Kilka prostych pytań:
Jaki interes ma polski podatnik, aby wykształcić dajmy na to dentystę, który to dentysta będzie leczył zęby wyłącznie Szwedom lub Anglikom?
Ale nie będzie nigdy leczył zębów Polakom, czyli tym, którzy za jego wykształcenie zapłacili swoimi podatkami.
Dlaczego Polskę stać na bezpłatne studia, gdy np. takie bogate USA nie?
A może po prostu tamtejsi obywatele uznali, że płatne studia są w ogólnym bilansie tańsze dla społeczeństwa niż studia bezpłatne? Może uznali, że lepiej jest płacić niższe podatki niż zlecać państwu rolę pośrednika pomiędzy studentem a uczelnią? Bo państwo jako pośrednik zawsze zabiera dla siebie swoją część haraczu i wtedy jest po prostu drożej!. To zresztą dotyczy też innych dziedzin jak np. Ochrona Zdrowia, ale to osobny temat.
W normalnym świecie wykształcenie to kapitał. Ale jak płacisz za studia swoimi pieniędzmi to masz prawo wymagać, aby uczelnia sprzedała Ci wiedzę użyteczną.I wtedy Twój profesor naprawdę musi się starać, bo inaczej to on wyleci, gdy studenci stwierdzą, że ich źle uczy. Płatne studia zwiększają obustronnie odpowiedzialność i profesora i studenta.
A jak nie masz pieniędzy na studia to bierzesz kredyt i spłacasz go potem jak ten dr Joel Fleischman w „Przystanku Alaska" Czy to nie jest proste i uczciwe?
A czy jest uczciwe, że w Polsce za studia płacą najbiedniejsi? Bo to przeważnie młodzież z małych miasteczek i wsi trafia na płatne studia wieczorowe lub zaoczne, gdy dzieci elit z dużych miast, przeważnie dobrze sytuowanych i wykształconych, studiują w większości bezpłatnie na studiach dziennych.
I czy to nie jest gorzki żart, że w Polsce bezpłatne studia dzienne mają wyższy prestiż niż płatne studia wieczorowe i zaoczne?. To jest przecież całkiem na odwrót niż w normalnym świecie, gdzie im wyższy prestiż uczelni tym wyższe czesne.
W normalnym świecie nie ma nic za darmo, o ile oczywiście nie jest się bezczelnym złodziejem, któremu się wszystko należy.



Komentarze
Pokaż komentarze (22)