15 obserwujących
58 notek
75k odsłon
  169   1

Czekam na prawdziwe Święto Trąb, czyli co się może kryć za Rosz ha-Szana

Fot. Pani Dubito
Fot. Pani Dubito

„Bo to wam mówimy przez słowo Pana, że my, którzy pozostaniemy żywi do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Gdyż sam Pan z okrzykiem, z głosem archanioła i dźwiękiem trąby Bożej zstąpi z nieba, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, którzy pozostaniemy żywi, razem z nimi będziemy porwani w obłoki, w powietrze, na spotkanie Pana, i tak zawsze będziemy z Panem. Dlatego pocieszajcie się wzajemnie tymi słowami”.

1 List do Tesaloniczan 4,15-18 (UBG)

Dawno, dawno temu pewna znajoma amerykańska chrześcijanka lubiła w odpowiedni kontekst wrzucać radosne: The Lord's coming in October! Zawsze mnie to dziwiło, zapytałam ją raz, skąd takie nieprawomyślne okrzyki. Przecież Jezus dobitnie powiedział, że nikt nie wie, kiedy nastanie dzień Pański, że dzień ów przyjdzie jak złodziej w nocy i że nawet On sam nie zna tej godziny, a kiedy to nastąpi, wie tylko Ojciec (Mt 24,43-44; Mk 13,32). Znajoma odpowiedziała wtedy, że takie ujęcie tematu bardziej przemawia do jej wyobraźni. Łatwiej jej zachować wewnętrzną gotowość na ten dzień -- a Nowy Testament wzywa przecież do nieustannego czuwania -- gdy wyobrazi sobie konkretną datę w najbliższej przyszłości, niż gdyby miała powtarzać sobie co chwila, że Pan może przyjść w każdej chwili (a nie ulega wątpliwości, że może).

Abstrahując od znajomej i jej sposobów na samodyscyplinę, nie sposób nie zauważyć, że jest coś w tej jesiennej dacie. Moja ulubiona pora roku to czas refleksji, czas schyłku, ale i przygotowania do nowego początku. Prastary kalendarz żydowski jest ruchomy w stosunku do gregoriańskiego (a może vice versa?) i obchodzone dziś przez Żydów święto Rosz ha-Szana (Początek Roku) wypada przeważnie we wrześniu, ale nieraz również w październiku. Znajoma być może nie była więc daleka od prawdy, choć nie byłaby w stanie powiedzieć, w którym to październiku przyjdzie Pan.

Ale dlaczego Jezus miałby przyjść właśnie w Święto Trąb?

Najpierw ustalmy, dlaczego Jezus w ogóle miałby przyjść drugi raz

W szeroko pojętym świecie chrześcijańskim można wyróżnić trzy podstawowe podejścia do eschatologii (nauk dotyczących przyszłości człowieka i świata): premilenaryzm, amilenaryzm i postmilenaryzm, a podział ten opiera się właśnie na podejściu do nauki o powrocie Chrystusa i generalnie na tym, w jakiej mierze bierzemy słowa Biblii za dobrą monetę. Milenium, czyli Tysiącletnie Królestwo (zapowiedziane konkretnie w Apokalipsie 20,1-5), to czasy prawdziwego pokoju i szczęśliwości na ziemi, wiele razy opisywane przez proroków Starego Testamentu, choćby przez Izajasza m.in. w 11 rozdziale:


I wyjdzie gałązka z pnia Jessego, a latorośl z jego korzenia wyrośnie. I spocznie na nim Duch PANA, duch mądrości i rozumu, duch rady i mocy, duch poznania i bojaźni PANA.

I będzie czujny w bojaźni PANA, nie będzie sądził według tego, co oczy widzą, ani karał według tego, co uszy słyszą. Ale w sprawiedliwości będzie sądził ubogich, a w prawości będzie rozstrzygał sprawy cichych na ziemi.

Uderzy ziemię rózgą swoich ust, a tchnieniem swoich warg zabije niegodziwego.

Sprawiedliwość będzie pasem jego bioder, a prawda pasem jego lędźwi.

I wilk będzie przebywał z barankiem, a lampart będzie leżał przy koźlęciu; także cielę i młody lew, i tuczne bydło będą razem; a małe dziecko będzie je prowadziło. Krowa i niedźwiedzica razem będą się pasły, ich młode będą leżały razem, a lew, jak wół, będzie jeść słomę. Niemowlę będzie się bawić nad jamą żmii; a dziecko włoży swą rękę do nory jadowitego węża.

Nie będą wyrządzać krzywdy ani zabijać na całej mojej świętej górze, bo ziemia będzie napełniona poznaniem PANA, tak jak wody okrywają morze.


Apokalipsa wprost nawiązuje do tego właśnie fragmentu, gdy zapowiada, że z ust Wiernego i Prawdziwego „wychodzi ostry miecz" (Ap 19,15), a Paweł Apostoł uściśla, że Jezus w chwili swego przyjścia owego „niegodziwca” „zabije duchem swoich ust i zniszczy blaskiem swego przyjścia” (2 Tes 2,8).

Premilenaryści zgodnie z sensownym rozumieniem Pisma Świętego przyjmują taką kolejność wydarzeń: Jezus powraca, zaprowadza porządek na ziemi i nastaje na tym padole 1000 lat prawdziwego pokoju. (Przypomnę dla porządku, że Izajasz w  jednym ze swych licznych proroctw o Mesjaszu nazywa Go Księciem Pokoju -- Iz 9,6).

Amilenaryści w ogóle nie biorą słów Biblii za dobrą monetę, uważając z grubsza, że Jezus na ziemię nie powróci (choć zostało to wprost zapowiedziane zarówno w Starym Testamencie, np. Za 14, jak i wielokrotnie w Nowym, choćby w Dz 1,11), pokoju tu na ziemi nie będzie, a wszystkie biblijne jego zapowiedzi są przenośnią.

Postmilenaryści wierzą, że do pokoju na ziemi i odnowy moralnej doprowadzi Kościół samodzielnie, a Jezus będzie tylko kibicował z góry, po czym powróci już na gotowe.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale