0 obserwujących
170 notek
165k odsłon
  86   0

Polska bez "pana"

Polska nie musi mieć nad sobą „pana". W związku z wydarzeniami w Gruzji rozważa się ostatnio, czy polskim panem ma być Rosja, UE, czy może USA. To jest błędne myślenie. Jest ono błędne, bo nikt za Gdańsk umierał nie będzie. W sytuacji konfliktu wygrać będzie można tylko własnymi rękami. Trzeba działać w kierunku jak największego wzmocnienia tych rąk. Inne państwa same muszą dostać po głowie (lub przynajmniej mieć uzasadnione obawy, że dostaną), żeby stanęły po naszej stronie.

 

Jest takie powiedzenie - umiesz liczyć licz na siebie. Otóż to. Sojusze międzynarodowe zawierane są przeważnie z powodu potencjalnych zagrożeń. Z tym, że aby sojusz miał jakieś uzasadnienie członkowie sojuszu muszą dostrzegać niebezpieczeństwo z tej samej strony. Zagrożenia dla Polski trzeba przeanalizować historycznie, ale jednakże nie cofając się zanadto.

Należy pamiętać, że Polska od 1939 roku kiedy była wolnym podmiotem polityki światowej do 1989 roku kiedy ponownie odzyskała niepodległość zmieniła swoje terytorium. Terytorium to zostało pomniejszone i zmienione nie z polskiej woli. Była to więc decyzja obcych. Trzeba też powiedzieć, co jest ważne, a nie zawsze przyjmowane, że Polska II wojnę światową przegrała. Przegrała i kresy wschodnie są utracone właśnie przez ową porażkę.

Zmiany graniczne muszą wpływać na polską politykę zagraniczną. Z powodów oczywistych zmiany nie podobają się Niemcom (którzy także wojnę przegrali). Rewanżyzm z ich strony jest realnie istniejący, może nie w jakiejś znacznej skali, ale „widoczny znak" nie jest budowany w celach zarobkowych. Niemcy są z tego właśnie powodu naszym automatycznym rywalem i konkurentem, a nawet zagrożeniem.

Porażka w II wojnie światowej spowodował utratę ziem wschodnich na rzecz ZSRS. Obecna Rosja jest ZSRS kontynuatorem tzn. w rosyjskich elitach władzy nie istnieje opinia jakoby ZSRS była „okupantem" Rosji. Nie wybuchła w Rosji żadna gigantyczna rewolucja, która zmieniałby sposób myślenia sowieckich, a później rosyjskich elit. W związku z tym trzeba wyciągnąć wniosek, że to Rosja zabrała (z powodu słabości Polski) województwa wileńskie, nowogródzkie, poleskie, wołyńskie, stanisławowskie tarnopolskie, a także Lwów.

Historia jednak II wojnę światową dla Polski przedłużyła do 1989 roku. Do początków lat 90 XX wieku Polska była w sowieckiej (rosyjskiej) strefie wpływów i była do Sowietów uzależniona. Upadek ZSRS spowodował, że Polska wybiła się na niezależność. Jawnie, od samego początku nie podobało się to Rosji, która regularnie nam o tym przypominała i przypomina. Od ZSRS różni FR tylko jedno, nie ma czerwonego sztandaru i nie niesie ze sobą komunizmu (no i jest trochę mniejsza, ale o tym później). To, że nie chce w Europie środkowej wprowadzać komunizmu nie oznacza, że nie chce mieć na nią wpływu. Elity rosyjskie wychowały się dokładnie w sowieckiej mentalności. Zresztą pochodzą wprost z jądra czerwonego systemu tj. z KGB. Po takich ludziach nie można oczekiwać, że zrezygnują z wpływania na Europę środkową (w tym Polskę) i ograniczą się do obecnego terytorium. Oni tam nie zapomnieli, jak było, a jak jest. Map do kosza nie wyrzucili. W związku z tym Rosja jest drugim, obok Niemiec zagrożeniem dla Polski.

Jeżeli już udowodniliśmy sobie, że Rosja z powodu utraty wpływów oraz Niemcy z powodu utraty ziem to potencjalne zagrożenie dla Polski to teraz przejdźmy dalej. Kto ma podobne zagrożenia?

Jeśli chodzi o Niemcy to przede wszystkim Czechy. Sprawa Kraju Sudeckiego jest tam podobnie odbierana jak u nas ziem odzyskanych. Kraj sudecki to ziemie przyłączone do Niemiec na mocy układu monachijskiego. Był on zamieszkany w większości przez Niemców (tak jak ziemie zachodnie) w związku z tym sprawy własnościowe, które u nas budzą duże emocje także i w Czechach mają miejsce. Czesi są zagrożeni z tej samej strony, więc to jest właśnie to państwo, które potencjalnie może stanąć obok nas ramie w ramię.

Jeśli chodzi o zagrożenia ze strony Rosji to lista jest znacznie dłuższa, ale trzeba się skupić na tych, którzy graniczą i z nami i z Rosją. Państwa bałtyckie, Białoruś, Ukraina - te państwa na wschód od nas także boją się Rosji (problem w tym, że niektórzy boją się też Polski vide Ukraina i UON-UPA) i są potencjalnie zagrożone. Tylko wspólne działanie daje jakieś nadzieje na odparcie ataków rosyjskich (wszelakich, nie tylko militarnych). Do tego, co nie jest bez znaczenia, wolne państwa Ukraińskie i Białoruskie (że tak powiem) nie mają zbyt długiego stażu i są podatne na polonizację (tak jak i rusyfikację).

Należy pamiętać, że to realne zagrożenia, a nie ideologia, którą niesie ze sobą dane państwo winne determinować nasze działania. To, co reprezentuje dane państwo jest mniej istotne od tego z kim graniczy i kogo się boi. Oczywiście z wyjątkiem spraw fundamentalnych jak np. stosunek do islamskiego dżihadu w sytuacji, gdy jesteśmy katolickim krajem. To czy ktoś nosi nad sobą sztandar demokracji (USA), czy „świeckich praw człowieka" (UE), czy nie niesie nic (Rosja) nie jest najważniejsze. Ważniejsza jest niepodległość i wolność stanowienia samemu o sobie.

Granice jakie posiadają i Niemcy i Rosja są chyba, z punktu widzenia Polski, historycznie najlepsze. Jak wiadomo, więcej powierzchni na Ziemi już w przeciągu najbliższych lat nie będzie, więc to terytorium, jako dobro najbardziej ograniczone jest z punktu widzenia państwa najcenniejsze. Niemcy wschodnią granicę w tym miejscu mieli chyba ostatnio w XIII wieku, a Rosja zachodnią granicę gdzieś w XVII. Tak dużego obszaru pomiędzy Niemcami a Rosją nie było dawno. Niewykorzystanie tego byłoby grzechem. Trzeba się zjednoczyć.

Potencjał jest duży. Trzeba zrzucić kajdany niewoli umysłowej. Nie można szukać sobie pana. Trzeba chcieć samemu decydować o sobie. Być w ofensywie. Być odważnym. Być wolnym po prostu.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale