Ja poszedłem jeszcze dalej ! A co sobie będę żałował !
Jak iść na całość to proponuję nie tylko wyższe studia dziennikarskie, ale co najmniej doktorat ze specjalizacją z Politycznej Poprawności. Doktoraty te powinny być zatwierdzane przez aktualną głowę Państwa i aktualizowane, gdy opcja polityczna się zmieni. Co sprytniejsi doktorzy dziennikarze powinni od razu zrobić doktorat w kilku wersjach, co zresztą nie będzie zbyt trudne, bo niezależnie czy będzie rządzić lewica czy prawica, treść doktoratu będzie prawie identyczna, bo zawsze chwaląca władzę. Bardzo sprytni dziennikarze z pewnością swoje prace napiszą w sposób nie wymagający podawania nazwisk osób rządzących, objaśniając na pierwszej stronie, że pan X będzie zwany dalej Prezydentem, lub Pan/Pani Y zwany/a dalej Ministrem od spraw Z. I tak dalej wg podobnego klucza.
Wraz z dominacją oficjalnego dziennikarstwa z doktoratami powstanie równolegle dziennikarstwo podziemne, a wszystkie tajne treści będą rozprowadzane za pomocą miniaturowych odtwarzaczy MP3. Powstaną również alternatywne podziemne sieci internetu dziesiątej generacji, jako że internet tradycyjny będzie dostępny wyłącznie dla doktorów sieciowych .
Na skutek tego, że oficjalne dziennikarstwo będzie pisało wyłącznie peany na cześć aktualnej władzy, utraci ona, na skutek samouwielbienia, kontakt z rzeczywistością przechodząc z realu do świata wirtualnego, w związku z czym, każdy użytkownik komputera będzie mógł tę władzę wykasować przyciskiem Delete.
Taki stan rzeczy z pewnością doprowadzi do bezkrwawej rewolucji w Państwie, co zburzy dotychczasowy porządek i doprowadzi do władzy jakąś całkiem inną partię, nie będącą przedmiotem doktoratów, która z pewnością jeszcze nie rządziła czyli na przykład Unię Polityki Realnej (UPR) .
Wynika z tego Panie Jacku, że wszystko idzie jednak w bardzo dobrym kierunku!



Komentarze
Pokaż komentarze (7)