Aż zahuczało po całej Polsce: Tusk chce wprowadzić podatek ekologiczny, który każdego roku ma płacić właściciel czterech kółek. Jeśli auto jest starsze, to tym gorzej dla kierowcy, a tym lepiej dla kasy państwa zarządzanego przez kamandę Tuska. Wróbelki na krzakach pod Ministerstwem Finansów ćwierkają nawet o potrzebie zapłaty haraczu w wysokości 3 tys. na rok, jeśli ktoś ma starsze auto.
Skąd taki pomysł, aby obciążyć polskich kierowców kolejnym podatkiem, tym razem dla niepoznaki nazwanym „ekologicznym”? Dlaczego do prasy przeszedł „szczur” o tym podatku i że za stare auta trzeba zapłacić akurat 3 tys. zł na rok, a nie np. dwa razy tyle. Średni wiek aut w Europie Zachodniej to 8 lat, a w Polsce 14. No, ale warto zobaczyć ile przeciętnie zarabia Swen Swensen w Szwecji, ile Kurt Schmidt w Niemczech, a ile Jan Kowalski? Według tych relacji Polak właściwie nie powinien mieć auta. Jasne, niech jeździ rowerem. Już byli tacy cwaniacy - zarządcy PRL-u - którzy sami poruszali się po Polsce samochodami, ale Polakom proponowali autobusy marki ikarus z bratnich Węgier, albo rodzimego jelcza. Wystarczy popatrzeć na ówcześnie budowane osiedla mieszkaniowe i policzyć metry kwadratowe przeznaczone na parkingi. Wyjdzie tego, co kot napłakała. Ale to co było, był przeznaczone dla czerwonej oberelity typu prezes SM, prokurator, sędzia, miejscowy esbek, lekarz ( trudno, taka prawda ), jakiś partyjniak i jeszcze kilku gości o bliżej niesprecyzowanych źródłach dochodów. Reszta społeczności blokowej przez całe dziesięciolecia upychano w autobusach i tramwajach. Dróg nie modernizowano, aby wrogowi było trudniej wejść do Polski. A jak modernizowano to raczej te przeznaczone dla potrzeb LWP i zaprzyjaźnionej Armii Czerwonej.
Tusk w licytacji, kto bardziej dokuczy polskim kierowcom przebił nawet czerwonych z PRL. Premier z Gdańska dokuczył swoim wyborcom-lemingom, którzy nie doszacowali możliwości Tuska w „ułatwianiu” życia przeciętnemu Kowalskiemu. Ale jak znam życie, chłopcy od PR licznie zatrudnieni przy premiera zaproponowali te marne 3 tys., aby ludzie w złości wygadali się, a jak społeczna para pójdzie w gwizdek, to wtedy wyskoczą z komunikatem, że w związku ze społecznymi protestami, obniżą ów podatek do 2 tys. zł. A kierowcy odetchną: co 2 tys? E, może być! 2 to nie 3 tys.! I w taki oto prosty sposób lud to kupi, a Tusk podreperuje stan państwowej kiesy i sprzeda pomysł w Brukseli. Angela Merkel z Sarkozym w podzięce wytrzepią mu z radości marynarkę, że taki fajny gość z tego polskiego premiera jest.
Tylko Polakom będzie jeszcze trudniej żyć! A tym, którym i teraz jest łatwo, będzie jeszcze łatwiej: biedacy ustąpią miejsca na ulicach panom i paniom w wypasionych furach: a co, niech biedota zna swoje miejsce w szeregu!
Teskt wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (3)