Piontek Piontek
847
BLOG

Kościół wobec wojny (cz. 2)

Piontek Piontek Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Na wstępie tej części wyjaśnię, że przywołując lub cytując dzieła myślicieli świeckich minionych epok, nie można utożsamiać z katolicką myślą i jej ewolucją. Przytaczane są po to, aby ukazać jak ta myśl kształtowała się równolegle z ideami świeckimi i którędy podążały jej kierunki, czyli aby ukazać jej kontekst historyczny. I jeszcze jedna uwaga, bardzo ważna, doktryna katolicka to ta, która jest głoszona przez Głowę Kościoła ex cathedra, a nie teorie i osobiste przemyślenia konkretnych duchownych, które się pojawiały na przestrzeni wieków. Zatem tytuł "Kościół wobec wojny", należy rozumieć tak a nie inczej (uprzedzając niektóre, życzliwe wpisy na blogu). Myślę, że bardziej będzie to widoczne w ostatniej części poświęconej temu zagadnieniu.

Zatem druga część.

Koncpepcja wojny sprawiedliwej w okresie Renesansu i Neoscholastyki

Kontynuując temat stosunku Kościoła Katolickiego do wojny na przełomie wieków, trzeba spojrzeć na dwa szczególnie ważne okresy w historii: Renesans i Neoscholastyka. Kościół niejednokrotnie czerpał z osiągnięć wielu myślicieli świeckich i sukcesywnie udoskonalał swoją teorię wojny sprawiedliwej. Swój wielki wkład mieli również duchowni, a szczególnie Ojcowie Jezuici i szkoła z Salamanki. W epoce renesansu wielu myślicieli poruszało w swych dziełach problemy wojny i pokoju. Zasadniczo powtarzali oni to, co już zostało wypracowane przez ich poprzedników, poszerzając to i tłumacząc na różne sposoby. Mimo to, renesans nie był pozbawiony w swoim myśleniu pewnego nowatorstwa.
Mikołaj Machiavelli
(1469-1527) w swoim dziele pt. Książę pisze tak: „nie uważam oczywiście, że nie należy posługiwać się orężem i siłą, trzeba jednakże zachować je na koniec, kiedy zawiodą wszystkie inne środki”. Machiavelli wyróżnia dwa sposoby dochodzenia swoich praw, dwa sposoby walki: „jeden – prawem, drugi – siłą; pierwszy sposób jest ludzki, drugi zwierzęcy, lecz ponieważ częstokroć pierwszy nie wystarcza, wypada uciec się do drugiego”. W odniesieniu do wojny obronnej tak pisze: „Do obrony ojczyzny wszystkie środki są dobre – zarówno te, które przynoszą chwałę, jak i te które przynoszą hańbę (...). kiedy bowiem chodzi o ocalenie ojczyzny, nie wolno kierować się tym, co słuszne i niesłuszne, litościwe czy okrutne, chwalebne czy sromotne”.
Inny włoski filozof Tomasz Campanella swoje poglądy na temat wojny i pokoju najpełniej wyraził w dziele pt. Państwo słońca (Civitas solis). Nie traktował on wojny jako celu samego w sobie. Śladem wielu humanistów starożytnych przestrzegał przed pochopnym jej wypowiadaniem, zalecając wcześniejsze wykorzystanie pokojowych środków rozstrzygania sporów takich jak: negocjacje, żądanie od nieprzyjaciół zwrotu zagrabionych rzeczy, zaprzestania ucisku względem sojuszników. Dopiero gdy wszystkie te środki zawiodą, można wypowiedzieć wojnę – i to tylko w wyżej określonych przypadkach, tj. wojnę sprawiedliwą. Kardynał Kajetan (1469-1534), generał dominikanów, jako jeden z pierwszych głosił ideę wojny sprawiedliwej jako aktu mściwej sprawiedliwości. Wojnę sprawiedliwą w pełnym tego słowa znaczeniu jest wojna obronna prowadzona w celu ukarania agresora. Przystępując do wojny, książę musi mieć jednak pewność zwycięstwa, gdyż w przeciwnym razie będzie zagrożona sprawiedliwość i państwo. To właśnie w tym spojrzeniu przejawia się owe nowatorstwo epoki renesansu, że muszą zaistnieć uzasadnione warunki powodzenia wojny której podejmuje się książę. Interesujące poglądy na temat wojny zawarł Jan Bodin (1530-1596) w wielkim dziele pt. Sześć ksiąg o Rzeczpospolitej. Do rozważań na temat potrzeby przygotowań do wojen, wprowadza inny wątek. Wojna jawi mu się również jako przejaw interwencji Bożej, kara za grzechy, środek wychowawczy. Dla pełności obrazu wypada dodać, iż rozróżnia on wojny zewnętrzne i wewnętrzne. Te pierwsze odciągają poddanych od wojen domowych, konsolidują społeczeństwo w obliczu wspólnego wroga. Za wojny sprawiedliwe zdaje się on uważać wojny w obronie życia i mienia obywateli, w obronie niepodległości państwa i przyjaciół, a także wojny mające na celu ukaranie agresora. Są one zgodne z prawem Boskim, naturalnym i ludzkim. Za niesprawiedliwe - wojny wszczynane przez rabusiów i rozbójników, którzy niesłusznie wszczynają wojnę i którzy niesłusznie zagrabiają cudzy majątek. Tak samo karać trzeba wrogie państwa wszczynające „niesłuszną wojnę”. Na temat tych zagadnień pisze również Tomasz Hobbes (1588-1679) w dziele pt. Lewiatan. Opowiada się za regułą ogólną: „każdy człowiek winien dążyć do pokoju, jak dalece ma nadzieję go osiągnąć, a gdy go osiągnąć nie może, wolno mu szukać wszelkich środków i rzeczy dlań korzystnych w wojnie i ich używać”. W jego przekonaniu pierwsza cześć tej reguły zawiera pierwsze i podstawowe prawo natury, którym jest: dążyć do pokoju i podtrzymywać go. Druga część zawiera najwyższe uprawnienie przyrodzone którym jest bronić samego siebie wszelkimi środkami, jakie są możliwe.

Neoscholastyka: szkoła z Salamanki i szkoła jezuicka. Autorem, który najpełniej omówił ten temat i którego dzieło w sposób wyczerpujący przedstawia stanowisko Kościoła w I połowie XVI wieku, jest dominikanin Francisco de Vittoria. Napisał dzieło pt. Relectiones theologicae, w którym zawarł napisaną ok. roku 1539-1540 i całkowicie poświęconą prawu do wojny rozprawę De jure belli. Z pewnego punktu widzenia, ze względu na głębokość spojrzenia, on jest prawdziwym twórcą teorii wojny sprawiedliwej. Doskonalsze teorie powstały w XX wieku. Wojna jest dla niego procedurą nie mieszczącą się w normie, jakimś środkiem zastępczym, namiastką, a ludzie uciekają się do niej, gdyż społeczność międzynarodowa nie jest należycie zorganizowana. Póki nie ma odpowiedniej instytucji arbitrażowej, wspólnota międzynarodowa składa w ręce książąt władzę przywracania prawa z użyciem siły, co jest rozwiązaniem niedoskonałym, lecz koniecznym. Zanim podejmie się wojnę sprawiedliwą, należy ocenić, jakie będą koszty dla całego świata. Zasada proporcjonalności między ewentualnymi korzyściami wojny sprawiedliwej a prawdopodobnymi szkodami, jakie może spowodować, jest sprawą o podstawowym znaczeniu. Wydaje się też, że wychodząc od prawa naturalnego i zasady jedności rodzaju ludzkiego, Vittoria gotów byłby zgodzić się na wojnę w obronie wartości humanitarnych. Książę mógłby interweniować więc w ościennych państwach, jeśliby dochodziło tam do aktów urągających podstawowym prawom ludzkim, aby przywrócić tam sprawiedliwość. Najlepsza teoria wojny sprawiedliwej pozostaje teorią i zawsze można znaleźć powody, żeby zaatakować potencjalnego nieprzyjaciela. Teoria wojny sprawiedliwej, precyzując kryteria, wskazała najlepszy sposób uzasadnienia wojny, dzięki niej bowiem możliwe się stało udowodnienie swojej słuszności. Wystarczy pokazać, że udowodniło się wszystkie kryteria, a im te kryteria są precyzyjniejsze i bardziej formalne, tym słuszniejsza wydaje się sprawa, której broni armia.

Francisco de Suarez (1548-1617) formalizuje rozważania nad wojną sprawiedliwą. Nie myśli już o całej ludzkości, ale bierze pod uwagę jedynie wpływ wojny na toczące ją państwa. Okazuje wielką wstrzemięźliwość, jeśli chodzi o wojnę ze względów humanitarnych: „Ci którzy powiadają, że władcy mają prawo karać za wszelkie niesprawiedliwości na ziemi, są w całkowitym błędzie i mieszają bez rozeznania różne porządki kompetencyjne: taka władza nie została im udzielona przez Boga i nie ma powodu by istniała”. Przystępując do wojny sprawiedliwej nie trzeba mieć pewności, że się ją wygra – twierdzi Suarez – ale wystarczy uznać, iż zwycięstwo jest prawdopodobne. Wojna sprawiedliwa powinna być uprzedzona upomnieniem. „Jeżeli władca zaniecha obrony państwa lub dokonania sprawiedliwej zemsty, powodując, że dobro publiczne zazna poważnego uszczerbku, wówczas poddani mogą się zbuntować i odebrać księciu władzę. Tak więc w ostatecznym rozrachunku suwerenna władza należy do ludu”.
Wiele cennych spostrzeżeń znajdujemy u holenderskiego myśliciela Hugo Grotiusa (1583-1645), zwłaszcza zaś w jego dziele pt. Trzy księgi o prawie wojny i pokoju. Podaje jakby definicję wojny, iż jest to „stan w jakim znajdują się osoby toczące spór przy użyciu siły”. Poszukując odpowiedzi na pytania: czy wojna może być kiedykolwiek sprawiedliwa i czy wolno ją prowadzić?, stoi na stanowisku, że możliwe są wojny sprawiedliwe – i wojny takie nie są sprzeczne z prawami natury. „Sprawiedliwą jest więc wojna zgodna z prawem, która ma słuszną przyczynę i to stwierdzenie można odnieść do wojen prywatnych, publicznych i mieszanych”. W rozważaniach Grotiusa znajdujemy też wiele uwag na temat możliwości i zgodności z prawem wojen wewnętrznych prowadzonych przeciwko „zwierzchnikom”. Autor stwierdza wprawdzie iż zgodnie z prawem natury, a także zgodnie z prawem ewangelicznym, wojny takie są niedozwolone, niemniej jednak zdaje się przychylać do stanowiska, że: „wolny naród ma prawo do wojny przeciwko naczelnikowi państwa”. Grotius tak to tłumaczy, że „według prawa natury wszyscy mają prawo do oporu w celu uchronienia się przed krzywdą. Wymienia szereg przyczyn usprawiedliwiających wojnę: obrona własnej osoby i własnego mienia; dochodzenie tego co nasze lub co nam się należy; ukaranie napastnika – ale tylko w obliczu niebezpieczeństwa bezpośredniego i niewątpliwego, a nie opartego na przypuszczeniu; obrona nietykalności poszczególnych części ciała itp. Wskazuje jednak, iż wolno zaniechać obrony np. w imię miłości bliźniego, zwłaszcza przeciwko osobie o dużej użyteczności publicznej. Nie jest natomiast dozwolona „obrona” mająca jedynie na celu pomniejszenie potęgi sąsiedniego państwa czy też walka po stronie tego kto dał słuszny powód do wszczęcia wojny”.
Piontek
O mnie Piontek

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości