Renata Beger, była posłanka Samoobrony i gwiazda komisji śledczej ds. afery Rywina, nie załamała się po wyroku. Znalazła bardzo dobrą pracę. Namawia ludzi do kupowania preparatów, które pomagają - jak sama twierdzi - na wszystkie choroby.
Renata Beger jest kobietą pracującą. Żadnej pracy się nie boi. A w przypadku Renaty Beger jest czego się bać. Praca domokrążcy nie jest łatwa, przyjemna też nie. A jaka niebezpieczna. Szczególnie z powodu tego czegoś, co w oczach ma była pani poseł.
A nadto: czy taka praca komiwojażera jest dochodowa? Zależy jak policzyć. Renacie Beger trafia się niesamowita okazja naprawienie tamtych wydarzeń z 2001 roku, za co skazał ją sąd. Dzisiaj Renata Beger, jako osoba rozpoznawalna, sprzedając mydełka, preparaty odchudzające, różne cudowne maści przy okazji będzie mogła zbierać podpisy obywateli, aby móc ponownie startować na posła. Na sprzedawaniu kosmetyków i cudownych maści fortuny może nie zrobi, a do Sejmu wejść może.
Jednak w czarnych barwach widzę Renatę Beger, gdyby się okaże, że klientki zawiodły się na oferowanych przez nią preparatach, żelach i maściach. Wtedy to nawet nie ma co ruszać się w teren, bo jak się kobiety zezłoszczą, jak zaczną pomstować, to wtedy już można zapomnieć i o tym, że Beger wejdzie do Sejmu.
Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (1)