Ulgi na dojazdy. Rządząca koalicja zapewne odrzuci obywatelski projekt ustawy, dzięki któremu żacy mogliby mniej płacić za bilety. Studenci walczą o zwiększenie ulgi na dojazdy publicznymi środkami transportu z 37 do 49 proc. Pod projektem podpisało się 130 tys. osób.
Nie bez satysfakcji przeczytałem ów tekst w dzisiejszej prasie. Jest to dowód, że coś wśród braci studenckiej drgnęło, a nie tylko wielkie oczy na widok Tuska przy piłce na boisku. Wprawdzie nie są to jakieś idealistyczne pobudki, tylko zupełnie przyziemna kasa, ale zawsze jest to już coś!
O ironio studenckiego losu! PiS, na które bez trudu udało się napuścić polskich żaków, dzisiaj ta partia będzie wspierać studenckie postulaty. Koniec świata.
A tak na marginesie: gdybym dzisiaj był studentem, to byłoby mi głupio. Bardzo.
Byłoby mi głupio, że ci, na których napuściła mnie ukochana Platforma i jeszcze bardziej ukochany Donek, dzisiaj – w dobie kryzysu – ci kąsani przeze mnie politycy PiS będą wspierać obywatelski projekt autorstwa środowiska akademickiego.
A jakby tego było jeszcze mało ci - kurtuazyjnie - nie będą pamiętać, jak część z nas dała z siebie zrobić rottweilerów.
Całe szczęście, że nie jestem studentem. A gdy za I „Solidarności” nim byłem, to wtedy zabiegaliśmy o zupełnie inne sprawy. Także o to, aby dzisiejsi studenci nie musieli domagać się wolności słowa czy badań naukowych. I tu chyba nam nie wyszło: jest źle, nie tak miało być: jak nie cenzura, to polityczna poprawność.
Może nasze dzieci poprawią sytuację w tych dwóch obszarach? Bo widoków na pogodę nie ma. Na tańsze studenckie podróżowanie też. No, ale sami tak wybrali. Platformę. Rózgi bolą, ale rozumu uczą. Podobno skutecznie.
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze