Dzielny minister rolnictwa Marek Sawicki z PSL ruszył z impetem na wstrętnych spekulantów, którzy bezczelnie zawyżają ceny żywności. Że w sklepach drożeje żywność, to najlepiej wiedzą panie domu. Ale minister Sawicki też wie. Problem Sawickiego i jego kumpli z rządu Tuska polega na tym, że tak drastyczne podwyżki cen żywności rosną za ich rządów. Bo gdyby tak działo się za rządów PiS, to rozjuszona jak dworski byk Platforma Obywatelska jeździłaby po rządzących jak po łysej kobyle. Nie oszczędziłaby nikogo. Ale iż PO rządzi właśnie dzisiaj, to wzorem swoich ideowych bratanków rząd Tuska bierze się za walkę ze spekulantami.
PO porzuciła swoje liberalne hasełka, zapomniała o „niewidzialnej ręce rynku”, o konkurencji rynkowej itd. PO stała się zwolennikiem walki ze spekulantami, którzy – najczęściej… są członkami PO lub PSL. Czy to będzie Płońsk czy inne miasteczko na P lub inną literkę, to przekonamy się, jak znaczną część lokalnych struktur Platformy stanowią sklepikarze czy właściciele większych sklepów, którzy zdołali stosownie ustawić się w latach ’90. Nie wiem co na zamiary tworzenie Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej powiedzą owi sezonowi członkowie PO - bo chyba nie będzie im w smak wizyta takowej. Nawet gdyby ceny jaj i serów badał sam minister Sawicki wspomagany przez samego ministra Boniego. Inspekcja to inspekcja!
I tak oto historia zatoczyła koło. Drugie pokolenie poszukiwaczy spekulantów rusza do akcji. Tylko czekać na „domiary”. Konkurencja, aby rzeczywiście mogła być pożyteczna dla klientów, musi być zdrowa i nieskrępowana głupawymi przepisami. Bo wciąż istnieją tacy, którzy będą się starali cały rynek mieć w swoich rękach, cały czas zachowując pozory konkurencji. Co zrobił rząd Tuska, aby tak nie było?
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8



Komentarze
Pokaż komentarze (3)