Nastała moda na oddawanie odznaczeń otrzymanych po 1990 roku. Odwaga staniała.
Tylko proszę, bez kombatanctwa, bez wciskania szczególnie młodym Polakom czerwonego kitu o odwadze ludzi z KOR. Koń by się uśmiał! Nie bali się, herosi - bo bać się niczego nie musieli. Jeśli nawet trafiali do cel, to z nudów pisali dokorskie prace, listy, memoriały, oświadczenia. Dla innych ówczesnych więźniów ogryzek ołówka był rarytasem.
Nic stać się im nie mogło. Inni konspiratorzy nie mieli tyle szczęścia. Mają odbite nerki i nieustającą biedę. Ot, taka subtelna różnica.
Ci, którzy dzisiaj ochoczo oddają odznaczenia, robią to z pychy. Żałosne gesty. Robią to w blasku fleszy, przed mikrofonami, podbudowując swoje rozdęte ego, przeżarte, nabrzmiałe pychą. Bez kamer, nagłośnienia medialnego byłaby tylko cisza. Najwyżej śmiech gorzki, chichot. Ale po co to Ewie Milewicz? Dlatego kamery, wywiady: niech ciemny lud słucha, niech lud ogląda.
Słusznie powiedział mój kolega, że od dziś będzie wiadomo, kto domaga się prawdy, a kto prawdą chce manipulować, kto chce towarzyszyć w pokrętnej drodze Wałęsy, a kto zadaje mu niewygodne pytania. Jeśli ktoś pyta o rzeczy zastrzeżone skazuje się na odwet tych, którzy nie zawahają się przed niczym. Salonowa świętość Wałęsy będzie Polakom dotąd wciskanym dogmatem, dopóki Salon będzie potrzebował go jako ikony. Potem odrzuci. Opluje. Obsika.
Ale czasy! Ale nam Tusk stworzył matrix!
Napisał młody magister książkę, wyznawcy nietykalnych dostali szału. A gdyby mgr historii Paweł Zyzak był zatrudnionych w archiwum akt pracowniczych Spółdzielni Spożywców „Społem”, to też atakowano by tę instytucję, jak zaatakowano IPN? Kto ma jeszcze wątpliwości, że nawet niech chodziło o tego magistra i jego książkę, ale o to, aby zaatakować IPN właśnie!
Jedna kobieta, min. Kudrycka, jak Kim Ir Sen polskich uczelni, gwałtownie tchnięta rewolucyjną czujnością, posłać chciała kontrolę na UJ. Ale wódz PO powstrzymał ją, by jeszcze dalej nie z akademikami. Ale już zadarł. Poooszlo!
Druga kobieta, red. Milewicz powiedziała, jak mała dziewczynka: „nie bawię się, nie potrzebuję!” i oddała odznaczenie.
Tylko za Bronisławem Komorowskim rzec można: jakie elity, takie gesty: tanie, śmieszne, nabzdyczone, chwilami żałosne. Elity Komorowskiego i jego towarzyszy.
Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (6)