Według prof. Stanisława Gomułki, byłego ministra finansów w rządzie Donalda Tuska, deficyt budżetowy będzie jednak wyższy niż 52 miliardy zł. Nadto dodaje: koalicja rządowa jest za słaba, by dokonać reform. I jeszcze jakby i tego było mało mówi otwartym językiem, że minister Rostowski ukrywał kombinacje rządu, rodzaj księgowych kłamstw i niedomówień z ubiegłego roku. Bo już w ubiegłym roku deficyt powinien być ogłoszony na poziomie 52 miliardów, ale rząd starannie ukrywał podawanie tej informacji do wiadomości. „Ukrył prawdziwą informację, przerzucając niektóre wydatki np. do funduszu drogowego albo do FUS. Podejrzewam, że było to obliczone raczej na wewnętrzną opinię publiczną, niż na międzynarodowe rynki finansowe, które dobrze znały prawdziwą sytuację” – napisał „Fakt”.
Kilka lat temu w stolicy Węgier doszło do masowych protestów, gdy lewicowy premier tego kraju – przymuszony pogarszająca się sytuacją kraju – przyznał się otwarcie, że kłamał wmawiając rodakom, że sytuacja gospodarcza jest w dobrym stanie.
Bynajmniej nie spodziewam się, aby dzisiaj Tusk i jego wezyrowie rzucili w twarz Polakom, że po prawie dwóch latach administrowania krajem ( sformułowanie „rządzenie” byłoby na wyrost ) doprowadzili kraj do gigantycznego deficytu, bo ekonomiści mówią o 80 miliardowym deficycie na przyszły rok.
Mydlenie oczu przeciętnym Polakom przez stosowanie cyrkowych żonglerek liczbami niczego na dłuższą metę nie zmieni. Prędzej czy później „oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa”. Autowizja Tuska jako tego, który zasiada na fotelu prezydencki jest tak silna u aktualnego szefa PO, że aby ją zrealizować gotowy jest zostawić po sobie chociażby i popiół.
Dla wyznawców bukolicznych podskoków w wykonaniu politycznych showmenów z PO, których pełno w mediach, spalona ziemia, rozchwiane finanse, zejdą na drugi plan. Ważne, że będzie to popiół, który zostawił ich idol.
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8



Komentarze
Pokaż komentarze