Outsider Outsider
130
BLOG

Jeszcze są Indianie w Gallup !

Outsider Outsider Polityka Obserwuj notkę 1

Koniec roku 1999, właśnie obserwuję krajobrazy z okna samochodu Ardella, z którym już od kilku dni jesteśmy w podróży na trasie Wyoming - Colorado - New Mexico - Arizona - Nevada - Utah - Wyoming . Jedziemy teraz w kierunku Flagstaff z zamiarem zobaczenia Wielkiego Kanionu. Wczoraj nocowaliśmy w niewielkim miasteczku Gallup w stanie Nowy Meksyk u Jerrego, starego kumpla Ardella z czasów studiów. Ardell jest nauczycielem fizyki w College'u w Wyoming a Jerry uczy teraz młodzież w high school w Gallup. Ardell jest bardzo szczupłym i wysokim 40 latkiem z norweskimi korzeniami a Jerry silnym, krępym mężczyzną po pięćdziesiątce z lekko rudawymi włosami i wygląda na Irlandczyka. Obaj mają ciekawą filozofię życia, chcą w miarę tanio zwiedzać świat. Dlatego jedzie z nami również młody Japończyk Atsushi , który studiuje fizykę i Roos , jedyna dziewczyna w naszej grupie , studentka z Indonezji . No i dwóch Polaków, mój 24 letni syn i ja. Z pewnością, za kilka lat, kiedy wrócimy do swoich krajów, nasze rodzinne domy będą gościć przyjaciół z USA, którzy teraz nas zabrali w tą wspaniałą podróż.

Obserwuję krajobrazy a w pamięci mam jeszcze wczorajszą rozmowę w mieszkaniu Jerrego. Jerry ma zamiar na wiosnę wyjechać do Chin jako nauczyciel angielskiego i teraz jest w trakcie załatwiania papierów. Jerry ma już dość nauczania młodzieży w szkole w miasteczku Gallup. Ta młodzież to w większości potomkowie Indian Navajo, rdzennych mieszkańców tej dzikiej ziemi. Jerry ma już dość, bo młodzi nie chcą się uczyć i są, mówiąc wprost, trudną młodzieżą.

Ale, po co mają się uczyć, kiedy mogą sobie żyć z zasiłku, tak jak ich rodzice, którzy od rządu stanowego dostają miesięcznie po około 700 dolarów na głowę, tylko za to, że w ich żyłach płynie krew indiańskich przodków . Tu w zimie nie ma siarczystych mrozów, nie trzeba wydawać wiele na ogrzewanie, żywność jest tania i kaloryczna, wprawdzie dużo w niej cholesterolu i innych świństw, ale co tam, gdy jęczmienne trunki sprzedają w butelkach po pół galona. Za 700 dolarów można tu jakoś przeżyć, co prawda nie w luksusach, ale można. Wprawdzie te jęczmienne trunki niszczą powoli organizm, ale za to jest bardzo miło i przyjemnie. Jerry opowiada, że te zasiłki rządowe to miało być jakieś zadośćuczynienie ze strony „białego człowieka" za czasy, kiedy Indian nie traktowano jak ludzi, a jak zwierzęta. A że zwierzę podobno nie ma duszy, to piąte przykazanie nie miało zastosowania i można było strzelać jak do kaczek.

Jerry twierdzi , że przyczyną apatii jego uczniów jest perspektywa otrzymania zasiłku „za indiańskie pochodzenie" .Uważa, że władze zrobiły więcej szkody niż pożytku wprowadzając ten zasiłek, bo zgasiło to w jego uczniach wszelką inicjatywę i chęć do zrobienia czegokolwiek.

Jerry ma już tego dość i dlatego jedzie do Chin .

Współcześni Amerykanie, przynajmniej Ci, których znam, mają jednak jakieś poczucie wstydu za grzechy swoich pradziadków . Pamiętam epizod w pięknym muzeum w miasteczku Cody na północy Wyoming, gdzie zrobiłem całkiem sporo zdjęć. W pewnym momencie podchodzę do dużego, olejnego obrazu , przedstawiającego pamiętną masakrę Cheyenów w SAND CREEK (29 listopada 1864 roku) , gdzie oddziały Chivingtona wybiły prawie do nogi około 200 osób , w tym kobiety i dzieci, a następnie paradowały z wianuszkami skalpów i obciętych głów po ulicach Denver. Chciałem zrobić zdjęcie, ale Greg, mój amerykański towarzysz wyprawy do Yellowstone, grzecznie zasłonił mi obiektyw i stanowczo odradził zrobienie zdjęcia. Gdy okazałem mu swoje niezadowolenie, pokazał mi małą tabliczkę, której wcześniej nie zauważyłem, że nie wolno tego obrazu fotografować. No cóż, Amerykanie respektują zakazy, poza tym to prawdziwi patrioci, dbają o dobre imię swojego kraju, i o wstydliwych sprawach wolą nie mówić zbyt głośno. I w końcu tego zdjęcia nie zrobiłem.

 

Jesteśmy już w Arizonie . Jeszcze kawał drogi, do Flagstaff dojedziemy za kilka godzin .

Obserwuję znowu te piękne, coraz bardziej górzyste krajobrazy i zastanawiam się czy Jerry miał rację mówiąc, że ten zasiłek prędzej czy później doprowadzi tych Indian do zguby.

 

Od tamtego czasu minęło 6 lat i czasem zbłądzę w Internecie pod hasło Native Navajo.

I co ? Jeszcze są ! Czyżby Jerry się mylił ?

Outsider
O mnie Outsider

Rocznik 1949, żonaty, dzieci, wnuki. Szanuję mądrych i cichych, unikam napastliwych, nie wierzę politykom. ===================================================== Dziennikarz ma prawo zbliżać się do polityka tylko na taką odległość, żeby go nie spuścić z muszki

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka