pis.org 1 pis.org 1
62
BLOG

Kolenda-Zaleska jak liga, co radzi

pis.org 1 pis.org 1 Polityka Obserwuj notkę 6

Zastanawiałem się, jakby wyglądał dzisiaj PiS, gdyby słuchało dobrych rad Tuska, Nowaka, Schetyny. O Niesiołowskim i Palikocie nie wspomnę, bo po co? Jakby wyglądało, gdyby słuchał rad „Gazety Wyborczej” i Katarzyny Kolendy-Zaleskiej.

„PiS poległ!” - rzekła Katarzyna Kolenda-Zaleska, a dzisiejsza „Gazeta Wyborcza” to ogłosiła. Zadrżałem. Powtórka z Nitschego? Tak zaraz po świętach! I jeszcze to! Jakby walenie w cudze piersi!!! Co to może być!

Bo o tym, czy coś poległo, czy nie poległo decyduje Wielka Rada z ulicy Czerskiej. A lud musi uwierzyć naczelnej publicystce „Gazety Wyborczej” , że tak okrutnie postanowiła Wielka Rada obejść się z PiS. Nie ma wyjścia, tak musi być! Redaktor Zaleskiej, jako naczelnej publicystce RP nie pozostało już nic innego, jak przelewanie mgły durszlakiem, wróżbiarstwo i zbieranie ziół, gdyż sezon zielarski już ruszył. Czarowanie rzeczywistości jest fundamentalnym zadaniem Salonu oraz ich dam.

Pani redaktor, jak mała Kasia czuje się zagubiona. „(...) PiS robi wszystko, a jednak niewiele z tego wychodzi. Dlaczego? Po prostu nie wiadomo o co PiS-owi chodzi (...)” - ubolewa nad swoją niewiedzą Katarzyna Kolenda-Zaleska. Chwilę dalej puszcza oko do wyrobionego czytelnika „GW” i już wiemy dlaczego PiS poległ. Poległ na wojnie z Lechem Kaczyńskim, poległ na wspieraniu IPN-u!

Tak, tak. Od razu czułem, że musi coś być z ducha Maleszki i kilku innych zaprzyjaźnionych z „Gazetą Wyborczą” kapusiów. Czekałem na to. Chichot historii. Szybko i bardzo wyraźnie kreśli się kolejna granica w naszych kraju. Ta będzie oddzielać tych, którzy uważają, że Polacy powinni mieć polską świadomość historyczną, bez mitomani i zafałszowań, od tych którzy już całe lata pracują na rozmycie własnej tradycji i tożsamości w fałszu, mitach i kłamstwie.

Ale kul posłanych PiS przez redaktor Katarzynę Kolendę-Zaleską jest znacznie więcej. Czepia się list kandydatów do PE, tradycyjnie dostało się też Prezydentowi RP za politykę zagraniczną, bo ta - czego głośno nie pani redaktor nie powie - powinna być robiona na Czerskiej (jak onegdaj), albo przynajmniej tam uzgadniana. Strzeliła przykładem posła Marcina Libickiego, pokazując całemu światu, jak wybuchła gwałtowną miłością redaktorską do posła z Poznania, a jakby tego było jeszcze mało poszczuła kryzysem, który według czarodziejskich zabiegów PiS miał się zjawić nad Wisłą, ale się nie zjawił „bo dobrze, że mamy Platformę i Donalda Tuska”. Premier z Gdańska kryzys światowy wywołany przez PiS odkopie daleką piłką pod pole karne przeciwnika.

Uzbrojona po zęby pani redaktor rozładowała pistolet i sięgnęła po granaty: poleciały dwa obronne w kierunku pozycji Jarosława Kaczyńskiego: jeden zarzucał intelektualną niemoc (intelektualna moc jest tylko na Czerskiej - gdyby się ktoś pytał), drugi zaś, że partii brakuje programu.

I co! Nieźle rąbnęło! Zahuczało, zadymiło! Efekt jak się patrzy! Tylko czekałem, aż się na koniec red. Katarzyna Kolenda-Zaleska ze strachu albo i bezsilności uwiesi wąsów Marszałka Putry. Ale nie. Wąsom i właścicielowi dała spokój już w pierwszych akapitach tekstu. Dodała tylko skromnie za Wielką Radą, że rządowi przydałaby się intelektualna silna opozycja. Więcej grzechów PiS pani redaktor nie pamiętała. A szkoda! Tak jej dobrze szło!

pis.org 1
O mnie pis.org 1

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka