
62
BLOG

Przed bezwizowym wjazdem do USA

Outsider Outsider Polityka Obserwuj notkę 1

 

Noc, koniec stycznia 2000, gdzieś na autostradzie pomiędzy Cheyenne a Denver. Właśnie wracam do Polski z Dzikiego Zachodu w USA. Siedzę obok Jonatana, rodowitego Amerykanina, kierowcy ogromnego Buicka i staram się nie zasnąć, obserwując słupy telegraficzne pojawiające się w świetle reflektorów. Na szczęście droga jest czarna, chociaż jeszcze wczoraj mogła być nieprzejezdna, bo tutaj w Wyoming pogoda jest kapryśna, jak to w górach. Jonatan prawą ręką naciska jakiś guzik i objaśnia mi, że właśnie włączył urządzenie do masażu pleców. Jonatan jest agentem ubezpieczeniowym i dużą część swojego życia spędza w tym swoim wielkim „grandpa-car" . Tak więc zainstalował sobie prywatnego „masażystę" do oparcia fotela i jest z tego bardzo zadowolony. Dojeżdżamy do obrzeży Denver i zatrzymujemy się na śniadanie w przydrożnym zajeździe. Jonatan chce przeczytać poranną prasę, więc wrzuca monetę do czegoś w rodzaju dużej, kościelnej skarbonki na datki i otwiera przednią klapę wyglądającą jak drzwiczki zsypu na śmieci w polskich wieżowcach z czasów Gomułki. Wewnątrz leży stos gazet, Jonatan bierze pierwszą z góry i zamyka drzwiczki „zsypu". Przyglądam się „automatowi" i nie widzę żadnych zapadek, elektroniki ani mechanizmów zabezpieczających przed kradzieżą gazet. Zwykłe blaszane pudło wypełnione gazetami, ustawione obok wejścia do budynku.

Jemy śniadanie, Jonatan przeszukuje w gazecie jakieś ogłoszenia a ja zastanawiam się, jakby to było, gdyby takie pudła, wypełnione gazetami, ustawiono u nas w Polsce, tak na próbę. Czy gazety trafiłyby od razu do składnicy makulatury a metalowe skrzynki do składnicy złomu? A może okazałoby się jednak, że gazety nie giną, skrzynki stoją tam gdzie stały, skarbonki napełniają się pieniędzmi i interes kwitnie? Pomarzyć zawsze można...

 

Przypomniał mi się ten epizod po latach, gdy o zniesieniu wiz do USA zaczęto mówić w mediach całkiem serio.

 

Outsider
O mnie Outsider

Rocznik 1949, żonaty, dzieci, wnuki. Szanuję mądrych i cichych, unikam napastliwych, nie wierzę politykom. ===================================================== Dziennikarz ma prawo zbliżać się do polityka tylko na taką odległość, żeby go nie spuścić z muszki

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka