William Bouguereau, Trzy Marie przy grobie, 1876
William Bouguereau, Trzy Marie przy grobie, 1876
PaniDubito PaniDubito
409
BLOG

Ile kobiet przy tym grobie, czyli ile są warte relacje Ewangelistów o zmartwychwstaniu

PaniDubito PaniDubito Kościół Obserwuj temat Obserwuj notkę 32
W chwili, gdy piszę te słowa, w niedzielne popołudnie, prawie 2000 lat temu we wtajemniczonych kręgach w Jerozolimie działy się przedziwne rzeczy. Przy pustym grobie, w którym dwa dni wcześniej pochowano niewinnie ukrzyżowanego, był ruch jak na dworcu. Gdzie jest ciało?!

Kobiety, które przyszły, aby je namaścić, płaczą, mężczyźni, którzy wcześniej mieli ukrzyżowanego za Mesjasza, zachodzą w głowę, kto i po co zabrał zwłoki, a w siedzibie arcykapłanów trwają prowadzone półgłosem rozmowy.

– Nie było szans nic zrobić – tłumaczą się poruszeni żołnierze.

– Rozumiemy – odpowiadają starsi. – Tylko cicho sza. W razie czego mówcie, że gdy spaliście w nocy, uczniowie przyszli i wykradli ciało, a już my was wybronimy przed namiestnikiem.

I szczodrze sypią groszem.

Uczniowie siedzą zamknięci na cztery spusty z obawy, aby nie podzielić losu swojego nauczyciela. Nie ma ciała, na mieście ktoś już przebąkiwał, że to oni je wykradli. Co za pomysł, po co mieliby to robić? I niby jak? Nie dość, że namiestnik z arcykapłanami rozstawili przy grobie straże, to jeszcze zatoczyli na wejście kamień, którego nie da się ot tak odsunąć. Więc jak? I po co?!

Na dodatek ten niepokój – co się stało z ciałem? Piotr i Jan już tam byli, ciało rzeczywiście znikło, zostały tylko płótna, w które było owinięte. Starszyzna oskarża ich o napaść na straże i wykradzenie zwłok, kobiety opowiadają bajki o aniołach, inne nabrały wody w usta i ani pisną, co widziały na miejscu, a niektóre nawet upierają się, że z Nim rozmawiały. I traktuj kobietę poważnie!

Lecz Maria Magdalena przychodzi kolejny raz. To od niej dowiedzieli się, że ciała nie ma. A teraz twierdzi, że Go widziała!

Jan już wie, już od rana, odkąd tylko zobaczył pusty grób. Piotrowi dotąd to w głowie nie postało, lecz Maria się upiera. I twierdzi, że kazał im iść do Galilei. Sam pomysł w sumie niegłupi, w Jerozolimie zrobiło się wokół nich zbyt gorąco.

Piotr idzie do grobu po raz kolejny. Co ona opowiada? I znów w grobie nie będzie ciała, i znów nie uwierzy. Uwierzy dopiero, gdy sam Go zobaczy. Podobnie jak dwaj uczniowie w drodze do podjerozolimskiego miasteczka. Podobnie jak Jedenastu bez Tomasza, zaryglowanych w bezpiecznym miejscu. Podobnie jak Tomasz osiem dni później. A przecież tyle razy im to powtarzał. Jak grochem o ścianę.

*

Gdzieś około piątku rozpoczęły się ulubione święta wojujących ateistów – okres wielkanocny. Doskonała okazja, aby wytykać chrześcijanom absurdalność zmartwychwstania. Bojownikom sprawy nieistnienia Boga niebagatelnie pomaga w tym fakt, że relacje o zmartwychwstaniu Jezusa u czterech ewangelistów mogą się wydawać na pierwszy rzut oka mocno rozbieżne. „Przecież to się wszystko kupy nie trzyma” – to jedna z łagodniejszych ocen, które słyszałam.

Dla wojujących ateistów ta rzekoma rozbieżność to koronny argument, że relacjom tym nie można wierzyć. Wiem, co powiedzieliby, gdyby relacje te były zadziwiająco zgodne – że ich zadziwiająca zgodność jest mocno podejrzana i świadczy o tym, że jeden wyssał wszystko z palca, a reszta po nim przepisała.

I wówczas przyznałabym im rację.

Nie mogę natomiast przyznać im racji w tezie, że pozorna rozbieżność relacji o zmartwychwstaniu świadczy o ich zmyśleniu. Moim zdaniem świadczy ona wręcz o czymś przeciwnym – że do faktu zmartwychwstania Jezusa autorzy Ewangelii przywiązywali tak wielką wagę, iż wydarzenie to każdy z nich postanowił zbadać niezależnie. I choć Mateusz i Łukasz w niemałym stopniu wykorzystali pracę wykonaną wcześniej przez Marka, jeśli chodzi o życie Jezusa, to okolicznościom Jego śmierci, a zwłaszcza zmartwychwstania postanowili poświęcić szczególnie wiele wysiłku, by przeprowadzić niezależne śledztwo i oddać je jak najwierniej. Każdy z nich wysłuchiwał innych świadków bądź tych samych, ale w różnym czasie. Każdy po swojemu oceniał rzetelność i precyzję ich relacji i dokonywał wyboru.

Pominę już fakt, że gdyby w I wieku naszej ery ktoś chciał coś zmyślić, dla nadania temu prestiżu na świadków wydarzenia wybrałby statecznych mężczyzn, a nie jakieś tam kobiety, których świadectwo nie było w tamtych czasach wiele warte.


Czy naprawdę relacje o zmartwychwstaniu są rozbieżne ergo zmyślone?

Owszem, pewne rozbieżności zdają się występować. Na pierwszy rzut oka. Mogą one wynikać z nie dość starannej redakcji bądź z założenia autorów, że dla ich narracji nie ma znaczenia, czy rozstanie z Jezusem nastąpiło wkrótce po zmartwychwstaniu, czy wiele dni po nim, ani jak szczegółowo zrelacjonują kolejne wizyty w grobie. Coś, co Marek i Mateusz kwitują jednym zdaniem, Jan rozbudowuje do całego rozdziału, lecz nie wspomina nawet o chwili rozstania, tak skrzętnie zrelacjonowanej przez Łukasza

Gdyby miały to być relacje zmyślone, ich autorzy ujednoliciliby je choć z grubsza dla rozwiania podejrzeń. Zresztą świadków tych wydarzeń było wielu – apostoł Paweł podaje, że zmartwychwstały Jezus ukazał się ponad pięciuset osobom i że większość z nich żyła jeszcze, gdy pisał te słowa (1 Kor 15,5-8) – gdyby więc zmartwychwstanie Jezusa było wymysłem, któż byłby gotowy oddawać życie na świadectwo o nim, wiedząc, że przebieg wydarzeń był zupełnie inny, a zmartwychwstania nie było? Tymczasem wielu pierwszych uczniów, którzy osobiście widzieli Jezusa po zmartwychwstaniu, zdobyło się na taka ofiarę.

W tym miejscu padnie argument o zbiorowym amoku i że np. uczniowie Jima Jonesa też pozwolili się powybijać. Na ten argument odpowiem, że nauki i postępowanie Jima Jonesa nijak mają się do nauk i postępowania Tego, którego nawet przedstawiciele innych religii i ateiści nierzadko biorą na sztandary jako wielkiego proroka czy wielkiego moralistę, a Jego nauki do dziś zachowują świeżość. Dodam też, że nikt nie ma ochoty naśladować Jima Jonesa i jego wyznawców, a wielu decyduje się na naśladowanie Jezusa. Każdy sam musi ocenić, czy relacje ewangeliczne brzmią koherentnie pomimo swej niezwykłości, czy rzeczywiście przypominają rojenia ludzi, którzy stracili kontakt z rzeczywistością.


Podchodzę do relacji ewangelicznej w dobrej wierze

Przyjęłam założenie takie, jak wyżej opisałam – że autorzy Ewangelii nie zmyślali (i nie zmyślali ich rozmówcy), lecz każdy z nich starał się przekazać nam to, o czym się osobiście dowiedział, nieraz jeszcze uzupełniając to opisem osobistych przeżyć.

Teraz przejdę do części technicznej i podejmę próbę ustalenia, co faktycznie wydarzyło się w dniu zmartwychwstania. Nie będę tu wklejać długich cytatów z Ewangelii, a jedynie skrótowo wymienię fakty podane przez każdego z ewangelistów.

Mateusz

Jeden z Dwunastu. Opisuje więc wydarzenia jako ich bezpośredni świadek bądź – jak w tym przypadku – jako ten, któremu relację zdają bezpośredni świadkowie. Uważa się, że swoją relację adresuje Mateusz do czytelnika żydowskiego. Uzupełnia relację Marka nie tylko o rozbudowanie Kazania na Górze (odwołującego się do prawa Mojżeszowego i do aktualnego nauczania rabinów) i o obszerny dyskurs eschatologiczny w rozdziałach 24 i 25, ale i o opis wydarzeń związanych z narodzinami i pierwszymi miesiącami życia Jezusa, opierając się w tym względzie prawdopodobnie na wspomnieniach Józefa, Jego przybranego ojca. Jego relacja o zmartwychwstaniu Jezusa w ostatnim, 28 rozdziale jest stosunkowo krótka, co zaskakujące, zważywszy, że jego ewangelia jest najdłuższa ze wszystkich. Zawiera jednak cenne informacje, nieuwzględnione przez innych ewangelistów.

Marek

Najprawdopodobniej jeden z siedemdziesięciu uczniów, którzy cały czas chodzili za Jezusem (zdania co do jego tożsamości są podzielone, może to być Jan Marek, pomocnik Barnaby i Pawła, lub Marek, kuzyn Barnaby, bądź też znajomy Szymona Piotra z późniejszych lat), opisuje więc wydarzenia zapewne jako naoczny świadek bądź ten, któremu relację zdają naoczni świadkowie. Nie można też wykluczyć, że jego relacja jest de facto relacją Szymona Piotra, bezpośredniego świadka. Jego ujęcie uważa się za najstarsze. Czerpią z niego Mateusz i Łukasz, lecz dodają multum nowych informacji i nieraz modyfikują kolejność wydarzeń. Opis okoliczności związanych ze zmartwychwstaniem Jezusa zawiera ostatni, 16 rozdział, ujęcie Marka jest bardzo zwięzłe i rzeczowe.

Łukasz

Współpracownik apostoła Pawła, był prawdopodobnie Grekiem (choć zdaniem niektórych mógł być zhellenizowanym Żydem), z zawodu lekarzem. Swoją Ewangelię oraz Dzieje Apostolskie (tworzące niejako jedną całość) napisał na zlecenie Teofila, człowieka, którego tożsamości Biblia nie podaje, pomimo jednak rozmaitości hipotez panuje zgodność co do jego wysokiego statusu społecznego. Łukasz dołożył starań, aby wiarygodność jego relacji sporządzonej dla Teofila była na poziomie właściwym pracom historyków. W swojej pracy uwzględnia relację Marka, uzupełnia ją jednak obficie, m.in. również o opis okoliczności narodzin i pierwszych lat życia Jezusa, dokonany najwyraźniej na podstawie relacji Marii, matki Jezusa. Zmartwychwstaniu Jezusa poświęca Łukasz ostatni, 24 rozdział Ewangelii, a w pierwszym rozdziale Dziejów opisuje okoliczności Jego wniebowstąpienia.

Jan

Jeden z Dwunastu i jeden z trójki najbliższych uczniów Jezusa, sam określa siebie jako ucznia, którego Jezus miłował. Jego Ewangelia to jego osobista, wręcz intymna relacja naocznego świadka. Zawiera materiał, którego nie znajdziemy w pozostałych Ewangeliach, zarówno opisy nauk i cudów Jezusa, jak i np. fascynującą drobiazgową relację z ostatnich chwil spędzonych z Nim przez uczniów podczas ostatniej wieczerzy, Jan poświęca też aż dwa rozdziały – 20 i 21 – na opis wydarzeń po Jego zmartwychwstaniu (u Mt i Mk jest to raptem kilkanaście wersetów). Jan kładzie nacisk na osobisty charakter swojego świadectwa, podkreślając, że uczniowie Jezusa nie tylko Go widzieli, ale też Go dotykali, jedli wspólnie z Nim, także po zmartwychwstaniu (napomyka o tym również Łukasz, a sam Jan podkreśla to jeszcze raz z swoim pierwszym liście). Zapewnia, że „jego świadectwo jest prawdziwe” (J 21,24).


Kwartet ewangelistów

Przy tej części wpisu posiłkowałam się w pewnym zakresie zestawieniem, które udostępnił mi Dariusz Parfienowicz. Pewnego majowego wieczoru przed laty wspólnie z jego żoną i moim mężem próbowaliśmy ustalić, jak wyglądał tamten poranek. Obiecałam sobie wtedy, że zrobię z tego notatki i uporządkuję temat, ale zbyt długo odkładałam sprawę na bok. Na szczęście Darek okazał się solidniejszy – i dzięki temu pewne kwestie zostały doprecyzowane w porównaniu z pierwotną wersją tego wpisu. Darek zresztą opracował studium na temat porannych wydarzeń przy grobie i można je odsłuchać pod tym linkiem.

A teraz zestawmy razem cztery relacje o zmartwychwstaniu Jezusa, według chronologii, w jakiej podali je poszczególni ewangeliści, i przekonajmy się, czy rzeczywiście – jak chcą wojujący ateiści – stanowią one jeden wielki dysonans.

Przygotowania kobiet

Kobiety przygotowują wonności przed szabatem i kupują wonności po szóstej wieczorem 16 dnia miesiąca nisan po szabacie (czyli w sobotę po zachodzie słońca). Umawiają się na spotkanie rano tego samego dnia u grobu Jezusa. Chcą namaścić ciało (Mk 16,1; Łk 23,56; 24,1).

Trzęsienie ziemi

Ziemia się trzęsie – zstępuje anioł w szacie białej jak śnieg, odwala kamień zasłaniający wejście do grobu i siada na nim. Strażnicy grobu – żołnierze pilnujący go na polecenie władz, aby uczniowie nie wykradli ciała – tracą przytomność z przerażenia (Mt 28,2-4).

Jezus zmartwychwstaje

Jezus zmartwychwstaje rano pierwszego dnia po sabacie 16 nisana (Mk 16,9).

Przybycie Marii Magdaleny i uczniów do grobu

Pierwszego dnia tygodnia wczesnym rankiem, gdy jeszcze jest ciemno, Maria Magdalena przychodzi do grobu i widzi odwalony kamień (J 20,1).

Maria Magdalena biegnie do Szymona Piotra i Jana z wiadomością, że z grobu zabrano ciało Jezusa i nie wiadomo, gdzie je złożono (J 20,2).

Piotr i Jan biegną do grobu, Jan wyprzedza Piotra i dociera pierwszy. Widzi, że grób jest pusty, ale nie wchodzi. Dociera Piotr i wchodzi do środka, widzi pozwijane prześcieradła i chustę, lecz ciała nie ma. Wtedy do środka wszedł też Jan i na ten widok uwierzył, że Jezus zmartwychwstał (J 20,3-9).

Piotr i Jan wracają do domu (J 20,10).

Maria Magdalena rozmawia z aniołami i Jezusem

Maria Magdalena zostaje przy grobie i płacze. Gdy się pochyla nad grobem, spostrzega dwóch aniołów w bieli. Aniołowie pytają ją, czemu płacze, ona odpowiada, że nie wie, gdzie zabrano ciało Jezusa (J 20,11-13).

Maria obraca się i widzi Jezusa, lecz Go nie poznaje, bierze Go za ogrodnika i pyta, gdzie jest Jego ciało. Jezus woła ją po imieniu i wtedy Maria Go poznaje. Jezus zakazuje się jej dotykać, ponieważ nie wstąpił jeszcze do Ojca, ale poleca jej wrócić do uczniów i zawiadomić ich, że wstępuje do Boga Ojca. Właśnie Maria jako pierwsza ogląda zmartwychwstałego Jezusa (J 20,14-17; Mk 16,9).

Maria Magdalena powiadamia uczniów, że widziała Jezusa i o czym z Nim rozmawiała. Lecz uczniowie nie wierzą, że Jezus żyje i że się jej ukazał (J 20,18; Mk 16,10-11; Łk 24,10-11. 22-23).

Przybycie kobiet do grobu

Maria Magdalena po raz trzeci zjawia się przy grobie i spotyka się tam z Marią Jakubową, Salome oraz prawdopodobnie Joanną i innymi kobietami (od razu bądź część kobiet dochodzi później). Idą obejrzeć grób (Mt 28,1; Mk 16,2; Łk 24,10). Jest świt 16 dnia miesiąca nisan, wschodzi słońce.

Widzą odwalony kamień (Mt 28,2; Mk 16,4; Łk 24,2).

Spotkanie kobiet z aniołami przy grobie

Kobiety widzą anioła w białej szacie siedzącego na kamieniu odwalonym od grobu (Mt 28,2; Łk 24,4).

Anioł mówi: „Wiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego, ale nie ma go tu, zmartwychwstał, chodźcie, zobaczcie, gdzie leżał” (Mt 28,5-6). 

Anioł każe im powiedzieć uczniom, że Jezus zmartwychwstał i poprzedza ich do Galilei (Mt 28,7; Łk 24,6).

Dwie Marie i Salome (nie wiadomo, czy również reszta kobiet) wchodzą do grobu i widzą drugiego anioła (Mk 16,5; Łk 24,3-4).

Drugi anioł, wewnątrz grobu, mówi im to samo co pierwszy anioł, siedzący na odwalonym kamieniu. „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma go tu, ale wstał z martwych, tak jak wam mówił jeszcze w Galilei”. Kobiety przypominają sobie wtedy Jego słowa (Mk 16,6; Mt 28,5-6; Łk 24,5-8). Drugi anioł dodaje, żeby powiedziały uczniom i Piotrowi, iż Jezus będzie czekał na nich w Galilei (Mt 28,7; Mk 16,7).

Kobiety są przestraszone, zdziwione, uradowane i odchodzą szybko (niezwłocznie), uciekają od grobu (Mt 28,8a; Mk 16,8a).

Biegną do uczniów i po drodze nic nikomu o tym nie mówią, bo się boją (Mk 16,8B). Biegną prędko, żeby powiedzieć to uczniom (Mt 28,8).

Jezus ukazuje się kobietom

Kobiety odchodzą i za chwilę staje im na drodze sam Jezus. „Nie bójcie się!” – mówi i powtarza to samo co anioł, że uczniowie spotkają Go w Galilei (Mt 28,8-10).

Intryga uknuta przez arcykapłanów

W tym czasie część strażników powiadamia arcykapłanów, co się stało. Po naradzie władze religijne przepłacają żołnierzy, żeby rozgłaszali, iż uczniowie wykradli ciało (swoją drogą jakże inteligentne wyjaśnienie – żołnierze nie potrafili sobie poradzić z grupą zapyziałych wieśniaków, którzy na dodatek nie zostali za swoją zuchwałość ukarani) (Mt 28,11-15).

Kobiety powiadamiają uczniów, że widziały Jezusa

Po odejściu od grobu kobiety (Maria Magdalena, Joanna, Maria Jakubowa i inne) mówią o wszystkim apostołom i całej reszcie (Łk 23,55-56; 24,1; 24,9-10; 24,22-24).

Uczniowie uznają to za baśnie, nikt kobietom nie wierzy (Łk 24,11).

Piotr i inni uczniowie biegną do grobu

Piotr choć nie uwierzył kobietom, jednak biegnie do grobu, widzi, że jest pusty, i dziwi się, co się stało (Łk 24,12). Do grobu idą też inni (w. 24).

Jezus ukazuje się Piotrowi (Łk 24,34).

Uczniowie w drodze do wsi / do Emaus

Potem Jezus ukazuje się w innej postaci dwóm uczniom idącym do wsi (Mk 16,12).

Uczniowie idący do wsi wracają do Jerozolimy i mówią uczniom o spotkaniu z Jezusem, lecz ci dalej nie wierzą (Mk 16,13).

Dwaj uczniowie spotykają Jezusa w drodze do miasteczka Emaus, dzielą się z Nim swoim rozczarowaniem po Jego śmierci, lecz nie poznają, z kim mają do czynienia, biorą Go za przypadkowego wędrowca. On po drodze i w gospodzie wykłada im Pisma o Mesjaszu i dopiero przy stole, przy łamaniu chleba, uświadamiają sobie, kim jest (w. 13-32).

Dwaj uczniowie wracają z Emaus do Jerozolimy i gdy docierają do Jedenastu i innych zebranych z nimi, dowiadują się, że ci już wiedzą, iż Jezus zmartwychwstał, ponieważ ukazał się Szymonowi Piotrowi. Dwaj uczniowie też opowiadają, że Go widzieli (Łk 24,33-35).

W pierwszy wieczór po zmartwychwstaniu Jezus zjawia się wśród uczniów

Wieczorem w pomieszczeniu, gdzie zebrali się uczniowie, którego drzwi są zaryglowane, zjawia się Jezus i mówi: „Pokój wam!” (Łk 24,36; J 20,19).

Uczniowie boją się, sądzą, że to duch. Wtedy Jezus dziwi się ich wątpliwościom i gani ich za niedowiarstwo. Każe im spojrzeć na swoje ręce i nogi, każe im się dotknąć, popatrzeć, przekonać się, że ma ciało i kości i nie jest duchem (Łk 24,37-40; Mk 16,14).

Jezus pokazuje im ręce i bok, uczniowie są rozradowani, choć wciąż nie mogą w to uwierzyć. Jezus prosi, żeby podali Mu coś do jedzenia. Podają mu rybę i miód, On je w ich obecności (J 20,20; Łk 24,41-43).

Jezus otwiera im umysły i pozwala im zrozumieć Pisma na swój temat. (Łk 24,44-46). Czyni ich swoimi wysłannikami i daje im Ducha Świętego (J 20,21-23).

Tomasz niedowiarek

Tomasz, jeden z Dwunastu, którego nie było podczas tego spotkania, wątpi w Jego zmartwychwstanie. „Póki nie ujrzę i nie włożę palca w rany, nie uwierzę” (J 20,24-25).

Osiem dni później, gdy znów zebrali się razem i Tomasz jest również, Jezus się zjawia pomimo zamkniętych drzwi i mówi: „Pokój wam!” Każe Tomaszowi przyjrzeć się swoim ranom i włożyć w nie rękę, napomina go, żeby wierzył (J 20,26-27).

Tomasz odpowiada: „Pan mój i Bóg mój”, Jezus na to: „Uwierzyłeś, bo mnie zobaczyłeś, błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli (J 20,28-29).

Okres między zmartwychwstaniem a wniebowstąpieniem Jezusa

Informacja, że Jezus uczynił jeszcze wiele innych cudów w obecności uczniów, choć nie zostały one spisane w tej księdze, a te, które spisano, spisano po to, abyśmy uwierzyli (J 20,30-31).

Jedenastu idzie do Galilei, tam gdzie Jezus polecił, spotykają się z Jezusem, niektórzy wciąż wątpią (Mt 28,16-17).

Jezus ukazuje się siedmiu spośród swoich uczniów nad Jeziorem Tyberiadzkim, częstuje ich złowioną i przyrządzoną rybą. Poleca Szymonowi Piotrowi, żeby pasł Jego owce, a na podstawie Jego słów o Janie rodzi się pogłoska (nieuzasadniona), jakoby Jan nie miał umrzeć (J 21).

Jeszcze przez 40 dni po zmartwychwstaniu Jezus daje uczniom dowody, że żyje, i naucza ich (Dz 1,2-3).

Posłannictwo uczniów, zapowiedź zesłania Ducha Świętego

Jezus czyni ich swoimi wysłannikami, udziela im ostatnich pouczeń, zapowiada też zesłanie Obietnicy Ojca, na którą mają zaczekać (Mt 28,18-20; Mk 16,15-18; Łk 24,47-49; Dz 1,4-5).

Wniebowstąpienie

Uczniowie idą razem z Jezusem do Betanii pod Jerozolimą i tam Jezus się z nimi rozstaje, wstępując do nieba z Góry Oliwnej (Dz 1,9-12; Mk 16,19-20).


Czy jest tu wiele niezgodności?

Nie wydaje mi się, są to raczej niejasności. Pytania, na które nie potrafię udzielić zdecydowanej odpowiedzi, to:

  • Czy wszystkie kobiety przyszły do grobu jednocześnie, razem? (Nam wydaje się, że pierwsza przyszła Maria Magdalena, reszta kobiet dochodziła mniejszymi grupkami później, lecz również wczesnym rankiem).
  • Czy kobiety były świadkami trzęsienia ziemi, czy też informację o nim uzyskał Mateusz od kogoś ze środowiska żołnierzy bądź z otoczenia arcykapłanów? (Wydaje się, że kobiety nie były świadkami odwalenia kamienia).
  • Czy Maria Magdalena przychodziła do grobu tylko raz, czy więcej razy? (Jak się wydaje, co najmniej trzy razy).
  • Ile grup kobiet i ile razy przychodziło do grobu? (Wydaje się, że Ewangelie mówią o Marii Magdalenie i o reszcie kobiet, trudno jednak stwierdzić na pewno, czy kobiety te przyszły w jednej grupie, czy w mniejszych. Być może wpierw do Marii, która zjawiła się w grobie już po raz trzeci, po doniesieniu uczniom, że widziała Pana, dołączyły Maria Jakubowa, potem Salome, a reszta kobiet przyszła nieco później i im wszystkim naraz objawił się Jezus. Ewangelie nie mówią też, ile razy odwiedzały one grób).
  • Czy była jakaś grupa kobiet tak wystraszonych, że nie powiedziały o niczym nawet uczniom? (Nam wydaje się, że być może chodzi raczej o to, że nigdzie indziej tego nie rozgłaszały z powodu obaw, uczniom jednak o tym powiedziały).
  • Co oznaczał zakaz dotykania Jezusa przez Marię i podany powód, że Jezus nie wstąpił jeszcze do Ojca, skoro tego samego dnia (czy raczej wg rachuby żydowskiej następnego dnia, czyli w niedzielę po zachodzie słońca) Jezus sam zachęcał uczniów, aby Go dotykali, by przekonać się o Jego fizyczności?
  • Ile razy przychodził do grobu Piotr i inni – raz czy dwa razy (a może więcej: raz na wieść o zniknięciu ciała, drugi raz na wieść o ukazaniu się Jezusa kobietom, trzeci raz, gdy ukazał mu się zmartwychwstały Jezus)? Kiedy i gdzie Piotrowi ukazał się Jezus? (Musiało się to stać między jego drugą wizytą w grobie, po doniesieniach grupy kobiet, a powrotem dwóch uczniów z Emaus).
  • Ilu uczniów było zebranych w zaryglowanym pomieszczeniu razem z Jedenastoma w tamten dzień (Łk 24,9. 33)?
  • Czy wszyscy uczniowie (wyjąwszy być może Jana) początkowo nie uwierzyli relacji uczniów idących do Emaus? (Marek podaje, że uczniowie nie uwierzyli dwóm, którzy spotkali Jezusa w drodze do wsi, Łukasz podaje, że uwierzyli dwóm, którzy spotkali Go w drodze do Emaus, ponieważ wcześniej Jezus ukazał się Piotrowi – czy to jedni i ci sami uczniowie?).
  • Kiedy uczniowie poszli do Galilei – czy już pierwszego dnia, czy później?

Tych niejasności nie potrafię nazwać rozbieżnościami, już prędzej mogą to być nieścisłości wynikające z różnych źródeł informacji (np. Jan ewidentnie opierał się m.in. na bezpośredniej relacji Marii Magdaleny, inni ewangeliści na relacjach innych kobiet, jak np. Marek na relacji tych kobiet, które ze strachu uciekły o niczym nikomu nie mówiąc) oraz z pomijania informacji, które dany autor uznał za mniej istotne dla jego narracji bądź też ich nie znał. Gdyby potraktować tego rodzaju niejasności jako przesłankę do wniosku, że całe wydarzenie zmyślono, historia jako nauka nie istniałaby, historii najnowszej nie wyłączając.

Na podstawie ewangelicznych opisów tej sytuacji potrafię sobie z grubsza wyobrazić, jak bym się czuła w ten dzień w sytuacji uczniów Jezusa

Gdy ktoś, kogo uważałam za Mesjasza i najważniejszą osobę w moim życiu, został zgładzony, a jego ciało nagle znikło i zaczęły krążyć dziwne pogłoski. Przypuszczam, że kursowałabym cały dzień pomiędzy grobem a moimi przyjaciółmi w poszukiwaniu nowych informacji, jednocześnie bojąc się o własne życie. Nie dziwię się więc, że ewangeliści tyle razy wspominają o kobietach, o ich rozmaitych przeżyciach i mocno zróżnicowanych reakcjach. Z pewnością nie było tak, że grupka kobiet poszła rano do grobu, wróciła i już się sprawą nie interesowała. I z pewnością nie są to relacje wyczerpujące, na ich podstawie nie moglibyśmy zrekonstruować choćby tego, kiedy i w jakich okolicznościach Jezus ukazał się po zmartwychwstaniu aż ponad 500 osobom. Sądzę, że chcąc szczegółowo opisać wydarzenia tamtego dnia oraz kolejnych dni, poprzedzających wniebowstąpienie Jezusa, ewangeliści musieliby napisać solidną książkę, a nie te skromne parędziesiąt zdań. Które jednak w moim przekonaniu mówią nam tyle co gruby tom.

Sam Jan tak skomentował kwestię relacji z wydarzeń związanych z życiem Jezusa:

„Wiele też innych rzeczy dokonał Jezus, które, gdyby miały być spisane jedna po drugiej, mniemam, że i cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by należało napisać” (J 21,25).


PaniDubito
O mnie PaniDubito

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo