29 obserwujących
164 notki
278k odsłon
1014 odsłon

Co gospodarczo musi zrobić PiS po wyborach

Wykop Skomentuj43

Podniesienie płacy minimalnej do 4 tysięcy złotych w 5 lat to pierwszy pomysł gospodarczy PiS który nie jest mądry. Pierwszy, który nie ma żadnego gospodarczego wentyla pozwalającego skierować rozwój na właściwe tory, pierwszy który nie ma żadnego ukrytego "kruczka" mądrości, pierwszy który ma potencjał wywalić wszystko co ta partia osiągnęła do tej pory. Ale jest promyczek nadziei.

Jednocześnie wprowadzane są:zniesienie 30krotności ZUS, PPK oraz radykalne, skokowe podniesienie płacy minimalnej. Wszystkie te 3 rzeczy nie kosztują państwa nic; to jest przerzucone na gospodarkę, a więc nas wszystkich. Nieuchronnie spowoduje to jej wyhamowanie, w tym najważniejszego dla polityki wskaźnika: zatrudnienia. Bezrobocie zacznie znowu rosnąć, bo należy spodziewać się znaczącej restrukturyzacji w firmach. Praca staje się znów strasznie droga.

A przecież nigdy w Polsce nie była tania, opodatkowanie płacy to główny sposób finansowania państwa - i najbardziej szkodliwy. Wysokie opodatkowanie płacy przenosi się na niskie pensje, te na odwlekanie posiadania dziecka, konieczność pracy dwojga rodziców; emigrację, rynek pracodawcy - a więc niepewność zatrudnienia; oraz szarą strefę - czyli korupcję i bezprawie. Powód, dla którego ktoś otrzymuje 1500 złotych na rękę na etacie nie jest taki, że mu się mało płaci. Płaci mu się dwa razy tyle - tylko że pożerają to podatki. Państwo Polskie utrzymują biedni. Za PiS nic się tu nie zmieniło.

Do tego wszystkiego dochodzi czynnik zewnętrzny. Mamy spowolnienie w Niemczech, a być może recesję. Polskie przedsiębiorstwa wykazały, że są na to w miarę odporne gdyż w takiej sytuacji niemieckie firmy bardziej polegają na dostawcach z Polski; niemniej jednak niemiecka gospodarka nie tyle cierpi sama z siebie, co z powodu wojny handlowej USA-Chiny. Bez klientów nie ma komu sprzedać produkcji. W innej sytuacji niemieckie firmy nadal by eksportowały dzięki zasileniu zamówieniami z Polski; w tej sytuacji nie jest to wcale pewne. Problem jest też w tym, że idzie ogólne spowolnienie jeśli nie gorzej w Europie.

Tymczasem nasza gospodarka przestała być oparta na konsumpcji - stała się gospodarką eksportową. To oznacza, że nasz dobrobyt stał się prawie w połowie (47%) zależny od kondycji gospodarki światowej. Głównie jednak eksportujemy do Europy, więc uproszczając najważniejsza jest kondycja tejże Europy. Teoretycznie można tak poprawić popyt w domu, by skompensował on brak popytu europejskiego, ale to wymagałoby praktycznie demontażu budżetu państwa, bo jedyny sposób by to wykonać byłoby drastyczne obniżenie podatków nie patrząc się na wysokość wydatków. To niewykonalne.

PiS do tej pory stymulował wzrost gospodarczy poprzez ułatwienie inwestycji z jednej strony oraz zwiększenie popytu z drugiej-dzięki redystrybucji. Obniżka PiT na 17 procent wpisuje się w ten trend. Kolejne ruchy tego typu nie są możliwe w obliczu spowolnienia - bo rozłożą budżet. Poza tym zwiększanie konsumpcji bez zwiększania produktywności generuje inflację - co już widać.

Tymczasem ciągle jeszcze Polska konkuruje relatywnie niską ceną swojej pracy; a nawet gdyby tak nie było problem pozostałby ten sam: rosnące koszty pracy oraz spowolnienie gospodarcze równa się bezrobocie i hamowanie gospodarki. Bezrobocie oznacza niezadowolenie, hamowanie zaś brak pieniędzy w budżecie. Kiedy skończy się dobra koniunktura wtedy pozapłacowe koszty pracy będą głównym czynnikiem bezrobotwórczym w Polsce.

Ale jest sposób by temu wszystkiemu zapobiec, zamortyzować a nawet odbić się.

Należy zmienić sposób, w jaki inwestorzy kalkulują swój zysk i ryzyko. Wtedy kryzys w Niemczech i Europie byłby dla nas dobrym okresem, bo ludzie tam nadal konsumują - tylko nie będzie ich stać na dotychczasowe ceny. Jeśli u nas produkcja byłaby tańsza, to wtedy wyprowadziłaby się ona do naszego kraju. Ściągnęlibyśmy więc inwestycje właśnie dlatego, bo na kontynencie byłby marazm.

Ponieważ podjęto decyzję o wprowadzeniu wysokiej płacy minimalnej, PPK oraz końca 30 krotności ZUS, to aby zmitygować negatywne efekty tych zmian należy wyprowadzić impuls idący w drugą stronę - obniżający koszty pracy. Obniżenie opodatkowania płacy zaś nie oznacza obniżenia samej płacy. Więc to nie "niskością" płacy będziemy konkurować, ale jej mniejszym opodatkowaniem.

To, co należy teraz zrobić, to przypatrzeć się składowym częściom opodatkowania płacy i obniżyć je po stronie pracodawcy tak, by zniwelować efekty PPK, zmian w ZUS oraz płacy minimalnej. Nie da się w całości znieść tego efektu, ale da się go zrobić akceptowalnym dla większości przedsiębiorstw. Sfinansowanie tej zmiany może odbyć się tylko w jeden sposób. Zmianami w VAT.

Wykop Skomentuj43
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka