Jestem wierzący,uznaję Chrystusa jako Zbawiciela,jestem dumny,że Bóg pochyla się nade mną.Ilekroć zastanawiam się nad życiem bez Boga,tyle samo razy nie mogę sobie wyobrazić jak może człowiek dopuścić do zerwania z Nim kontaktu.
Śmierć oddala człowieka od Boga(narzekamy na Niego),niepowodzenie tym bardziej,nawet sukces powoduję w człowieku,iż poczucie samowystarczalności staję się jedyne a Bóg gdzieś w oddali-zbędny.
Nie pozwólmy się odrywać od Bożej Miłości-wiem,jak to brzmi dla niektórych.Sądzisz,że pisze to nawiedzony katolik,zaślepiony i dewocyjnie niesmaczny.Tak nie jest.Piszę to ja człowiek,sto razy upadający,tysiąc razy wątpiący,a jednak zawsze nie dający się do końca pokonać.
Jedyna Nadzieja,szansa na życie prawdziwe,ludzkie to wiara,za którą można pójść-nie jak zakonnik,ale jako ja człowiek,po prostu CZŁOWIEK.Podstawa to zaufanie-wartość dla wytrwałych.
Po kilku latach wiary i prób,dochodzę do przekonania,że wiara to ciągła nowość,Pan Jezus-Prawdziwie kochająca Osoba,cierpliwa i wiecznie czekająca na załamanych,rozjechanych życiowo,zakotwiczonych po dno w oświeceniowej bezczelności-tych Bóg szuka.
Myślę,że byłoby dobrze spotkać się kiedyś na Górze i pogadać wspólnie o życiu na ziemii-możliwe będzie to wtedy,kiedy wszyscy uwierzymy.
Chrystus woła,jesteś młody-nie pozwól odebrać sobie nieba- wybierz Boga-polecam i pozdrawiam:)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)