Dwa fakty. Pierwszy: Polacy nie będą raczej szefami gremiów zajmujących się Rosją i Partnerstwem Wschodnim. Drugi: Wszelkie oznaki „odpuszczania” Europy Środkowej i Wschodniej przez Obamę.
Oba fakty zaistniały niemalże w jednym czasie. Owszem, taka konstatacja może być fikcją polityczną czasy przyszłego.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie musi.
Zaczyna się: Wschód w PE nie dla Polaków, bo co powiedziałaby na to Rosja! Zatem mędrcy postanowili nie drażnić ruskiego niedźwiedzia.
Jakże ten fakt dobrze koresponduje z wynikami ostatniej wizyty Obamy w Moskwie, gdzie wydaje się, że ten człowiek lewicy USA ponownie oddaje w pacht Europę Środkowo-Wschodnią. Czyni z niej strefę buforową?
Jakby tego było komuś jeszcze mało, to rusofil Farfał zdjął „Studio Wschód”. A jakby i tego było mało Tusk chcę nadwątlić rezerwę NBP i pozbawić RP ostatniej finansowej tarczy...
Dwa, trzy, może cztery fakty, tak geograficznie, politycznie i gatunkowo oddalone od siebie. I jeszcze ten Farfał. Tylko uszczypnąć się. Nic więcej! Śmiałbym się ze swojej podejrzliwości. Owszem, nawet w głos. Jednak nie dziś.
Przechodząc ulicami Warszawy, gdzie jeszcze w wielu miejscach na murach widać ślady kul i oznaczone miejsca straceń moich rodaków, zastanawiam się zawsze, czy oni tam patrząc na nas z nieba, ze wstrętem i typową pogardą dla tchórzy i szabrowników nie odwracają od nas oczu?
Nie mogę się śmiać z tychże konstatacji: Ani głośno, ani cicho. Jakoś tak robi się nieprzyjemnie, jakoś niespokojnie.
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (3)