W ostatnią niedzielę Papież Benedykt XVI a także biskupi Afryki północnej zaapelowali o zawiesznie broni i pokojowe rozwiązanie konfliktu w Libii.
Dla cierpliwych czytelników i blogerów postanowiłem umieść w kilku częściach ewolucję katolickiej doktryny na temat wojny na przestrzeni dwudziestu wieków, której poświęciłem kiedyś (10 lat temu) trochę naukowej uwagi. Jest to zarys tej doktryny, zebrany w jakąś całość, która daje pewien ogląd jej rozwoju. Pominąłem myśl przedchrześcijańską, rozwijaną przez Cycerona i Arystotelesa ze względu na temat (Kościół wobec wojny), co jednak trzeba przyznać, byli oni inicjatorami rozwoju i przystosowania tej myśli przez Kościół. W ciągu dwudziestu wieków podlegała ona i nadal podlega rozwojowi. Dodam tylko, że kiedy używam pojęcia "wojna sprawiedliwa" to jedynie w kategorii historycznej. Zmiana tego pojęcia nastąpiła po Soborze Watykańskim II. Ale o tym będzie w kolejnych częściach.
Katolicka doktryna wobec wojny w okresie od I do XV w.
Ta część obejmuje okres od początków chrześcijaństwa do średniowiecza. Wojny czyli konflikty zbrojne między państwami nie są w dziejach ludzkości zjawiskiem wyjątkowym. Historia pełna jest ich opisów, a i nasze czasy nie są od nich całkowicie wolne. Prowadziły ciągle do wielkich szkód, materialnych i moralnych, niosły z sobą śmierć i zniszczenie, rodziły bezmiar cierpień i ofiar. A jednak uważane były za rzecz zwyczajną i nieuniknioną, jak nieszczęścia żywiołowe, jak huragany lub powodzie. Nikt nie umiał skutecznie temu zaradzić, nikt nie umiał się przed żywiołem wojny uchronić.
Wczesne chrześcijaństwo
Nawet Kościół niewiele potrafi zapobiec tym nieszczęściom żywiołu wojny, mimo że od dwóch tysięcy lat głosi ludziom naukę Chrystusa o miłości i braterstwie wszystkich ludzi na ziemi. Najwcześniejsi Ojcowie Kościoła, ojcowie poapostolscy, nie zajmują wyraźnego stanowiska w stosunku do wojny. Orygenes wyraża niechęć chrześcijan do wojny, uznaje jednak za godziwe modlić się o zwycięstwo w słusznej wojnie prowadzonej w obronie własnego kraju. Myśl chrześcijańska na ten temat wykrystalizowała się nieco wówczas, kiedy po edykcie Konstantyna chrześcijaństwo nie tylko może opuścić katakumby, ale staje się coraz bardziej religią panującą w państwie rzymskim. Od 312 roku, kiedy to cesarz Konstantyn kazał podczas bitwy przy moście milwijskim umieścić krzyż na sztandarach, często dochodziło do zmowy władz politycznej, wojskowej i religijnej tak, że w masach ludowych zakorzeniło się przekonanie o przymierzu „szabli i kropidła”. Stając w obliczu wojny między chrześcijanami, Kościół starał się wprowadzić pewne regulacje, wypracowując teologię wojny sprawiedliwej, ustalając warunki prawowitości konfliktów zbrojnych i normy moralne obowiązujące w ich toku. W tworzonych w IV i V wieku koncepcjach bezpieczeństwa dochodzi coraz częściej do głosu teoria wojen sprawiedliwych, możliwych do zaakceptowania przez chrześcijan a nawet do wzięcia w nich udziału i wojen niesprawiedliwych, godnych potępienia z pozycji chrześcijańskich dla eliminacji których można i trzeba chwytać za broń. Poglądy takie swój najpełniejszy wyraz znajdą w filozofii św. Augustyna (345-430), oraz u innych pisarzy IV wieku jak np. św. Ambroży. Augustyn traktując wojny jako „zło konieczne”, środek ostateczny, potępiając te, których celem jest osiągnięcie doczesnych korzyści opłacanych „morzem krwi” – sądzi, iż mogą zaistnieć sytuacje wymuszone, kiedy to wolno jest chrześcijaninowi chwycić za broń i wziąć udział w walce zbrojnej. Ma tu na myśli wojny będące wyrazem „odwagi słusznej”, wojny prowadzone w obronie ojczyzny zagrożonej przez barbarzyńców, a także działania zbrojne, których celem jest obrona bliźniego przed niesłuszną i niezasłużoną napaścią. O ile te pierwsze wojny, zaborcze, agresywne uznaje za niesprawiedliwe, o tyle te drugie – służące realizacji szeroko pojmowanego altruizmu traktuje jako sprawiedliwe, godne akceptacji i poparcia. Postawił więc ważny krok ku tworzeniu tej koncepcji, mianowicie podkreślił, że jedyny powód podjęcia działań wojennych jest obrona własnego kraju. Jego zasługą jest przygotowanie gruntu, położenie głównych fundamentów pod naukę o wojnie sprawiedliwej. Jest on twórcą koncepcji wojen sprawiedliwych „autoryzowanych” przez Boga i wojen niesprawiedliwych „nieautoryzowanych” przez Stwórcę. W dziele pt. De civitate Dei zdecydowany prymat przyznał on sprawom pokoju, pojmowanego jako szczególny dar Boży, że pokój traktuje jako cel i regułę, podczas gdy wojnę – jako wyjątek i środek do celu. Św. Augustyn za wzorem św. Ambrożego, który zresztą opiera się na Cyceronie, wprowadza pojęcia wojny sprawiedliwej „bellum iustum”, będącej akcją nie sprzeciwiającą się moralności chrześcijańskiej, w przeciwieństwie do godnej potępienia wojny niesprawiedliwej „bellum iniustum”. Tak zatem w wir wojny według św. Augustyna można się rzucić tylko w ostateczności, kiedy wyczerpie się wszelkie inne sposoby przywrócenia sprawiedliwości. Jedynym celem wojny sprawiedliwej jest położenie kresu niesprawiedliwości. Teolodzy idąc za św. Augustynem, będą przez wiele wieków powiększać nadmiernie stos woluminów, próbując sformułować najdoskonalszą teorię wojny sprawiedliwej. W IV i V wieku, wojna przeciwko złu jest w ostatecznym rozrachunku jedyną wojną, prawowitą i świętą, prowadzoną, z Bogiem Zastępów na czele, przeciwko nieprzyjaciołom prawdziwej wiary. Następuje jednak nieoczekiwany zwrot, przez następne wieki Kościół będzie głosami swych biskupów i mnichów wspierał ideologię pokoju. Nie może być wojny miedzy chrześcijanami. Biskupi powtarzają to bez znużenia królom, między VI a X wiekiem, stosując w razie potrzeby sankcje wymierzone przeciwko sprawcom wojny. W tym okresie doktryna kościelna jest najbardziej wroga wojnie, najbardziej pacyfistyczna.
Średniowiecze
Teologowie i kanoniści przystępują do pracy już w XII wieku i stopniowo opisują ramy i reguły wojny sprawiedliwej. Jeśli król je respektuje to jego sprawa jest słuszna. Pierwszym dokumentem omawiającym szczegółowo ten problem jest rozprawa z zakresu prawa kanonicznego napisana przez Gracjana w 1140 r. pt. Dekret. Żeby wojna była sprawiedliwa musi być wypowiedziana przez prawowitą władzę publiczną – „księcia”, i z prawowitego powodu, a więc w wyniku zaboru mienia, niesprawiedliwości popełnionej, jeśli chodzi o dobra albo o poddanych własnych albo sojusznika, a nawet w wyniku naruszenia prawa i obyczajów. Celem wojny sprawiedliwej winno być zawsze przywrócenie pokoju. U schyłku średniowiecza, tymi zagadnieniami zajął się też jeden z największych myślicieli chrześcijańskich św. Tomasz z Akwinu (1225-1274). Główny nacisk postawił on na prawa którego najdoskonalszym rodzajem jest prawo wieczne ustanowione przez Boga, które jest źródłem wszystkich praw w tym prawa naturalnego i ludzkiego. Ich przestrzeganie gwarantuje ład i porządek, podczas gdy ich naruszanie zagraża bezpieczeństwu, rodzi anarchię i wojny. Św. Tomasz zdaje się również podtrzymywać podział wojen na sprawiedliwe i niesprawiedliwe. Za sprawiedliwą uznaje taką wojnę, która ma na celu obronę dobra społeczeństwa. Musi ona jednak spełniać trzy warunki:
• musi być wypowiedziana przez „księcia”, czyli prawowitą władzę;
• musi mieć słuszną przyczynę, np. pomszczenie zniewag, odzyskanie zagrabionych dóbr;
• musi być prowadzona z prawymi intencjami, to jest unikając zła i dążąc do dobra.
Celem wojny sprawiedliwej winno być przywrócenie pokoju, pokoju bez niczyjej krzywdy. Rozważania na ten temat zawarł św. Tomasz w najważniejszym swoim dziele tj. w Sumie teologicznej. Św. Antonim (1389-1454), arcybiskup Florencji, posuwa się dalej. W swojej Sumie teologicznej oświadcza, że wojnę powinno się prowadzić tylko w przypadkach wyjątkowych i skrajnych. Wprowadza pośrednio nowe pojęcie o kapitalnym znaczeniu, pojęcie proporcjonalności: wojna bez względu na jej motywy prowadzi do takich spustoszeń, że nim się do niej przystąpi, trzeba zastanowić się, czy te spustoszenia nie przewyższą szkód, jakie się poniesie zachowując pokój. Co więcej ten który prowadzi wojnę sprawiedliwą, winien naprawić wszystkie szkody, jakich doznali jego poddani którzy poszli za nim nie dobrowolnie, lecz pod przymusem.
Kryteria wojny sprawiedliwej, mimo pozornego rygoryzmu pozostawiają władcom całkowitą swobodę rozstrzygania sporów siłą. Wystarczy być prawowitym władcą, bronić słusznej sprawy i prowadzić z prawą intencją: arkana prawa międzynarodowego umożliwiają każdemu spełnienie tych warunków, a królowie są otoczeni wystarczająco kompetentnymi jurystami, by mieć pod dostatkiem wszelkiego rodzaju usprawiedliwień. Pomimo tego smutnego zjawiska usprawiedliwiania wojen, jakie się dokonało w średniowieczu, ta epoka wniosła jednak duży postęp w kształtowanie się teorii wojny sprawiedliwej, przez wprowadzenie pojęcia proporcjonalności krzywd, które są niewspółmierne do skutków jakie wojna niesie ze sobą.
Na koniec tej części, warto przedstawić dość ciekawe spojrzenie na sprawę wojny sprawiedliwej Pawła Włodkowica (ok. 1370-1435) zawarte w dziele pt. O wojnie i tolerancji. Należy wiedzieć, że wymaga się pięciu rzeczy na to, aby wojna była sprawiedliwa, mianowicie:
Osoba – mianowicie nadająca się do walczenia, to jest świecka, której wolno przelać krew, bo duchownemu nie wolno, chyba w wypadku nieuniknionej konieczności.
Przedmiot – mianowicie, aby szło o odzyskanie wolności albo o dobro ojczyzny.
Przyczyna – mianowicie, jeżeli się walczy z konieczności aby przez walkę osiągnąć pokój.
Duch – aby to nie było z nienawiści albo z zemsty lub chciwości, lecz dla poprawienia, dla miłości, sprawiedliwości i posłuszeństwa, gdyż wojować nie jest grzechem, ale grzechem jest wojować dla łupu.
Upoważnienie – mianowicie, aby to było z upoważnienia Kościoła, gdy się walczy za wiarę, albo z upoważnienia monarchy.
Komentarze
Pokaż komentarze