„Przez polskie media przetacza się klangor zwolenników zasmuconych i zdenerwowanych zwolenników PO”. Przepadł wniosek nie tylko Donalda Tuska, ale też i ten autorstwa SLD. Natężenie wrzasku, jaki aktualnie na komendę Platformy podniosły sprzyjające im media zbliżona jest do ryku silników odrzutowych F-16 czy MiG-29. I ten ryk medialny jest tutaj podejrzany. Decybelami, a nie siłą rozsądku argumentów usiłuje się wmówić niektórym Polakom, nie orientującym się w rzeczy, jaką to niby wielką zbrodnią jest kontrolowane finansowanie partii przez budżet państwa. PO oszukuje Polaków. Ci niczym sobie na to nie zasłużyli.
A ja chcę zapytać, czy ktoś z PO policzył, bo chyba w PO nikt tego nie policzył, ile Polska straci na kupowanych ustawach, bo Platforma tak bardzo chce „oszczędzać” na finansowaniu partii? Ile pieniędzy wycieknie z kraju, bo tego będzie sobie życzył sponsor? Nie ma nic za darmo!
Skoro niby mamy fatalny sposób finansowania partii politycznych, to trzeba powiedzieć, że Niemcy, Francuzi, czy Austriacy, nie mówiąc już o innych europejskich nacjach, są skończonymi idiotami. Oni też finansują swoje partia w sposób zbliżony, jak finansuje się je w Polsce. Tylko „geniusz oszczędności”, Donald Tusk ma na ten temat inne zdanie niż wyżej wymienione narodowości.
Sprawdzony system kontrolowanego finansowania partii politycznych nie wynika wcale z tego, że rząd niemiecki, francuski czy austriacki jest dobrym wujkiem dla partii politycznych. O nie! Chodzi im tylko o jedną rzecz: aby nie stało się tak, by inny kraj w majestacie prawa najpierw finansował partie (najlepiej wszystkie naraz, oczywiście w sposób zakamuflowany - nie są takimi głupcami), a potem zmuszał niemieckich francuski czy austriackich posłów, do pisania takich ustaw, do kreślenia takich nowelizacji prawa, które odpowiadałyby firmom i wszelkim jawnym i niejawnym interesom tego dobrotliwego płatnika.
Wielu Polaków już wie, tak już wiedzą prawie wszyscy Niemcy, że może to nie jest system idealny, ale jest przejrzysty i - co najważniejsze - bardzo łatwy do skontrolowania. I - jak to bywa w przypadku Niemiec –najbardziej Berlinowi chodzi o tę kontrolę.
Aby żadne obce państwo, zaprzyjaźnione albo i nie zaprzyjaźnione, nie ingerowało poprzez koszmarnie dziurawy system finansowania partii, jaki chce wprowadzić PO i Donald Tusk. Bo jest już prawdą - jak napisał jeden z użytkowników naszej strony - że rozmontowuje się policję, wojsko, że całość mediów ma być w jednym ręku, wprowadza się cenzurę na wypowiedzi, w Sejmie łamie się tradycje, iż szefowie komisji ds. służb specjalnych mają być z partii opozycyjnych, że robi się nagonkę na UJ z tzw. kontrolą procedur, że usiłuje się przesłuchiwać i szykować do wyrzucenia profesora Andrzeja Nowaka, to my mamy już PRL-bis. A w nim Donalda Tuska jako I sekretarza PO, której tradycje PZPR, jak powyżej wykazałem, są całkiem bliskie.
Czy PO chodzi o demontaż polskiego państwa? Jak na razie - wszystkie znaki na ziemi i niebie pokazują - że, niestety, wszystko zmierza w tym kierunku.
A jeśli już tak PO lubi liczyć, to stawiam pytanie: ile Polska traci na niewykorzystywaniu miliardów euro z różnych funduszy, ile Tusk chce wywalić na gabinety polityczne dla wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, marszałków sejmików? Ile Hanna Gronkiewicz Waltz lekka rączką (500 milionów) oddała prywatnej firmie związanej z rodziną Walterów itd. Polska wszystkie partie polityczne mogłyby utrzymywać za te pieniądze chyba ze 100 lat. Tymczasem żałuje się na przejrzysty system finansowania partii, żałuje się pieniędzy na policję, na wojsko i uzbrojenie (z powodu oszczędności giną piloci, bo tygodniowo każe im się latać po … 20 minut!!!).
Czego właściwie chce dla Polski Platforma Obywatelska i Donald Tusk wraz ze swoja kompanią? Podległości sponsorom? Tym, którzy chcą dać więcej? Albo i tym, którzy nie muszą wcale nawet dawać, a i tak dostaną czego chcą? PO weszła na bardzo grząski teren!
Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze