Paweł Rosicki Paweł Rosicki
457
BLOG

Dzieci a sprawa Polska

Paweł Rosicki Paweł Rosicki Polityka Obserwuj notkę 2

 Prezydent Bronisław Komorowski w dzisiejszych "Sygnałach Dnia" powiedział, ze "Polski nie stać na fundowanie emerytur tylko kobietom i tylko i wyłącznie dlatego, ze ponoszą trud wychowania dzieci" Pan prezydent m rację. Nie stać Polski na to by wyłacznie kobietom "refundować" trud wychowania, bo ojcowie też ten trud ponoszą, a takie rozwiązanie miałoby wszelkie znamiona dyskryminacji.

Jak powszechnie wiadomo, zamiar wydłużenia wieku emerytalnego nie wziął się z powietrza, ale poparty jest bezlitosnymi wskaźnikami demograficznymi. Będzie nas Polaków pracujących coraz mniej w stosunku do emerytów. Nie tylko dlatego, że średnia wieku się wydłuza. Po prostu dzieci rodzi się za mało.

Obowiązujący system emerytalny oparty jest na "solidarności pokoleń" i takim pozostanie. Nie zdarzy się żaden cud, który pozowoliłby odprowadzane składki do ZUS inwestować  (poza bardzo skromnym  OFE), Idą one i będą szły na wypłatę biezących świadczeń. Jest oczywiste, że wrost liczby urodzeń złogodziłby perturbacje, które według prognoz demograficznych nas czekają.

Dzieci  rodzi się jednak coraz mniej bo taka moda, brak złobków, przedszkoli, a przede wszystkim pieniędzy na utrzymanie i wychowanie. Coś drgnęło w tym zakresie, gdy wprowadzono odpisy od podatku PIT na dzieci, choć to i tak kropla w morzu potrzeb. Funkcjonujący od końca XX wieku system podatkowy jest dyskryminjący dla rodzin wychowujących dzieci. Oparty on jest na załozeniu, ze dziecko jest "podatnikiem w jedną stronę". To znaczy, że towary i usługi, które konsumuje są opodatkowane, ale dochody, któe rodzice wypracowują na jego utrzymanie już traktowane są inaczej, brak kwoty wolnej od podatku. O polityce państwa w zakresie wyrównywania szans na rynku pracy dla rodziców tu wspominał nie będę, sprawa jest oczywista a problem się pogłebi, gdy babcie zamiast wychowywać wnuki, zaczną pracować do 67 roku życia. 

Problem pomocy państwa dla rodzin wychowujących dzieci był przedmiotem wielu debat na przestrzeni ostatnich dwudziestukilku lat. Ścierały się różne opcje, a ta najbardziej skrajna sprowadzała się do stwierdzenia mniej więcej takiego: jak sobie narobili dzieci to niech się o nie martwią. W uproszczeniu oczywiście. 

Gdyby przyjąć, że zwolennicy tej tezy mają rację, to logiczne byłoby też przyjęcie tezy odwrotnej: jak sobie nie narobili dzieci to niech się martwią. Otóż propozycje PSL, dyskusyjne i kontrowersyjne w swoich założeniach, opierają się na słusznym poglądzie, ze solidarność pokoleń musi działać w dwie strony. Pomysły skrócenia wieku emerytalnego dla kobiet są złe o tyle, ze dotyczą tylko połowy rodziców i ze wymyślono dość specyficzny sposób zadośćuczynienia za trud wychowania

. A może spróbować inaczej. Jak wiemy system alimentacyjny polega w ogólnych założeniach na obowiązku utrzymania dzieci przez rodziców  a także rodziców przez dzieci, gdy ci (rodzice) nie są już w stanie się sami utrzymywać. Moze więc wprowadzić powszechny system alimentacyjny? Dorosłe dziecko przekazywałoby znaczną część składki emerytalnej swoim rodzicom a nie wpłacało jej do wspólnej kasy. W ten sposób pieniądze zainwestowane w wychowanie dzieci wracałaby w formie dodatku do emerytury. Oczywiście spowodowałoby to obniżenie świadczeń emerytalnych w systemie zusowskim, ale cóż jak sobie nie narobili dzieci....

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka