21 obserwujących
337 notek
179k odsłon
  327   0

Ucieczka z Polski

Rząd ma w swym ręku dostateczne narzędzia do powstrzymania tego procesu, niestety, wpływy wespazjańskiej postawy w sferach rządowych są ciągle zbyt silne. Rosnąca inflacja powoduje nacisk różnych grup zatrudnienia, szczególnie w budżetówce, do żądań podwyżek płac, rząd ulegając im wywołuje dalsze żądania do poziomu grożącego katastrofą. W tej chwili istnieją możliwości nie tylko uniknięcia negatywnych skutków inflacji, ale znacznego wzrostu wytwórczości, uzasadniającej realny wzrost zarobków, nie dekretowanych, lecz będących skutkiem przyrostu całego produktu krajowego.

Jaki jest realny kształt naszych przychodów?

Możemy śmiało zrezygnować ze wszystkich informacji dostarczanych z różnych źródeł, bowiem wynika z nich, że płace sięgają 5,5 tys. zł miesięcznie brutto, czyli “na rękę” nieco ponad 4 tys. zł, dotyczy to jednak tylko części zatrudnionych, nie przekraczającej 11 mln na ogólną liczbę pracujących zarobkowo, tj. około 17 mln. Reszta jest szacowana mniej więcej na poziomie połowy tej kwoty.

Mamy również informację, że 25,5 mln podatników z osobistych dochodów uzyskuje średnio dochód po odliczeniu obowiązujących składek i podatku – 32 tys. zł rocznie. W przeliczeniu na ogół mieszkańców nie przekracza to 20 tys. zł, a to tylko niecałe 1,7 tys. zł. na osobę.

Na całe szczęście nie wszystkie dochody są opodatkowane, eurostat wyliczył, że osobisty dochód w Polsce wynosi 2,5 tys. zł. GUS jest nieco ostrożniejszy i nie przekracza 2 tys. zł. Weryfikacja tych sum na podstawie comiesięcznych wydatków i oszczędności wskazuje jednak, że mogą być one zbyt wysoko oszacowane.

Wg GUSu przeciętny dochód osobisty w gospodarstwach domowych wyniósł w roku 2020 1 919 zł. miesięcznie, a wydatki 1 210 zł. Oznacza to, że oszczędności wynoszą 700 zł. na osobę, czyli 319 mld.zł rocznie w skali kraju. Tymczasem informacja na temat przyrostu oszczędności Polaków wskazuje na 100 mld zł. Całkowicie niewiarygodne jest, żeby przeszło 200 mld wyniosły oszczędności gotówkowe i lokaty pozabankowe. Z tego wniosek może być taki, że wydatki są niedoszacowane, lub dochody przeszacowane.

Takie mamy pożytki ze statystyki, która nie tylko, że jest opóźniona ze swoimi informacjami, to jeszcze niewiarygodna. Eurostat prowadzi jeszcze dodatkowo badania poziomu życia włączając w to różne elementy składowe dóbr, z których korzystamy. Z tych badań wynika że Polska osiągnęła już prawie 85% średniej unijnej.

Powstaje pytanie: skoro już jest tak dobrze dlaczego ludzie z Polski wyjeżdżają szukając zarobków na obczyźnie?

W moim przekonaniu powody na prawdę istotne to:

- dostępność godziwie wynagradzanej pracy,

- brak mieszkań dla młodych ludzi w cenie zakupu lub wynajmu odpowiadającej ich dochodom.

W praktyce częstokroć decyduje miraż nominalnej różnicy płacowej, a szczególnie obliczenie ile czasu trzeba pracować w Polsce żeby kupić nowy samochód średniej klasy, a ile w Niemczech, czy innym kraju Europy zachodniej. Jest to zresztą wymierne w zakupach nowych samochodów (w ubiegłym roku nieco ponad 100 tys.), jesteśmy natomiast, ku uciesze naszych zachodnich sąsiadów, świetnym złomowiskiem, do którego nie trzeba dopłacać, a jeszcze się zarabia. Pozostałością po PRL jest też kult dolara i wszelkiej wówczas wymiennej waluty, do dziś niektórzy wolą trzymać oszczędności w obcych walutach.

Wszystko to jest prawda częściowa, procesu ucieczki z Polski nie da się zatrzymać ani różnego rodzaju dotacjami, ani pomocą w pozyskiwaniu mieszkań. Jedyną skuteczną drogą jest tworzenie rzeczywiście efektywnych miejsc pracy, szczególnie dla specjalistów kończących naukę. Ameryka dlatego bije Europę w rozwoju, gdyż tam na absolwentów dobrych szkół i uczelni czeka lista oferentów pracy, a większość stypendiów jest fundowana przez prywatne przedsięwzięcia. W Polsce brakuje takiego podejścia, mogłem to zaobserwować na przykładzie moich wnuków, którzy pokończyli studia na najlepszych polskich uczelniach w “poszukiwanych” zawodach ze znakomitymi dyplomami i nikt specjalnie nie zabiegał o ich zatrudnienie, które sami sobie musieli wyszukać. Natomiast chętnie ich zatrudniano w zachodniej Europie, ale na całe szczęście nie dali się skusić na stałe pobyty.

W Polsce natomiast najlepsze posady były wyłącznie dla dzieci, nie tyle może “resortowych”, co “nomenklaturowych”, ze starej i nowszej nomenklatury. Wystarczy przyjrzeć się obsadom przedsiębiorstw z udziałem skarbu państwa. Kaczyński zorientował się w sytuacji i zarządził swego rodzaju lustrację, ale jej skutki jakoś się nie ujawniają.

Zwracam na to uwagę ze względu na groźną dla Polski liczbę ponad 550 tys. młodych ludzi po wyższych studiach pracujących poza Polską. Fundujemy zatem bogatym prezent w postaci kosztów wyksztalcenia, a sami ponosimy straty ubytkiem specjalistów, którzy powinni przysparzać dochodu sobie i nam wszystkim w kraju.

Piękne programy rozwojowe nie mają sensu bez jak najszybszego rozwiązania problemu stałego ubytku Polaków w Polsce. Niektórzy twierdzą że nie ma to większego znaczenia, bo zastąpią ich “Ukraińcy”. Otóż nie zastąpią ani Ukraińcy, ani wszelkiego rodzaju inni imigranci ze wschodu, gdyż nie są w stanie wyrównać ubytku w naszej kulturze i tożsamości narodowej.

Polski Ład będzie miał sens, jeżeli będzie realizowany polskimi rękami dla polskich pokoleń, i o to trzeba zadbać w pierwszej kolejności.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale