I ruszył korowód chętnych na urząd Prezydenta RP. Po Kongresie Kobiet na łamach wszystkich gazet zagościła Jolanta Kwaśniewska. Tę lewicowe środowiska lansują jak mogą, mając nadzieję, że przez jej osobę posiądą prezydenturę. A Jolanta Kwaśniewska kokietuje już swój elektorat i twierdzi, że - owszem - raczej tak, a nadto, że kobieta zmienną jest. Z tych dwóch tez, ta ostatnia jest do bólu prawdziwa, o czym liczna panie mogły przekonać nie jeden raz równie licznych panów.
O Polsce, o jej kondycji - w szerokim tego słowa znaczeniu - nikt z krotochwilnych i egzotycznych kandydatów nie mówi. Na razie idzie o zdobycie, dokładnie wydarcie władzy z rąk obecnego Prezydenta RP. Prawdopodobnie byłby to pierwszy i ostatni zrealizowany punkt programu. A potem byłaby tylko celebracja urzędu. Nic więcej. W najlepszym razie.
A tu mija już 20 lat. A Polska jest krajem „dwóch kopert” przetargowych. Pozbawiona armii. Bezbronna. Wystawiona na ataki nie tylko militarne. Jest krajem, gdzie Polaków ma się za nic: maja płacić podatki i nie buntować się. Jak w komputerowych grach gospodarczych. Spryciarze od Tuska już myślą nad sposobami, jak po złodziejsku niepostrzeżenie wytrzepać Polaków z kasy. Jak przypodobać się Moskalom, gdy ci plują na nas co drugi dzień.
Każdego dnia widzę, jak wykształciuchy plugawią naszą historię, jak pastwią się nad nią i bezczelnie kłamią. Nauczyciele kończą jej naukę na I wojnie światowej. Wiem to od moich dzieci. Takich mamy macherów od organizowania nauczania. Szeregi absolwentów studiów o przerażającej głupocie i jeszcze większych mniemaniach o swoich intelektualnych osiągach. Dobrze, że jeszcze znajdują się wśród nich perełki. Ale to za mało.
Uczeni, usłużni dziennikarze, politycy, eksperci i diabli wiedzą jeszcze kto, pochylają się z głęboką troską nad cynicznym ubekiem, gdy ich ofiary już dawno pomarli, albo rozdygotani stoją od 3 rano w kolejce do lekarza. Rektor KUL, ksiądz profesor Wilk daje tytuł honoris causa Juszczence, a ten jawnie propaguje tradycje SS Galizien i UPA, gdy tymczasem ofiarom Kresów i ich potomkom polscy urzędnicy wygrażają pięściami, odmawiając zgody nawet na postawienie pomnika.
Moi przełożeni z konspiracji, co załapali się na władzę dzisiaj historykom zabraniają badań naukowych i mówią jak mają pisać, wiedzą jak jest lepiej. Obrośli w butę i chciwość. Usadowieni po urzędach. Gęgacze. Starzy wyjadacze.
To po co ja biegałem z tym pędzlem? Chodziłem na manifestacje? Po co ślęczałem nocami nad maszyną do pisania. Dzisiaj jedni gnoją drugich. Dla rozrywki. Polacy?
Kandydatów na prezydenta mamy wielu. Żonę wysokiego dygnitarza PZPR też. Specjalistka od „lalkarstwa” i konsumpcji bez. I za chwilę jeszcze paru cyników też wyłoni się zza zakrętu.
Najgorsze, że nie ma już gdzie emigrować. I po co mi było to wszystko?
Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (1)