Skąd się wzięła świńska grypa? Ze świńskiego łba, który Palikot wniósł do studia TVN!
Jakoś tak to już od dawna bywa z polskim narodem, że gdy pojawiają się na horyzoncie jakieś problemy, to pojawia się i humor. Nie wiadomo skąd! Bywa, że czasem to humor wisielczy! Ale czy nie lepiej, że jest taki, niżby go nie miało być wcale!
I takim to sposobem polskie media ogarnęła pandemia paniki pod tytułem świńska grypa. Polski rząd buńczucznie zapowiada, że dysponuje odpowiednią ilością medykamentów, choć już wiadomo, że starczy ich najwyżej dla 5 procent społeczności. A według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia zabezpieczenie powinno być dla 20 procent społeczeństwa. Ale co tam! Rząd Donalda Tuska w rachunkach nigdy nie był zbyt silny. Nie wymagajmy zbyt wiele od minister Ewy Kopacz, skoro min. Rostowski też w rachunkach najmocniejszy nie jest. No to o czym tu mówić!
Minister Ewa Kopacz, autorka jednego z niedoszłych cudów Donalda Tuska, zebrała wszelkich doradców, specjalistów i jeszcze we wtorek ogłosiła, że nie ma w Polsce świńskiej grypy. Jak zwykle pani Kopacz głosem spokojnym, nie spanikowanym, wcale nie drążącym od nadmiaru bojaźni, niezdrowych emocji i pretensji do całego świata oświadczyła, co następuje: Wszystko jest OK. Szpitale przygotowane, lekarze i pielęgniarki też przygotowani, urzędnicy również. A w domyśle: chłopcy od PR już myślą, jak tu świńską grypę przekuć na wzrost gospodarczy. A jak nie da się przekuć na wzrost, ( bo nie da ), to przynajmniej na wzrost w kolejnych sondażach zamawianych przez „Gazetę Wyborczą”.
A ja, ja ten „górnik z kopalni Bytom się pytom” - gdzie się podział ten świński łeb, udokumentowana medialnie własność posła Janusza Palikota? No gdzie?
Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze