Ach ta chęć do bycia sławnym już niejednego sponiewierała, że tylko oczy zmruż. A Karpiniuka z PO, to aż wepchnęła w intelektualne objęcia Anity Błochowiak z SLD.
Oto szef komisji śledczej Sebastian Karpiniuk z PO zamierzał wykazać, że Jerzy Engelking, najbliższy współpracownik Zbigniewa Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości, złamał prawo. Zorganizował konfrontację zastępcy Ziobry z Januszem Kaczmarkiem. Nie doszło do niej jednak bo Karpiniuk nie miał stenogramów z poprzednich posiedzeń. Engelking wytknął szefowi komisji to niedopatrzenie i komisja mogła spokojnie rozejść się do domów.
Sebastian Żel-Karpiniuk, bo własnie taką „ksywkę” nadali Karpiniukowi jego koledzy na okoliczność nakładania na włosy litrów żelu, może absolutnie konkurować w dyscyplinie śmieszności z Anitą Błochowiak z SLD. Przypomnę co bardziej młodszym, że posłanka lewicy już na stałe weszła do kanonu sztuki budowlanej, jako autorka odkrywczej definicji „pionowych korytarzy”. Zaskoczyła wszystkich. Najbardziej budowlańców.
A czym zaskoczył Sebastian Karpiniuk? No tym, że pod względem wiedzy prawniczej znajduje się gdzieś w trzecim tygodniu I roku studiów , natomiast jeśli chodzi o ambicje na tym polu, to „nie masz miary ni umiaru”.
Zatem jakże tu nie zgodzić się z Kamilem Durczokiem, który w dzisiejszej „Polsce” słusznie obiwanił Sebastiana Żel- Karpiniuka, że ten ma poczucie smaku a la disco polo, a jego dowcipy są na poziomie salonu fryzjerskiego w Józefowie. Alarmował do tuzów PO, że ci widzą i nie grzmią.
Komisja ds. nacisków coraz bardziej kompromituje Platformę Obywatelską. Właściwie już nikt nie wie o co tej komisji chodzi. Jak na razie można wysnuć jedyny wniosek, że PO chciała się odegrać na PiS z użyciem swojej tajnej Wunderwaffe czyli komisji rządzonej przez jegomością z Zachodniopomorskiego. Odpalona broń miała zmasakrować PiS. Skończyło się na suchym trzasku iglicy. Teraz czekam aż Karpiniuk wprawnym okiem spojrzy lufę swojej giwery sprawdzając, dlaczego broń nie odpaliła. I znów ma rację mój sierżant z wojska, który nam żółtodziobom tłumaczył komu nie powinno się powierzać broni łącznie z procą. Lista była długa. Wymieniając poszczególne pozycje naraziłbym się feministkom, homoseksualistą, ludziom myślącym inaczej. A przede wszystkim całej i nabbzdyczonej ideologii poprawności politycznej, której efekty społeczne mój sierżant – chyba dla jego dobra – ogląda już z pozycji nieco innej niż ziemskiej.
Ale jak ten Pershing wypali! Jak huknie! No to, jak słusznie ujął Bogusław Smoleń, pomyli się najwyżej o jedno biurko w URM rządzonym przez Tuska.
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (2)