Piszę tą notkę, gdy w najlepsze toczy się walka na boisku w Białymstoku, gdzie tamtejsza Jagiellonia podejmuje Lecha Poznań.
W tamtym sezonie, zespół Franciszka Smudy przegrał mistrzostwo Polski właśnie w spotkaniach ze słabeuszami ligi, choć popularną "Jagę" udało się wtedy wypunktować dwukrotnie.
Obecny sezon jest dla zespołu z Białegostoku wręcz wymarzony. Gdyby nie -10 punktów na starcie ligi, to zespół Michała Probierza pewnie zajmowałby fotel wicelidera, tuż za Wisłą Kraków.
"Kolejorz" ma wręcz odwrotnie. Co prawda start planowo dobry, okraszony dodatkowo pogromem Korony w Kielcach aż 5:0, ale później było już tylko gorzej. Dwie porażki z rzędu i wymęczony remis z GKS-em Bełchatów sprawiły, że zamiast bić się z Wisłą o mistrza jesieni, zespół Jacka Zielińskiego musi pilnować, by nie spaść poniżej środkowych rejonów tabeli, gdyż gonić Wisłę będzie cholernie ciężko. Na razie można o tym chyba zapomnieć.
Kadrowo i organizacyjnie niby niewiele się w Poznaniu zmieniło. Pomimo odejścia "Franza" Smudy, ten zespół miał dalej, niejako "siłą rozpędu" bić się i udowadniać swoją dominację w lidze. Niestety tak nie jest. Chyba gdzieś został popełniony błąd. To zdanie, to truizm, wiem, ale naprawdę ciężko mi sobie wyobrazić, że zespół może się posypać w kilka miesięcy, tylko dlatego, że nie może grać przed swoją wielotysięczną publiką w samym Poznaniu. Owszem Rafał Murawski, był jednym z filarów zeszłorocznej drużyny, ale przecież w futbolu nie ma ludzi niezastąpionych.
Nie jestem zwolennikiem szybkiego zrywania kontraktu z trenerem, jak drużynie nie idzie, ale jeśli dziś w Białymstoku znów będzie strata punktów, to chyba już za bardzo nie ma na co czekać.
Chyba, że scenariusz będzie podobny do tego, co już wielokrotnie oglądaliśmy w naszej ekstraklasie. Budowa drużyny została całkowicie podporządkowana zdobyciu przez nią mistrzostwa kraju, cel nie został osiągnięty, więc w pierwszym wolnym okienku transferowym pozbyto się znacznej części graczy, by odzyskać zainwestowane pieniądze. Drużyna grzęzła w marazmie.
Oby taki scenariusz nigdy nie miał miejsca w Poznaniu. Nie teraz, gdy klimat dla piłki, jest w tym mieście wyjątkowy, a perspektywy dotyczące stadionu i nie tylko, wreszcie bardziej różowe.
Nie teraz.
ps.Kończę pisać, a Lech się zrywa w pogoń, jak za Smudy! Nadzieja na korzystny wynik (a to tylko 3 punkty, inny wynik to porażka) jeszcze nie umarła.
Mimo tego zamieszczę ten wpis, bo bardzo kibicuję "Kolejorzowi", i to jak gra z pewnością nie jest mi obojętne.
pps. A jednak zwycięstwo! Lewandowski, fantastyczny Peszko i Arboleda. Oby to był zwrot w ligowych poczynaniach Lecha. Do Legii już tylko punkt straty. Ruch i Polonia Bytom w zasięgu bezpośredniego meczu. Brawa!


Komentarze
Pokaż komentarze (17)