W dzisiejszy świąteczny dzień warto się zastanowić nad sprawą tak ważną w historii świata jak zmartwychwstanie naszego Pana Jezusa Chrystusa. Patrząc po tym, co serwuje nam większość mediów i niektóre grupy społeczne, można dojść do wniosku, że fakt zmartwychwstania Chrystusa jest sprawą dyskusyjną. Czy rzeczywiście tak jest?
Na początku zastanówmy się, czy gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, to wymyslenie takiej historii komuś by się opłacało? Żydom - nie, bo nie tak sobie wyobrażali Mesjasza. Oni oczekiwali kogoś w stylu Szymona Bar Kochby. Koncepcja, jaką przedstawił Jezus zupełnie im nie odpowiadała. Apostołom - zdecydowanie nie, bo narażali się tym na prześladowania i w konsekwencji haniebną, bolesną śmierć, a mogli przecież spokojnie żyć, jak każdy. Cesarstwu Rzymskiemu - w żadnym wypadku - to nie pasowało do stworzonej ideologii, rozwalało całą koncepcję rzymską.
No, ale ktoś zwróci uwagę - żeby cokolwiek było faktem, to trzeba na to mieć dowody. No to ja się pytam - te wszystkie cuda, uzdrowienia na duszy i ciele, Całun Turyński (grudniu 2011 roku włoscy naukowcy z Narodowej Agencji Nowych Technik i Energii oraz Zrównoważonego Rozwoju Gospodarczego po pięcioletnich badaniach stwierdzili, że głębokość barwienia wynosi około 200 nanometrów, co odpowiada grubości ściany komórkowej pojedynczego włókna materiału. Techniki sprzed XXI wieku nie pozwalają na barwienie na tak małą głębokość. Według Włochów taki efekt można osiągnąć tylko za pomocą lasera z zakresu ultrafioletowego o mocy 34 miliardów watów. Podczas badań stwierdzono brak obrazu pod plamami krwi co oznacza, że ślady krwi zostały nałożone na płótno przed otrzymaniem obrazu.), chusta z Manopello, chusta z Oviedo, to nic? Ćzy to nie są dowody? To są dowody i to niepodważalne.
Nawracajcie sie i wierzcie w Ewangelię...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)