Dziś media podały, że w sondażu Homo Homini PO ma zaledwie 2% przewagi nad PiS. Partie te mają odpowiednio 31 i 29% poparcia sondażowego. Jako, że jestem zagorzałym kibicem F1, a dziś oglądałem wyścig o GP Włoch (swoją drogą, dlaczego w Polsce używa się francuskiego do określenia nazwy wyścigu? Grand Prix to z francuskiego - Wielka Nagroda), szybko nasunęło mi się porównywanie tej sytuacji z wyścigami. Jak widać PiS nabrał dużej prędkości i zbliża się do PO. Czy wykona manewr wyprzedzania? A, co noajważniejsze - czy dokona tego w odpowiednim momencie? Gdy wyprzedzi za szybko, to PO będzie mogło użyć systemu KERS (mobilizacji elektoratu) i ostatecznie zwyciężyć w wyborczym wyścigu. SLD i PSL jadą na tyle dobrze, aby być w czołówce i to by było tyle, co ciekawego można u nich zauważyć. PSL musi jednak mieć się na baczności, bo dystans do niego zmniejsza Ruch Palikota i być może już niedługo dojdzie do ataku, a być może manewru wyprzedzania. Ale PO i PiS muszą jechać ostrożnie, bo w wypadku kontaktu, gdy jakieś elementy oderwą się od bolidu, mogą zakończyć na tym etapie wyścig. Jeżeli któraś z tych partii będzie zbyt agresywnie atakować, albo zbyt agresywnie się bronić, to może się to zakończyć źle. Ale może już skończę z tymi porównaniami wyścigowymi. Perspektywy powyborcze, jeżeli sprawdzą się sondażowe wyniki (na szczęście - nigdy się nie sprawdzają całkowicie, zazwyczaj różnią się o 5-20%). są kiepskie. Wszystkie 5 partii, które mają sondażowe szanse na wejście do Sejmu, albo są za bardzo kłótliwe, albo nie mają dobrego pomysłu na rządzenie. Niestety za czterema głównymi partiami idą wielkie pieniądze, dzięki którym można w różnoraki sposób manipulować ludźmi tak, aby ciągle głosowali na kogoś w obrębie "wielkiej czwórki", a jedynie niektórzy się wyłamują. Czy jak zwycięży PO to będzie lepiej? Dlaczego, skoro jest coraz gorzej, a Platforma po raz kolejny obiecuje to samo, czego nie dotrzymała, np. obniżkę podatków (która wpłynęłaby stymulująco na polską gospodarkę i paradoksalnie zwiększyła wpływy do budżetu)? Czy jak PiS zwycięży, to będzie lepiej? Dlaczego, skoro nawet, jeżeli wygrają, to albo zawiążą rząd mniejszościowy, albo koalicję z SLD, bo innego wyjścia nie mają? Czy jak wygra SLD, to będzie lepiej? Dlaczego, skoro chcą wprowadzać pozorne udogodnienia, które jeszcze bardziej pogorszą sytuację demograficzną i gospodarczą i zrobią z Polski drugą Hiszpanię? PSL zawsze uzyskuje wynik rządu 7-15% i stara się wejść do koalicji rządowej, podporządkowując się głosowi zwycięskiej partii, więc o jego zwycięstwie nie ma się co rozwodzić. Aczkolwiek byłby to idealny koalicjant dla każdej partii. Czy jeżeli Ruch Palikota wejdzie do Sejmu, to będzie lepiej? Nie, bo Palikot rzuca popularnymi hasłami, które, gdyby zostały zrealizowane, to tylko pogorszyłyby sytuację. Palikot raz mówi, że ufa Polakom, że nie będą łamać, naciagać prawa, a innym razem przytacza oczywiste przykłady, gdy Polacy obowiązujące prawo z premedytacją łamią, np. produkując nielegalnie bimber. Jak pokazał przykład zachodu, szczególnie Hiszpanii (duże protesty pod koniec rządów Zapaterro. Ciekawe, jak to wpłynie na wynik wyborów w Hiszpanii?), rozluźnianie moralne społeczeństwa nie sprawdziło się. Legalizowanie złych rzeczy, po to, aby ludzie nie łamali prawa nie jest dobre. Rządzący powinien być jak ojciec - powinien pilnować, aby jego dziecku żyło się jak najlepiej, ustrzegając je od pozornie pozytywnych rzeczy, a prowadząc do tych na prawdę dobrych. Obecnie rządzący robia jednak odwrotnie. Jezeli Polacy 9 października nie powiedzą temu dość, to za jakiś czas będę mógł już tylko napisać: jaka piękna katastrofa.
483
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze