I co to wyrabia się na tym świecie! Danuta Hübner, pieszczoszka Salonu, zaprezentowała nam swoją wybiórczą pamięć. „Nigdy nie byłam członkiem partii, choć zarówno liberałowie, jak i socjaliści w PE uważali mnie za jedną ze swoich” - powiedziała dla gazety „The Bulletin”. A dziennikarka, która raczej dziennikarką być nie powinna, dodała w uzupełnieniu: „Jedyną aktywnością, w jaką się zaangażowała politycznie, było referendum dotyczące wstąpienia Polski do UE”. Tak, tak! Gdyby owa pani redaktor, która straciła rozum na rzecz feminizmu, porzuciła na chwilę swoje lenistwo i solidnie przygotowała się do pracy, wnet wyłapałaby obrzydliwe kłamstwo „lokomotywy z PO”.
Od 1970 do 1987 roku obecna komisarz UE ds. polityki regionalnej należała bowiem do PZPR i przez 17 lat zwracano się do niej per „towarzyszka”.
Autorka wyżej wspomnianego artykułu dodaje, że polska komisarz woli rozmawiać o sobie bardziej jako o naukowcu niż polityku. Naciskana w tej drugiej kwestii Hübner deklaruje się jako liberał. Dobre, komuniści przedzierzgnęli się na liberałów!
Ale gdyby pani redaktor z belgijskiego magazynu była jeszcze bardziej dociekliwa doszukałaby się o wiele bardziej ciekawych spraw w jej życiorysie. Ot, chociażby powołałaby się na liczne wywiady pani Hübner, gdzie całkiem serio zachwala sobie „minione czasy”: małej Danusi niczego nie brakowało, w sklepach z żółtymi firankami dla peerelowskich prominentów i pracowników służb specjalnych było wszystko. Jej dziadek i ojciec byli funkcjonariuszami znienawidzonego przez Polaków Urzędu Bezpieczeństwa i czerpali z tego tytułu stosowne korzyści. Innym, szczególnie ludziom oddanym Polsce, już tak dobrze nie było. Dla nich były: strzał w głowę, więzienia i poniewierka, a dla tych spoza murów - kolejki przed sklepami, upodlenia w urzędach i wszechobecny „towarzysz strach”.
Szkoda, że towarzyszka Danuta Hübner nie chciała podzielić się z belgijskim magazynem prawdą ze swego życia. Przed prawdą nie uciekniesz! Ta cały czas uwiera, jak ruskie łapcie, ciąży jak przemoczona watówka. Obuta w markowe pantofelki Hübner zwiewa na brukselskie salony, zapomina o kolegach z partii i misternie rzeźbi swoją przeszłość!
I cóż powiedzieć o małej kłamczuszce z PZPR? Jak opisać lokomotywę PO? I tu z pomocą jak zawsze przychodzi sam pan Bronisław: Jaka Platforma, taka lokomotywa!
Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze