3 obserwujących
14 notek
23k odsłony
1638 odsłon

Nadzieja czy zdrada? Putin porozmawia z Zełenskim.

Image Courtesy: www.kremlin.ru, Licensed under the Creative Commons Attribution 3.0 Unported | Wikimedia Commons
Image Courtesy: www.kremlin.ru, Licensed under the Creative Commons Attribution 3.0 Unported | Wikimedia Commons
Wykop Skomentuj24

„Nadzieja” i „pokój”, czy „kapitulacja” i „zdrada” – jakie hasła będą dominować w ukraińskim internecie po spotkaniu formatu normandzkiego – czyli dzisiejszej rozmowy liderów Rosji, Ukrainy, Francji i Niemiec?


Formuła Steinmeiera – czym jest?


Prezydent Zełenski ogłosił na konferencji 1 października, że do końca bieżącego roku zostanie przygotowana nowa ustawa o specjalnym statusie okręgów donieckiego i ługańskiego (dziś tereny okupowane). Wdrożenie ustawy miałoby zostać oparte właśnie o formułę Steinmeiera, do czego prezydent zobowiązał się wobec przedstawiciela OBWE na Ukrainie Martina Sajdika. W założeniach prezydenta, ma to być krok do zaprowadzenia pokoju w Donbasie i reintegracji tych terytoriów z Ukrainą.

Formuła Steinmeiera zakłada, że specjalny status dla terenów dziś okupowanych zostanie wprowadzony na zasadach tymczasowych w momencie zakończenia lokalnych wyborów na tych terytoriach. Status ten zostanie zaś utrwalony w momencie ogłoszenia przez OBWE, że wybory odbyły się zgodnie z demokratycznymi zasadami i standardami. Wybory mają zostać przeprowadzone zgodnie z obowiązującym ukraińskim prawem.

Zależnie od rozumienia formuły, prawdopodobnie ma się to odbyć niezależnie od obecności rosyjskich wojsk w Donbasie. Teoretycznie ich przebywanie na terytorium ukraińskim jest oczywiście zaprzeczeniem powyższego punktu dotyczącego zgodności z ukraińskim prawem – w praktyce formuła nie zakłada żadnego sposobu kontroli ich wyprowadzenia. Jeśli międzynarodowi liderzy będą naciskać na zakończenie procesu pokojowego – OBWE nie ośmieli się protestować i zwracać uwagę na rosyjskie oddziały przebywające w bazach gdzieś na obrzeżach donbaskich miast.

 

Intencje Zełenskiego


Czemu Zełenskiemu tak zależy na szybkim spotkaniu z Putinem i efekcie w postaci pokoju na wschodzie Ukrainy?

Uogólniając można stwierdzić, że priorytetem poprzedniego prezydenta Petra Poroszenki była arena międzynarodowa. Jako były minister spraw zagranicznych rozumiał światowe szachy, chciał był w nich pojmowany jako równorzędny gracz i dbać o pozycję i podmiotowość swojego kraju. Chciał odejść w glorii europejskiego męża stanu, który obronił suwerenność Ukrainy.

Zełenski ma zupełnie inną perspektywę. Jego pierwsze spotkanie z zagranicznym politykiem – jeśli nie liczyć tych, podczas których zabawiał takich ze sceny jako komik – można datować na marzec tego roku i wizytę w Paryżu u Emmanuela Macrona. Zełenski ma perspektywę ukraińską i prawdopodobnie chciałby być zapamiętany jako prezydent, który pomógł swoim obywatelom: wyzwolił z rosyjskich więzień, dał dach nad głową, spokój od codziennych ostrzałów na froncie, pensje i emerytury na okupowanych terenach. Opiniotwórcza gazeta z Kijowa „Dzerkalo Tyżnia” uznała ostatnio, że „Zełenski jest pierwszym ukraińskim prezydentem, dla którego ludzie na okupowanych terytoriach, są ważniejsi niż same terytoria”. Dziennikarze zaznaczają przy tym, że przy trosce o zwykłych ludzi może ucierpieć interes państwowy.

Stąd też jego słowa z pierwszego wywiadu w karierze politycznej o tym, że „nawet z łysym diabłem dogadałby się, żeby żaden człowiek nie musiał ginąć (…) Oni napisaliby swoje punkty, my swoje i spotkalibyśmy się gdzieś po środku”.

Zełenski nie odszedł daleko od takiego prostego, nieco infantylnego, rozumienia polityki. W ostatnie pół roku poznał wiele mechanizmów, którymi rządzą się negocjacje z Rosją, niektóre jak się wydaje z sukcesem wykorzystał, ale całe sedno pozostaje to samo.

Zrozumiał też moment historyczny, w którym się znajduje. Po pierwsze, chciałby wdrożyć inicjatywę pokojową, póki jego poparcie społeczne utrzymuje się na niesłychanie wysokim poziomie. Sam dobrze wie, że jego kapitał polityczny w końcu się rozmyje i niełatwe decyzje będzie coraz trudniej przepchnąć. Chce też podjąć rozmowy póki Ukraina ma jeszcze jakieś znaczenie w transferze gazu na Zachód – bo gdy powstanie niemiecko-rosyjski Nord Stream 2, ukraińska pozycja negocjacyjna będzie jeszcze słabsza.

Tym można wyjaśniać pęd Zełenskiego do spotkania z Putinem i wypełnianie kolejnych punktów, które Rosjanie uznali za konieczne dla zgody na organizację konferencji formatu normandzkiego. Szczególnie chodzi tu o wycofanie wojsk na kolejnych odcinkach frontu i zgodę na formułę Steinmeiera, co krytykowali ukraińscy prawicowi aktywiści.

Jak się wydaje, ukraiński prezydent uważa, że bezpośrednia rozmowa z władcą Kremla może być jedynym skutecznym sposobem na wyjście z pata. Jak przypuszcza Alia Szandra z EuroMaidan Press, Zełenski albo ma niewłaściwe pojęcie o poglądach Putina, albo uważa, że „może je zmienić podczas rozmowy z Putinem na spotkaniu w formacie normandzkim”. Autorka rekomenduje jednak ukraińskiej administracji dokładnie przyjrzenie się poprzednim próbom zaprowadzenia pokoju w Donbasie (z 2014 r.) oraz „odejście od iluzji, że szybki pokój z Rosją i <<L-DNR>> jest możliwy bez ukraińskiej kapitulacji”.

 

Wykop Skomentuj24
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka